Tokaj Macik Winery – dwa wina, dwa style ze słowackiej strony Tokaju

W tym roku z wielu przyczyn (nie tylko epidemiologicznych) nie miałem szansy wybrać się na dłuższe wyprawy. Oczywiście brakowało mi podróży, dlatego gdy tylko ponownie otwarto granice, udałem się na weekend do Tokaju, przy okazji zahaczając o jego słowacką część. Krótka, bo zaledwie dwugodzinna wizyta we wsi Malá Tŕňa nie wystarczyła, by mocniej zgłębić się w realia regionu, pozostało mi nabyć kilka butelek, z których dwie stały się wdzięcznym tematem tego wpisu. Ich producentem jest Tokaj Macik Winery, założona w 1995 roku winiarnia, do której przynależy 45 hektarów upraw w regionach Tokajská i Východoslovenská. Powstają tu wina w różnorodnym stylu, od lekkich bieli, przez tradycyjne tokajskie słodycze, po czerwienie i wina musujące. Oprócz nich można tu dostać miód oraz kraftowe piwo.

Tokaj Macik Winery – słowacka strona Tokaju (fot. własna)

Tokaj Macik Roňava 2016 to kupaż furminta i hárslevelű (znanego tu jako lipovina), które fermentowało i dojrzewało przez dwa lata na osadzie w stalowych tankach, z dodatkiem dębowych desek. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty lipy, polnych kwiatów,  brzoskwini, mirabelki, migdałów i wanilii. W ustach soczyste, z wyraźnymi nutami żółtych owoców: gruszki, jabłka, pigwy, mirabelek, a także miodu, migdałów, oparte na świetnej kwasowości i słonej mineralności. Finisz długi, ziołowo-cytrusowy. Niezwykle udane wino, oddające charakter wulkanicznego terroir. Ocena: *** (87/100 pkt). Cena: 12,50 EUR (56 PLN).

Smaczna, wytrawna biel. (fot. własna)

Tokaj Macik Tokajské Samorodné Sladké 2011 to klasyczna, lekko utleniona słodycz, która powstała z trzech miejscowcych odmian: furminta, hárslevelű i żółtego muskatu. Charakteryzuje je głęboka złota barwa z bursztynowymi refleksami, nieco stłumione aromaty: miodu, moreli, brzoskwini, przypraw korzennych i suszonych śliwek. W ustach nieprzesadnie słodkie (49 g/l cukru resztkowego), z przyzwoitą kwasowością (7 g/l), nutami miodu, brzoskwini, moreli, tartego jabłka, oraz imbiru. Wyraźnie wyczuwalny alkohol (13%) nie pomaga w odbiorze wina. Brak mu większej kompleksowości, mam wrażenie, że zbyt dużo czasu spędziło w beczce. Wszystko wieńczy niezbyt długi finisz z lekką nutą miodu. Jak na szamorodni, nie sprawia ono większego wrażenia. Ocena: *** (85/100 pkt). Cena: 14,80 EUR (66,50 PLN).

Samorodné bez błysku. (fot. własna)

Muszę przyznać, że wytrawne wino zrobiło na mnie większe wrażenie, ze względu na lżejszy, ciekawszy, świeższy styl, w którym powstało. Użyte tu drewno nie zasłoniło czystego charakteru owoców, dodając mu nieco powagi i ramy. Słodycz natomiast, prawdopodobnie skrojona pod słowackiego konsumenta wydaje mi się jakby wyjęta z poprzedniej epoki, uwydatniając utlenienie, zamiast dojrzałych owoców, które tak sobię cenię w nowoczesnych, słodkich szamorodnich. I jedno i drugie z pewnością znajdzie swoich amatorów.

Źródło wina: zakup własny w winiarni Tokaj Macik Winery.

