Szent Andrea Áldás Egri Bikavér Superior 2018 – błogosławiona bycza krew z Egeru

Największym winnym skarbem Egeru jest bez wątpienia bikavér, czyli bycza krew. Ten kupaż czerwonych gron powstaje z co najmniej trzech odmian (dopuszczonych jest 12), których proporcje są określone w lokalnych przepisach, zaś największą część stanowi kékfrankos. Ja przez długi czas nie potrafiłem się przekonać do tych win, z jednej strony ze względu na ich przeciętną jakość, z drugiej strony często bywały nieczyste, co wskazywało na problem w piwnicy. Dziś wydaje się, że Eger sobie z tymi problemami skutecznie poradził, co udowadniają m.in. wina od czołowego producenta regionu – winiarni St. Andrea Pincészet. To liczące 45 hektarów upraw gospodarstwo posiada parcele w najlepszych siedliskach regionu, z których powstaje szerokie spektrum win – od prostych, jednoodmianowych bieli i czerwieni, po niezwykle skoncentrowane, jednoparcelowe bikavéry.

Wspaniała bycza krew. (fot. własna)

Ja zaś wracam do jednej z ich najbardziej znanych byczych krwi (według aktualnych przepisów w kategorii superior), czyli St. Andrea Áldas Egri Bikavér 2018. Jest to kupaż powstały z odmian: kékfrankos, merlot, cabernet franc, turán, cabernet sauvignon i pinot noir, fermentujący w stali i otwartych kadziach, zaś dojrzewający przez 12 miesięcy w beczce. Posiada ciemnoczerwoną barwę z granatowymi refleksami. Pachnie jeżynami, wiśnią, czereśnią, żurawiną, a także mokrą ziemią oraz tytoniem. W ustach średniozbudowane, z dojrzałą, gładką taniną, średniowysoką kwasowością, wysokim, acz dobrze zintegrowanym alkoholem (14,7%), oraz soczystą owocowością: jeżyną, wiśnią, czereśnią, żurawiną, czerwoną porzeczką oraz maliną, wzbogacone również nutami tytoniu, mokrej ziemi i pieprzną pikantnością. Jest w nim wszystko – koncentracja, złożoność, dużo czystego owocu. Nic dziwnego, że zostało docenione m.in. przez magazyn Decanter, zyskując wysokie noty w tegorocznym rankingu Wines of Year 2020. Ocena: **** (91/100 pkt). Cena: 69,99 PLN (Rafa-Wino).

Źródło wina: zakup własny.

Szepsy Hasznos Furmint 2016 – wytrawny tokaj najwyższej próby

O Istvánie Szepsym powiedziano (i napisano) już chyba wszystko. Ten dostojny, starszy pan (kilka dni temu skończył 70 lat), jest chyba najbardziej znanym węgierskim winiarzem, a z pewnością najjaśniejszą gwiazdą Tokaju. Wraz z rodziną gospodaruje na 52 hektarach w 6 miejscowościach. Rocznie w winiarni powstaje 15-50 tysięcy butelek wina, zarówno wytrawnych, jak i słodkich, od win klasy estate, po jednoparcelowe aszú. Dziś z okazji lutego, czyli miesiąca furminta, oraz wczorajszego Dnia Furminta biorę na tapetę wino z tej szlachetnej odmiany, z pojedynczej parceli Hasznos, która w większości klasyfikacji wymieniana była w gronie najlepszych z całego regionu. Tutejsze krzewy liczą sobie conajmniej 50 lat.

Świetny furmint od legendy regionu. (fot. własna)

Szepsy Hasznos Furmint 2016 fermentowało i przez 9 miesięcy dojrzewało w beczce z zemplińskiego dębu. Wino posiada delikatny, bladosłomkowy kolor. W nosie znajdziemy aromaty dojrzałych, żółtych jabłek, brzoskwini, cytryny, wanili, mokrej skały i dymu. W ustach świeże, wytrawne, z potężną kwasowością, wyraźną nutą mineralną, ale zarazem soczyste i owocowe – znajdziemy tu brzoskwinie, żółte i zielonejabłka oraz cytrynę, a także dym, wanilię i lekką pieprzną pikantność. Wysoki (14%) alkohol jest świetnie zintegrowany. Finisz średniodługi, z nutą zielonego jabłka. Ocena: **** (91/100 pkt). Cena: 12900 HUF (162,50 PLN). Wino dla zaawansowanych winopijców, którzy są w stanie docenić jego niuansy, a i cenę przyjmą bez bólu. Dla wszystkich innych może być po prostu zbyt drogie.

Źródło wina: zakup własny w sieci Bortársaság.

Cseri VI. Sextus Pannonhalmi Rajnai Rizling Selection 2016 – węgierski riesling z niemiecką precyzją

Położona na północnym zachodzie Węgier Pannonhalma kojarzy się przede wszystkim z potężnym, ponadtysiącletnim opactwem benedyktyńskim. Gdzie zaś byli benedyktyni – tam i pojawiały się winnice. Nic więc dziwnego, że i na stokach wzgórz położonych wokół klasztoru posadzono winną latorośl, której plony miały służyć zarówno do celów liturgicznych, jak i konsumpcyjnych. Pierwszą wzmiankę o uprawach znajdziemy już w dokumencie założycielskim opactwa – które nakazywało okolicznym mieszkańcom przekazywać opactwo dziesięcine w plonach. I choć benedyktyni również dziś dzierżą dominującą pozycję w produkcji wina w regionie, tak tym razem będzie o nieco mniejszej, ale równie ambitnej winiarni – Cseri Pincészet z pobliskiej wioski Nyúl. Pisałem o nich przy okazji jednego z poprzednich wpisów, dlatego też w skrócie przypomnę, że uprawę prowadzi się tu na 10 hektarach, szczególną uwagę poświęcając właśnie rieslingowi. Nic dziwnego, że syn właściciela (a zarazem głównego winiarza) – Barnabas Cseri – terminował u Bernharda Schuga z mozelskiej Weingut Dr. Loosen.

Pannonhalma rieslingiem stoi! (fot. własna)

Cseri VI. Sextus Pannonhalmi Rajnai Rizling Selection 2016 to wino ze specjalnej rodzinnej selekcji, pochodzące z gron parceli położonych we wsiach Győrszemere i Tényő. Owoce zebrano na początku października, po czym tłoczono całe kiście, wino fermentowało i dojrzewało na osadzie przez 10 miesięcy w małych, używanych beczkach. Posiada delikatną, jasną, słomkową barwę. Pachnie mokrą skałą, cytrusami, brzoskwiną, miodem i naftą. W ustach wytrawne, z świetną kwasowością, której ostrze łagodzi kilka gram cukru resztkowego. Wyraźnie zaznacza się słona nuta mineralna, a zaraz za nią znajdziemy cytrynę, limonkę, brzoskwinię, a także zielone jabłko. Na średnio-długim finiszu pojawia się także lekka goryczka. Świetnie zrobione, doskonale oddające charakter odmiany wino, którego nie powstydziłby się żaden poważny niemiecki producent – a co dopiero Węgier! W tej cenie – bardzo uczciwy zakup. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 3590 HUF (45 PLN).

Źródło wina: zakup własny w sklepie Pannon Borbolt.