Knebel Röttgen Riesling Kabinett 2018 – nektar z tarasowych winnic

Matthiasa Knebla oraz jego wina poznałem półtora roku temu, podczas wizyty na festiwalu Mythos Mosel, i z miejsca stałem się ich wielkim fanem. Ten młody, 36-letni mężczyzna od ponad dekady dzierży stery rodzinnej winiarni, które przejął po niespodziewanej śmierci ojca w 2003 roku. Jego rodzice w 1990 roku założyli obecnie działające przedsiębiorstwo, sięgające swymi korzeniami znacznie dalej, aż do 1642 roku. Dziś Kneblowie gospodarują na około 7 hektarach w 4 stanowiskach leżących w granicach wsi Winningen: Brückstück, Hamm, Röttgen i Uhlen, z czego sporą część stanowią ekstremalnie strome tarasy. Zdecydowaną większość upraw stanowi riesling, oprócz niego na niewielkiej powierzchni (3% całości) rośnie pinot blanc. W winiarni powstaje rocznie około 45 tysięcy butelek, a wysoki tutejszych win poziom został doceniony przez organizację VDP, której członkiem stała się w 2017 roku. Tym bardziej ucieszyła mnie wiadomość, że pojawił się importer, który sprowadza te perełki do Polski – jest nim poznańska firma Poniente.

Kabinett? Poproszę więcej. (fot. własna)

Dziś na czynniki pierwsze rozkładam Knebel Röttgen Riesling Kabinett. Jest to słodkie wino powstałe z gron rosnących na niezwykle stromych tarasach parceli Röttgen. Posiada bladosłomkową, niezwykle jasną barwę. Pachnie cytrusami, mokrą skałą, ziołami, miodem i marakują. W ustach zrównoważone, o doskonałej harmonii słodyczy i wysokiej kwasowości, z nutami cytryny, limonki, marakui, ananasa, miodu oraz słonej mineralności. Niezwykle lekkie, zwiewne, jedyne, co możnaby mu zarzucić to nieszczególnie długi finisz. Mimo tego z chęcią wypiłbym kolejną butelkę. Albo i kilka. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 99 PLN. Obecnie w sprzedaży znajdziecie kolejny rocznik, w nieco wyższej, ale wciąż uzasadnionej jakością cenie.

Matthias Knebel – talent czystej wody. (fot. własna)

Źródło wina: zakup własny.

Dveri Pax Šipon Ilovci 2012 – dojrzała biel w wielkim stylu

Coraz częściej przekonuje się, że dobrze zrobiony furmint potrafi się całkiem pięknie zestarzeć. I choć z pewnością wciąż nie jest to powszechne zjawisko, to wielu utalentowanych winiarzy dowodzi, że warto dać im czas, by dojrzały i zyskały zupełnie inne oblicze. Nie spodziewałem się jednak, że taką niespodziankę odkryję w Słowenii. W jej północno-wchodniej części, zwanej Podravje od setek lat uprawiają tą odmianę, choć pod inną nazwą – šipon. To tu, w regionie Štajerska cieszy się on największym poważaniem i popularnością, stanowiąc niejako okręt flagowy miejscowego winiarstwa. Podążając tym tropem sięgnąłem po butelkę od czołowego producenta – Dveri Pax, jednak bez wygórowanych oczekiwań – zbyt wiele razy widziałem już wina z tej odmiany, które po przekroczeniu pewnego wieku (zazwyczaj około 5-6 lat) nadawały się jedynie do wylania do zlewu. O samej winiarni, która od niedawna działa pod nazwą Stift Admont nieco więcej przeczytacie zaś w jednym z wcześniejszych wpisów.

Im starszy, tym lepszy? Na to wygląda. (fot. własna)

Przejdźmy zatem do sedna. Dveri Pax Šipon Ilovci 2012 powstał z gron zebranych w wiosce Ilovci, zaś wino dojrzewało przez 18 miesięcy na osadzie w dużych, używanych beczkach z dębu slawońskiego. Mieni się delikatną, bladozłotą barwą. Pachnie naftą, mokrą skałą, suszoną śliwką, woskiem, kwiatami akacji oraz miodem. W ustach jest wytrawne, z wyraźną, pokaźną kwasowością, wysokim ekstraktem i solidną budową. Znajdziemy w nim nuty suszonych śliwek i jabłek, miodu, wosku, wanili, prażonych orzechów i mokrej skały. Całość dzieła wieńczy długi, słonawy finisz. Niezwykle udane, dojrzałe wino, które znajduje się w szczycie formy. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: 16 EUR (72 PLN). Za te pieniądze trudno znaleźć lepszego furminta w tym wieku. Inne wina producenta w Polsce dostępne są w ofercie importera Dolio Vini.

Źródło wina: zakup własny w winotece Dvorec Jeruzalem.

