Furmint Forum – wielka degustacja furmintów w Koszycach.

Organizatorzy „Furmint Forum” – jednej z największych słowackich imprez winiarskich zapraszają wszystkich pasjonatów wina na wielką degustację furmintów, która odbędzie się 1 grudnia 2017 r. w obiekcie Kina Slovan (Capitol), ulica Hlavná 232/59A w Koszycach na Słowacji.

Podczas festiwalu ponad 30 winiarzy zaprezentuje do degustacji ponad 100 furmintów. Odmiana ta jest jedną z najważniejszych  winorośli uprawianych w Europie Środkowo-Wschodniej. Znakomicie nadaje się do produkcji białych win wytrawnych, półwytrawnych,  półsłodkich i naturalnych win słodkich. Jest też podstawowym szczepem, z którego wytwarza się aszú  – jedne z najlepszych na świecie słodkich win deserowych. Uprawia się ją przede wszystkim w tokajskim regionie winiarskim na terenie Węgier i Słowacji, jak również w regionach Somló i Csopak (Węgry) czy też w Południowosłowackim Regionie Winiarskim. Nasadzenia odmiany spotkamy także w takich krajach jak Słowenia, Chorwacja i Austria.

Swoją obecność na festiwalu już potwierdzili:

– z Węgier: Majoros Pincészet, Myrtus Pince, Patricius Borház, Homoky Pincészet, Vincze Tomi Borok, TOKAJ HÉTSZŐLŐ, Zsirai Pincészet, Kvaszinger Borászat, Budaházy-Fekete Kúria, Erzsébet Pince, ProVinum, Árpád-hegy Pince, Tokajicum, Karádi-Berger Borászat, Tokaj Disznókő Szőlőbirtok és Pincészet, Sanzon Tokaj.

– ze Słowacji: Víno Vdovjak, Tokaj&Co., Chateau GRAND BARI, Tokaj Macik Winery, Chateu Vecsey, J&J Ostrožovič, Marián Takáč – Vinárstvo u KOŇA, Tokaj Zlatý Strapec, Ladislav Tasani TASSONY TOKAJ ESTATE, Martin Danko.

Program „Furmint Forum”:

15:30 – 17:30 – degustacja dla przedstawicieli HoReCa i prasy.

Przedstawiciele HoReCa i prasy mają bezpłatny wstęp, wyłącznie za zaproszeniem, potwierdzonym przez organizatora i na podstawie wcześniejszej rejestracji. Link do rejestracji: http://www.furmintforum.sk/en/registracia/

Po wypełniniu formularza należy nacisnąć przycisk „REGISTER”

17:30 – 22:00 – publiczna degustacja

Bilety na degustację publiczną można nabyć w przedsprzedaży w cenie 17 EUR do 26 listopada 2017 r. lub w dniu festiwalu tj. 01.12.2017 r. w cenie 20 EUR w Vinotece Villa Casa w Koszycach na Słowacji. Więcej informacji dotyczących procedury zakupu biletów w przedsprzedaży znajduje się pod linkiem: http://www.furmintforum.sk/en/vstupenky/

22:00 – zakończenie festiwalu

Plakat promujący imprezę. (żródło: strona organizatora)

 

Zasady dotyczące publicznej degustacji:

1. Kieliszki festiwalowe.

Degustacja win odbędzie się tylko i wyłącznie przy użyciu oficjalnych kieliszków festiwalowych, za które organizatorzy pobiorą depozyt w wysokości 3 EUR. Po zwrocie kieliszka pobrany uprzednio depozyt zostanie zwrócony.

2. Płatność za degustację.

Próbki win do degustacji można kupić jedynie za pomocą żetonów. Opłaty w gotówce są niedozwolone i nie będą przyjmowane. Objętość pojedynczej próbki wina wynosi 0,05 l.

3. Żetony
Cena biletu zawiera żetony o wartości 10 EUR. W razie potrzeby kolejne żetony o wartości 0,50 EUR i 1 EUR można dokupić podczas festiwalu w oficjalnym punkcie sprzedaży zlokalizowanym w miejscu festiwalu tylko i wyłącznie za gotówkę. Niewykorzystane żetony nie podlegają wymianie na gotówkę.

