Varga Aranymetszés Töppedt Szőlőből Készült Édes Badacsonyi Szürkebarát 2016 – marketowy skok w bok

Varga Pincészet to największa rodzinna firma winiarska na Węgrzech, jej wina można spotkać na półkach prawie każdego supermarketu w kraju Madziarów. Nic dziwnego – w zeszłym roku sprzedano ponad 15,5 miliona butelek, pochodzących z trzech regionów: Badacsony, Egeru i Tokaju. Dzięki efektowi skali, mechanizacji, nowoczesnym przetwórniom firma jest w stanie produkować wina w niskiej i średniej kategorii cenowej, zwłaszcza lekkie, powstałe w reduktywnej technologii wina białe – które zyskały olbrzymią popularność zwłaszcza pośród młodszego pokolenia konsumentów. Ja sam z daleka omijałem te butelki, nie jestem fanem przemysłowego winiarstwa, miałem także złe wspomnienia związane z podstawową linią produktów tejże firmy, aczkolwiek muszę przyznać, że degustowane przeze mnie jakiś czas temu wino lodowe okazało się całkiem przyzwoite (zwłaszcza w swej cenie). Niedawno zaś natrafiłem w internecie na ranking win jednego z lokalnych konkursów z regionu Badacsony i widząc wysokie miejca producenta postanowiłem sięgnąć po jeden z wyróżnionych tam trunków.

Gwiazda marketowych półek… (fot. własna)

 

O serii Aranymetszés (tł. Złoty podział) wspominałem już przy okazji wina lodowego. Pochodzące z niej Varga Aranymetszés Töppedt Szőlőből Készült Édes Badacsonyi Szürkebarát 2016 to wino z późnych zbiorów, powstałe z wysuszonych gron szczepu pinot gris (szürkebarát). Całe kiście zbiera się w stanie pełnej dojrzałości, pozwalając im wyschnąć i osiągnąć wysoką koncentrację soku przy zachowaniu walorów smakowych. Wino charakteryzuje złota suknia z bursztynowymi refleksami, w nosie wyczuwalne są aromaty miodu, pigwy, mandarynki oraz botrytisu – aczkolwiek niezbyt nachalne, stonowane. W ustach dalej gra ta sama melodia – na pierwszym planie są nuty miodu, pigwy, dochodzi brzoskwinia oraz cytrusy, a wszystko oparte na świetnej, świeżej kwasowości i sporym cukrze rzesztkowym. Pomimo sporej koncentracji wino jest lekkie, krągłe, dobrze pijalne, aczkolwiek krótkie, a przy okazji nieco wystaje alkohol. Na finiszu pojawia się lekka szypułkowa goryczka, której również mogłoby tu nie być. Oczywiście w swojej kategorii cenowej jest to rozsądny wybór, lecz nie szukajcie wyjątkowych emocji – nie znajdziecie ich tu. Ocena: ***. Cena: 1299 HUF (17 PLN).

Źródło wina: zakup własny.

Lato, plaża i wino – Gilvesy Bohém Cuvée 2016

Kolejny już przystanek na winiarskiej mapie Balatonu to Gilvesy Pincészet z Hegymagas. Tutejsze winnice znajdują się kilka kilometrów na północ od brzegu węgierskiego morza, na stokach wygasłego wulkanu Szent György-hegy. A skoro wulkan – to i wyjątkowe, bazaltowe podłoże nadaje tutejszym winom charakterystyczną, słoną mineralność. Na nim rośnie 15 ha winnej latorośli należących do Róberta Gilvesyego, który zakochał się w tutejszym krajobrazie i przeniósł się tu z dalekiej Kanady. Odkupił zrujnowany budynek winiarni należący niegdyś do Esterházych i przeprowadził gruntowną odbudowę łącząc dawne elementy z nowoczesnym, przemysłowym designem. W okolicy znalazł też współpracownika – Mártona Rupperta – z którym tworzą ciekawe, warte uwagi wina. Powstają one z odmian: riesling, olaszrizling, furmint oraz sauvignon blanc. Co ważne – całość upraw jest ograniczna. Poza Szent György-hegy posiadają również 7 ha na innym wzniesieniu – Tagyon-hegy, z których powstaje osobna seria – Martinus.

A był w tej bajce smok? (fot. własna)

 

Zdecydowanie najpopularniejszym z tutejszych win jest Bohém Cuvée – kupaż powstały z czterech uprawianych tu odmian, z czego ponad 55% stanowi olaszrizling. 95% wina dojrzewa w stalowych tankach, tylko 5% (riesling) spędza miesiąc w beczce. Mamy tu bladozieloną, jasną barwę. W nosie dominuje nuta kwiatowa, pojawiają się także aromaty cytrusów, trawy oraz mineralność. Usta lekkie, świeże – dzięki solidnej kwasowości, nutach cytrusów, trawy, mięty, dalej mamy delikatną, migdałową goryczkę i słoną mineralność. Zwiewne, proste, przyjemne – w sam raz na środek lata. Ocena: ***. Cena: 1699 HUF (22,50 PLN). Co ciekawe – wino to (a w zasadzie jego wcześniejsze roczniki) posłużyło jako inspiracja do stworzenia festiwalu Bohém Légyott, który odbywa się rokrocznie w winnicy pod koniec czerwca.

Źródło wina: zakup własny w supermarkecie sieci Aldi. Dostępne także w sieci Bortársaság w nieco wyższej (1950 HUF) cenie.

Csobánci Bormanufaktúra Pinot Noir 2011 – dziwoląg znad Balatonu

Zdradzę wam pewną tajemnicę. Choć z moich wpisów może wydać się to nie do końca oczywiste, ale… jestem fanem węgierskich pinotów. Oczywiście mam na myśli pinot noir. W północnej, chłodniejszej części Węgier potrafią one pokazać całą paletę swoich możliwości i owocowego bogactwa. Świetnie udaje się on w chociażby w Etyek, bardzo dobre butelki można znaleźć u producentów z regionów winiarskich Mátra czy też chociażby Badacsony. Właśnie wino od weterana północnego brzegu Balatonu – Janosha von Beothy mnie skłoniło, by przyjrzeć się nieco jego wcześniejszym eksperymentom nt. tej odmiany, które popełnił w Csobánci Bormanufaktúra (Kooperatywa Winiarska z Csobánc).

Niestety upływ czasu daje o sobie znać… (fot. własna)

 

Csobánci Bormanufáktura Pinot Noir 2011 nie jest już młodzieniaszkiem, co widać chociażby po kolorze wina. Barwa jasnoczerwona, z ceglastymi refleksami. W nosie nuty przegotowanych wiśni, dojrzałych czereśni, delikatna nuta mineralna oraz delikatnie wyczuwalna malina. W ustach sporo tanin, kompot wiśniowy, solidna kwasowość, szczypta pikantności oraz dość wystający alkohol. Na finiszu pojawia sie gorzka nuta pestkowa oraz Wino jest dość płaskie, owoc odchodzi w cień, alkohol dominuje. Mam wrażenie, że wszystko się rozjeżdża, nos kusi, a w ustach dostajemy rozgotowany kompot wiśniowy, w dodatku poza szczytem swoich możliwości, dlatego też nie mogę polecić tego wina. Ocena: **. Cena: 3800 HUF (51 PLN). Czuję się trochę rozczarowany, ale do węgierskich pinotów – chociażby tych z Badacsony – z pewnością będę powracał.

Źródło wina: zakup własny.