Szóló – mówiące wina z Tállya

Gdyby grona mogły mówić, to z pewnością opowiedziałyby niejedną historię. I choć nie słyszymy ich głosu, to przemawiają do nas w postaci smaków, oddających charakter terroir, pracę winogrodnika i enologa, klimat, miejsce oraz czas zbiorów. To niezwykle wdzięczna roślina, która w pełni oddaje poświęcone jej zaangażowanie. Ten wpis poświęcam winiarce, która potrafiła to dostrzec i stworzyć wina, które mówią (jak i grają – warto sprawdzić kody QR na kontretykiecie butelek). To własnie Tímea Éless i jej winiarnia Szóló. Ta historia zaczyna się w 2009 roku, gdy młoda winiarka w spadku otrzymała pierwszą, niewielką parcelę o powierzchni 0,3 ha w siedlisku Ötvenhold. W kolejnych latach wraz z mężem Tamásem stopniowo poszerzali areał upraw, by dojść do obecnych 8,5 hektarów, z czego znacząca część (a konkretniej 6,5 hektara) owocuje. W międzyczasie skończyła szkołę winiarską w Budafok i odbyła praktyki winiarskie u Judit Bodó z Bott Pince, gdzie utwierdziła się w przekonaniu, że jej drogą jest organiczna uprawa winorośli. W 2014 roku ukończono prace przy aktualnym budynku winiarni, wtedy też oficjalnie zabutelkowano pierwsze wino. Obecnie powstaje tu około 17-20 tysięcy butelek wina rocznie, z którego spora część trafia poza granice Węgier. Modernistyczne podejście Tímei można zauważyć w winiarni, gdzie stal, beczka i ceramiczne jajko mają równe prawa. To tu powstał także pierwszy tokajskich Pét-Nat, czyli Boogie.

Tímea Éless – dobry duch Tállyi. (fot. własna)

Szóló Boogie 2018 posiada mętną, brzoskwiniową barwę, w nosie atakuje zapaszkiem redukcji pod postacią kiszonej kapusty, zaś po przewietrzeniu pojawia się gruszka, trochę brzoskwini i żółtego jabłka. W ustach także znajdziemy nuty gruszki, brzoskwini i jabłka, polnych ziół, świetną kwasowość i perlisty mus. Zdecydowanie dla fanów gatunku, choć mnie całkiem się spodobało. Ocena: *** (85/100 pkt). Jeszcze ciekawsze jest rok młodsze Szóló Boogie 2019. Mamy tu brzoskwiniową mentną barwę, w nosie dominują aromaty drożdżowe wsparte owocowością spod znaku brzoskwini i gruszki. Usta częstują nas nutami jabłek, gruszkek, cytrusów, słoną mineralnościa i świetną kwasowością. Wyjątkowo odświeżające. Ocena: *** (87/100 pkt). Szóló Frivolo B 2018 to kupaż hárslevleű (60% – stanowisko Tökösmáj-dűlő) i furminta (40% – stanowisko Palota-dűlő). Dojrzewało, fermentowało w ceramicznym jajku oraz stalowym tanku. Po roku trafiło do butelek. Posiada bladozłotą barwę, w nosie natomiast odkryjemy aromaty cytryny, jabłka, brzoskwini, mokrej skały. W ustach sporo nut zielonego jabłka, cytrusów, nie brak również świetnej kwasowości, którą doskonale równoważy kilka gramów cukru resztkowego. Finisz średniodługi, z delikatną goryczką. Ocena: *** (88/100 pkt).

“Magiczne” jajka z winem. (fot. własna)

Szóló Parlando 2018 powstało w całości z furminta, fermentowało i dojrzewało w stalowych tankach. W efekcie otrzymujemy wino o delikatnej, jasnożółtej barwie, delikatnych aromatach ziół, jabłek, mokrej skały i ustach z dominacją nut owocowych: zielonego jabłka, gruszki, brzoskwini, cytrusów. Wsparte na świetnej kwasowości, znajdziemy tu również szczyptę słonej, tokajskiej mineralności. Ocena: *** (87/100 pkt). Szóló Thesis 2018 jest jednym z najbardziej terroirystycznych win producenta. Powstało z gron krzewów zasadzonych w 1945 roku, który fermentował i dojrzewał w po części w stalowych tankach, a po części w ceramicznym jajku. Charakteryzuje go jasnozłota, mętna barwa, aromaty zielonego jabłka, cytrusów, trawy, polnych ziół i mokrej skały. W ustach nieco surowy, z wybitną wręcz kwasowością, słoną mineralnością i szczyptą owocu w postaci zielonego jabłka, cytryny, agrestu. Dzieło wieńczy długi, słony finisz. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Szóló Largo 2016 dojrzewało przez 2 lata w beczce, stylem przypomina wytrawne szamorodni. Cechuje się jasnozłotą barwą, w nosie pachnie aromatami suszonych brzoskwini, pigwy, gruszki, wanili i miodu. W ustach znajdziemy sporo suszonych owoców: brzoskwinie, śliwki, a także pigwę, miód, wanilię, goździki i nuty korzenne. Złożone, długie, wielowymiarowe. Ocena: **** (ocena: 90/100 pkt).

