Sajgó Pincészet Tokaji Száraz Szamorodni 2012 – Ciekawe oblicze wytrawności.

Przyznam szczerze, po dziś dzień nie byłem fanem wytrawnych szamorodnich. Być może dlatego, że tylko raz udało mi się trafić na takie, które było dziełem samym w sobie – mającym ponad 30 lat i podawanym w Muzeum Wina w Vác. Od tamtej pory nie spotkało mnie ze strony tych win nic ciekawego, zaskakującego. Za wyjątkowo silną kwasowością rzadko kiedy stoi niesamowita złożoność, którą tak często można ujrzeć w winach słodkich. Dziś jednak odważyłem się ponownie spróbować przedstawiciela tego rodzaju win tokajskich, wyprodukowanego przez jedną z większych wytwórni regionu – gospodarującą na 17 ha Sajgó Pincészet z Tolcsvy. Wina te są dostępne prawie wszędzie, gdyż jednym z dystrybutorów jest popularna sieć SPAR.
 
Wcześniejszy model w tej samej odsłonie (fot. ze strony producenta) 

Próbowane dzisiaj wino to trunek z rocznika 2012. Posiada złotą barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty botrytisu, suszonych owoców a zwłaszcza śliwki, w tle pojawia się również złożona nuta dębowa. W ustach na pierwszym planie jak zwykle kwasowość, do której dołącza solidna ekstraktywność, orzech włoski, owoce suszone, dym jak z wędzalni, a na finiszu zielone jabłko – jednak wszystko to jakieś takie płaskie. Nuty te nie do końca ze sobą współgrają, a wysoka kwasowość jeszcze podkreśla te niespójności. Tak więc wciąż nie znalazłem tego czegoś, czego od dawna szukałem w tych winach – dla mnie to przemysłowe, proste wino, któmu daleko do chwały wielkich wytrawnych szamorodnich. Ocena: **. Cena 1500 HUF (21 PLN). Można, ale po co?

Bock Royal Cuvée – Królewski smak z Villány

Wczoraj umówiliśmy się ze znajomymi na małą degustację – po raz pierwszy mieliśmy okazję umówić się na wino, co niewątpliwie przysporzyło mi radości. Nasi gospodarze – Michał i Ania przygotowali się do tej roli znakomicie, przez co zakąski do wina pod postacią serów, szynek, orzechów i winogron w momencie naszego przybycia czekały już na swojego towarzysza. A towarzysz to nie byle jaki! Bock Royal Cuvée to jedna z droższych etykiet od tego znanego producenta z Villány. Jest to kupaż składający się z bordoskich szczepów (Cabernet Sauvignon, Merlot, Cabernet Franc) doprawiony Pinot Noir i leżakowany w beczkach przez 22 miesiące.
 
Wspaniały trunek (fot. ze strony bortarsasag.hu)
W konsekwencji otrzymujemy wspaniałe, piękne wino. Nie powstaje ono w każdym roczniku, a rok 2007 był dla winiarzy z południa Węgier niewątpliwie łaskawy. Czerwona, wpadająca w pomarańcz barwa, wyraźne łzy (14,5% alkoholu – który z resztą nie daje o sobie mocno znać) oraz wspaniały zapach owoców leśnych, tytoniu od razu zachęca do zagłębienia się w zawartość kieliszka. A jest w co się zagłębiać! Wino to posiada niesamowitą głębię, bardzo solidną strukurę, jest niesamowicie złożone. Wyczujemy tu zarówno nuty owocowe – owoce leśnie, wiśnie, jak i nuty pieprzne, dym, gdzieś w tle pelęta nam się nuta ziemna. Wino do kontemplacji i długich dyskusji. Każdy z nas był ukontentowany, choć trzeba było zaczekać, by wino się otworzyło i pokazało swój potencjał. Cena: ostatnia dostępna 4850 HUF (69 PLN) – wino to już nie jest dostępne w sprzedaży, ja dostałem je od sommeliera pracującego u samego Bocka. Ocena: ****. Jeśli możecie gdzieś je dostać, serdecznie polecam!

Słoweńska niespodzianka – Metliška črnina 2014.

Słowenia to piękny kraj – słyszałem to wielokroć, ale jeszcze nie dane mi było ruszyć na południowy zachód, by dotrzeć do małego, górzystego państwa, które w naszej świadomości słynie raczej ze skoczków narciarskich i Velikanki, aniżeli z win (choć takie pojawiały się już np w Biedronce). Kilka dni temu dostałem w prezencie butelkę od słoweńskiej koleżanki z pracy, dziś postanowiłem jej skosztować. Jest to czerwone wino pochodzące z regionu Bela krajina znajdującego się w południowo -wschodniej Słowenii. Metliška črnina jest kupażem kilku szczepów, w jego skład mogą wchodzić: Blaufränkisch, Žametovka (te dwa szczepy są obowiązkowe) oraz Blauer Portugieser, St. Laurent, Gamay, Pinot Noir i Zweigelt. Nazwę swą bierze od gminy Metlika, jej nazwa jest zastrzeżona prawnie. Producentem jest Jožef Prus, który gospodaruje na kilkunastu hektarach w Krmačinie koło Metliki.  Osiąga on międzynarodowe sukcesy, m.in nagrody Decantera. 
 
Do posiłku w sam raz (fot. ze strony producenta)
Ja dostałem wino z podstawowej linii – Metliška črnina 2014. Jak już wspomniałem jest to czerwone wino, sprzedawane w litrowych butelkach. Charakteryzuje się ono jasną, czerwoną barwą, w nosie wyczuwalne są aromaty suszonej śliwki, przypraw, tytoniu. W ustach jest to bardzo lekkie wino – posiada wyraźną kwasowość, dominuja nuty wiśni oraz śliwki, w tle czarna porzeczka, na finiszu pojawia się czerwone jabłko. Nie jest to rewelacyjne wino, brakuje mu głębi, ale nie posiada też wyraźnych błędów – ot przeciętne, lekkie czerwone wino. W swojej cenie (ok 3,84 EUR = 17 PLN) zupełnie pijalne i godne polecenia. Ocena: **. Póki co muszę odłożyć plany podróży do Słowenii na półkę, jednak mam nadzieję, że jeszcze w tym roku będzie dane mi tam przybyć i zachwycić się spektrum tamtejszych win, które z racji tak skromnego materiału badawczego nie było mi dane.