4. Muzyka i działalność charytatywna.
Podczas degustacji gościom festiwalu czas umili muzyka wykonywana przez zespół Wine Boyz (Nándor Polgáry & guest). 10% przychodów z festiwalu zostanie przeznaczone na cele charytatywne.

5. Noclegi
Partnerem festiwalu jest Congress Hotel Centrum w Koszycach, który oferuje uczestnikom „Furmint Forum” noclegi w promocyjnej cenie. Więcej informacji na stronie festiwalu.

Oficjalna strona Festiwalu „Furmint Forum”: http://www.furmintforum.sk/en/

Facebook: https://www.facebook.com/events/1468321379955487/

 

NieWinne Podróże są partnerem medialnym imprezy.

Somlói Juhfark Ünnep – powrót na wulkan w cieniu juhfarka.

Minął rok od mojej ostatniej wizyty na Somló. Przyczynkiem do kolejnej wizyty była druga już edycja Szomlońskiego Święta Juhfarka, czyli Somlói Juhfark Ünnep. Impreza ta organizowana przez Tornai Pincészet ma na celu zaprezentowanie i popularyzację win z autochtonicznej, rosnącej na zaledwie ponad 100 ha odmianie. Zeszłoroczna edycja, o której pisałem tu, okazała się wielkim sukcesem, bilety zostały wyprzedane na kilka dni przed rozpoczęciem imprezy. Tym razem pojawiło się znacznie mniej gości, na co z pewnością wpłynęło kilka czynników, jak wysoka cena biletów, ale także niesprzyjająca pogoda (w tygodniu poprzedzającym imprezę mocno padało).

Zielone zbocza Somló (fot. własna)

 

Reprezentacja producentów nie zmieniła się znacząco, ubył jeden producent (Somlói Apátsági Pince), na jego miejsce wskoczyła winiarnia Szabó Pincészet, o której juhfarku była mowa w jednym ze wcześniejszych wpisów. Nie wszyscy winiarze mogli pojawić się osobiście, m.in ze względu na trwające zbiory, aczkolwiek udostepnili butelki do degustacji. Większość win pochodziła z rocznika z 2015 lub wcześniejszych, gdyż w zeszłym roku winorośle na Somló zostały zdewastowane przez gradobicie, które spodowało nawet 70% strat. Poza otwartą degustacją można było wziąć udział w masterclassach, wizycie w winnicy a także zwiedzić piwnice Tornai Pince.

Liczna reprezentacja producentów (fot. własna)

 

Zdecydowanie najciekawszym winem imprezy było J4 (juhfark macerowany przez 4 dni na skórkach) od Bálinta Barczy. Pisałem o nim już tutaj, ale od tej pory jeszcze się rozwinęło. Złota barwa, w nosie nuty suszonych owoców, wanilii, cytrusów. W ustach złożone, o sporym ciele, z nutami brzoskwinii i suszonej śliwki, wyraźnie kremowe, ze świeżą kwasowością i lekką pikantnością. Ocena: ****. Bardzo podobał mi się również Juhfark 2016 z Kőfejtő Pince. Jedno z niewielu win, które powstało w tymże kiepskim roczniku zachwyca równowagą aromatów. Świetna kwasowość, dużo czystego owocu oraz charakterystyczna słona szomlońska mineralność sprawiają, że chce się sięgnąć po więcej. Ocena: ****.

Beczki w piwnicach Tornai Pince czekają na wino (fot. własna)

 

Kolejnym ciekawym winem okazal sie Juhfark 2014 z Spiegelberg Kézműves Borpince. Krągłe, oleiste, o złotej barwie i nucie dojrzałych owoców, suszonej śliwki, z potężnym ciałem i wibrującą kwasowością oraz wyraźnie wyczuwalną mineralnością. Ocena: ****. Wspaniałym winem okazał się także Juhfark 2012 z Fekete Pince. Jeden z ostatnich roczników, który wyszedł spod ręki legendarnego Béli Fekete, ponad 2 lata dojrzewania (rok w beczce, plus rok w stali). Sporo tu ciała, dominuje słona szomlońska mineralność, świeża kwasowość, nuty pieprzne i polnych ziół, w tle zaś migoczą lekkie nuty brzoskwinii. Surowe, proste, majestatyczne. Ocena: ****.