Parlando – piękna ekspresja furminta. (fot. własna)

Tímea tworzy także świetne wina słodkie. Jej Szóló Aszú 2015 to jej pierwsze, klasyczne słodkie tokajskie wino. Cechuje je głęboka, złota barwa, aromaty miodu, suszonych brzoskwiń, moreli, przypraw do piernika, w ustach znajdziemy natomiast sporą dawkę słodyczy, czysty owoc w postaci moreli, daktyli, mirabelek, z delikatną ziołowością i średniowysoką kwasowością. Ocena: **** (91/100 pkt). Drugi rocznik udał się zdecydowanie lepiej – Szóló Aszú 2016 posiada zdecydowanie więcej równowagi i koncentracji. Mieni się głęboką, złotą barwą, pachnie ziołami, miodem, brzoskwinią i morelą. W ustach harmonijne, gładkie, z nutami miodu, moreli, mirabelek, pigwy, potężną słodyczą (190 g/l cukru reszktowego), oraz świetną kwasowością (10,45 g/l). Ocena: **** (93/100 pkt).

Wspaniałe, skoncentrowne aszú. (fot. własna)

Tímea Éless udowadnia, że wina potafią mówić. Mówić głosem regionu, głosem terroir, głosem odmiany, ale przede wszystkim – głosem winiarza. Oddają jego nastrój, jego charakter, jego zaangażowanie. Są zwierciadłem duszy. I choć Szóló jest dopiero na początku swej drogi – bo czymże jest 6 lat w świecie winiarstwa – to dzięki wytrwałej pracy, zaangażowaniu, współpracy z lokalną społecznością – ma szansę na stałe wpisać się w barwny charakter Tállyi. Tímea i jej mąż Tamás robią bowiem wszystko, by ich córka także chciała tu zostać i pokochać winorośl tak, jak jej rodzice.

Do Tállyi podróżowałem na koszt własny, win próbowałem na zaproszenie Tímei Éless. Część opisów win pochodzi z wcześniejszych notatek z innych degustacji. Wina Szóló znajdziecie w ofercie warszawskiego importera Wine & People.

Alte Keller Szendehely Zweigelt 2018 – pamiątka z zapomnianych czasów

Ludzie często odwiedzający Węgry wiedzą, że znajdujące się na północ od Budapesztu zakole Dunaju jest jednym z najbardziej urokliwych zakątków kraju. Tutejsze pagórki, bogate w zabytki miasteczka i spokojna, leniwa atmosfera sprawia, że obszar ten jest popularnym celem weekendowych podróży mieszkańców stolicy. Aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze pod koniec XIX wieku okolica przypominała wyglądem dzisiejsze Wachau, a jedną z głównych gałęzi miejscowej gospodarki było winiarstwo i winogrodnictwo. Niestety, klęska filoksery przyczyniła się do porzucenia upraw, część wzgórz, porośniętych dotąd winną latoroślą przejęła natura, zaś pozostałe działki przeznaczono pod inne uprawy oraz budownictwo mieszkaniowe. I choć kwitnący dotąd region zniknął z map winiarskich, to niektórzy dalej postanowili produkować tu wino. Jednym z takich miejsc jest wioska Szendehely (po niemiecku Sende), w której działa niewielka winiarnia Alte Keller. Jak sama nazwa wskazuje, mieszkańcami są etniczni Niemcy, podtrzymujący tradycję przodków. Winiarnia, która komercyjną działalność zaczęła w 2017 roku należy do Dániela Germana, który podówczas przejął 3,2 ha upraw od swoich dziadków. Uprawy położone są w siedlisku Öregszőlő, na wapiennych zboczach wzgórza Naszály i liczą sobie 30 lat. Całość stanowi zweigelt, z którego powstają zarówno czerwone, jak i różowe wina.

Etykieta doskonale oddaje ducha wina. (fot. własna)

Dziś będzie mowa o pierwszym z nich. Alte Keller Szendehely Zweigelt 2018 to lekka, świeża czerwień, która bezsprzecznie posiada środkowoeuropejski charakter. Fermentowała w otwartych kadziach, dojrzewała przez rok w stalowych tankach. Posiada bladoczerwoną, mocno przejrzystą barwę. W nosie znajdziemy aromaty wiśni, czereśni, maliny, czerwonej porzeczki i pieprzu. W ustach niezwykle lekkie, świeże, z dobrze zintegrowanym alkoholem (12%), świetną kwasowością, i soczystą owocowością pod postacią nut wiśni, czereśni, czerwonej porzeczki, maliny i żurawiny, delikatną, niemalże nie wyczuwalną taniną i lekką, pieprzną pikantnością. Finisz stosunkowo krótki, żurawinowo-wiśniowy. Ma w sobie coś niezobowiązującego i z pewnością domaga się towarzystwa posiłku (bo upałów to przez długi czas nie doświadczymy). Ocena: *** (85/100 pkt). Cena: 2890 HUF (36,50 PLN).

Źródło wina: zakup własny w winotece Fill in the Winebox.