Trzej muszkieterzy z Somló – udany debiut Kőfejtő Pince

Bardzo się cieszę, gdy efekty mojego winopisarstwa przekuwają się w działania importerów. Radość jest tym większa, gdy na polskie półki trafiają wina od młodego, butikowego producenta z niewielkiego regionu, jakim jest Somló. Debiutantem jest Péter Tóth i jego winiarnia Kőfejtő Pince, natomiast importerem – Rafa Wino. Ten niewielki, młody producent działa na 5 hektarach (1 hektar własnych upraw, 4 hektary dzierżawione) na zachodnich zboczach Somló w pobliżu źródła Séd, a także na wzniesieniu Ság. Nazwa winiarni  wskazuje na dawny kamieniołom, który działał w tych okolicach do początku XX wieku. Rodzina zajmuje się produkcją wina od dekad, działalność ta przyjęłą sformalizowaną formę w 2008 roku, zaś trzy lata później zabutelkowano pierwsze wina. Dziś powstaje tu kilkanaście tysięcy butelek rocznie z czterech jasnych odmian (furmint, hárslevelű, olaszrizling i juhfark), a także czerwony kupaż powstały z syrah i cabernet sauvignon. Ja spróbowałem jednoodmianowe: Furmint 2018 i Hárslevelű 2018, oraz białe Kőfejtő Cuvée 2017.

Młodziutki, lekki furmint. (fot. własna)

Na pierwszy ogień poszedł Kőfejtő Furmint 2018. Powstało z owoców upraw prowadzonych w sposób ekologiczny, bez używania pestycydów. Fermentowało i dojrzewało przez 9 miesięcy na osadzie w beczce z dębu z Zemplén. Posiada słomkową, jasną barwę. Pachnie miodem, ziołami, jabłkami, gruszkami, brzoskwiniami, suszoną śliwką, wanilią i mokrą skałą. W ustach wytrawne, z wysoką kwasowością, lekkim ciałem, niskim alkoholem (tylko 11%) – a przez to niezwykle pijalne, choć wciąż o wiele za młode. Znajdziemy tu nuty zielonych jabłek, cytrusów, brzoskwini, gruszek, suszonych śliwek oraz miodu, lekką pikantność oraz słoną nutę mineralną. Jedyne, co mu mogę zarzucić, to niezbyt długi finisz. Ocena: *** (87/100 pkt). Cena: 63,99 PLN. Dobrze zrobione, nowoczesne wino z szomlońską duszą, które potrzebuje jednak trochę czasu by osiągnąć szczyt formy. W tej cenie uczciwy zakup.

Ten kupaż potrzebuje czasu. (fot. własna)

Drugie z win – Kőfejtő Nagy-Somló Cuvée 2017 lekko mnie rozczarowało. Rozmawiałem z winiarzem i przyznał, że miewa ono w swej młodości wahania formy, co związane jest zarówno z technologią produkcji (częściowe użycie nowego dębu), transportem, jak i wpływem ciepłego rocznika. Być może teraz jest ten gorszy moment. Fermentowało i dojrzewało przez 9 miesięcy na osadzie w beczce z dębu z Zemplén. Mieni się bladosłomkową barwą. W nosie niezwykle szomlońskie, bardzo surowe, z wyraźną nutą ziół, krzemu, masła i miodu. W ustach kompletnie wytrawne, o potężnej kwasowości, pikantne, z wyraźną nutą miodu, gruszki, jabłek i mokrej skały, ale też mocno zaznaczoną, dla niektórych nawet nieprzyjemną goryczkę. Po otwarciu było nieco nieczyste, lecz po kilku godzinach wyraźnie się poprawiło. Ocena: **/*** (83/100 pkt). Cena: 59,99 PLN. To wino wybitnie potrzebuje czasu, dziś otwieranie go to po prostu marnowanie jego potencjału.

Świetne, soczyste hárslevelű! (fot. własna)

Ostatni z trójcy – Kőfejtő Hárslevelű 2018 jest winem najbardziej dojrzałym i udanym. Jak poprzednicy – fermentowało i dojrzewało w zempleńskim dębie przez 9 miesięcy. Charakteryzuje je średniogłęboka, jasnozłota barwa. W nosie znajdziemy aromaty miodu, pigwy, mirabelki, mandarynki, a także mokrą skałę. W ustach całkowicie wytrawne, o świetnej kwasowości, soczystej owcowości spod znaku mandarynek, pomarańczy, pigwy, brzoskwini, mirabelek, delikatnej nuty waniliowej oraz krzemowej mineralności.  Średniodługi finisz z wyraźnie cytrusowym charakterem. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: 63,99 PLN. Na dziś jest to najlepszy wybór z całej trójki i jego jakość w pełni uzasadnia wycenę.

Trzej szomlońscy muszkieterzy. (fot. własna)

Jakie Somló jest, każdy widzi – jest po prostu kapryśne. Nie wynagradza niecierpliwości, wymaga skupienia, czasu i otwartości. To wciąż mikroprodukcja, wytwór dzieła prawdziwych rzemieślników, którzy dbają o swe otoczenie, i dzień po dniu starają się tworzyć lepsze wina. Dlatego też warto za nie płacić więcej, by były u nas dostępne.

Wina otrzymałem do degustacji od producenta. W Polsce dostępne są w ofercie Rafa-Wino.