Szeroki uśmiech Tamása Kisa z Somlói Vándor Pince (fot. własna)

 

Odkryciem imprezy był zaś dla mnie Juhfark 2013 z Szóló Szőlő Birtok. Ten gospodarujący na północnej stronie góry Somló producent posiada 9 ha, w większości nowych nasadzeń z największym stanowiskiem juhfarka. Złota barwa, w nosie wyraźnie wyczuwalna mineralność i nuty migdałowe, w ustach suszone owoce, wanilia, kremowość, sporo ciała, a to wszystko przy sporej, aczkolwiek nie przesadzonej kwasowości. Ocena: ****. Bardzo dobrze zaprezentował się także Juhfark z Somlói Vándor Pince, ale o nim, a także kilku innych winach będzie w kolejnym wpisie.

Szóló Szőlő Juhfark 2013 – odkrycie imprezy. (fot. własna)

 

Somló opuszczam jak zwykle zadowolony. Choć impreza udała się zdecydowanie gorzej, aniżeli w zeszłym roku, to wciąż pełno tu było świetnych win. Nieoceniona jest jej rola w promocji regionu oraz juhfarka jako odmiany, a także intergracji miejscowych producentów, którzy mają możliwość zaprezentowania się szerszej publiczności, bez konieczności wykładania na to olbrzymich środków. A kilka minut w publicznej telewizji ze sporym zasięgiem też ma swoje znaczenie dla rozwoju miejscowej turystyki. Być może trzeba pomyśleć nad urozmaiceniem imprezy oraz bardziej przyjaznymi cenami biletów, które spowodowałyby większą liczbę gości, choć są to rzeczy drugorzędne, gdyż  patrząc na jej merytoryczną stronę – to całkowicie się broni. Ja wrócę, gdyż magnetyzm tutejszych win jest dla mnie nieustającym źródłem inspiracji.

 

W imprezie brałem udział na koszt własny.

Lato, festiwale i… wino? Kristinus Borbirtok i festiwalowe wina.

Nieuchronnie zbliża się lato, idealna pora wszelkich festiwali – zarówno małych, jak i dużych, gastronomicznych, winiarskich, filmowych, teatralnych, muzycznych, czy choćby folklorystycznych. Na Węgrzech najbardziej znany jest Sziget Fesztivál, który odbywa się rokrocznie w Budapeszcie na Wyspie Hajógyári. Jest to jedna z największych imprez muzycznych w Europie, przyciągająca kilkaset tysięcy widzów i gwiazdy światowej muzyki. Impreza posiada stałych sponsorów oraz partnerów, jednym z nich jest sieć Borháló dostarczająca wina na potrzeby imprezowiczów. W tym roku nawiązała ona współpracę z winiarnią Kristinus Borbirtok, która przygotowała unikatową serię win na festiwal, dostępną na miejscu i w sklepach dystrybutora, którą miałem okazję degustować.

Kristinus Borbirtok to winiarnia znajdująca się na południowo-zachodnim brzegu Balatonu, z siedzibą w miejscowości Kéthely. Została założona w 2005 roku, od 2015 roku CEO jest Austriak Florian Zaruba. Nasadzenia winorośli zajmują 55 ha, główne szczepy to: białe: Irsai Olivér, Sárgamuskotály, Sauvignon Blanc, Riesling, Chardonnay; czerwone: Merlot, Cabernet Franc, Kékfrankos, Zweigelt, Pinot Noir i Cabernet Sauvignon. Powstaje tu kilkanaście rodzajów win, w większości są to dość poprawne, proste wina, powstałe przy użyciu drożdży hodowlanych. Oprócz winiarni, w nowoczesnej siedzibie firmy znajduje się także Vinotel, restauracja oraz sklep.

Najbardziej zaskoczył nierówny poziom win białych. (fot. własna)

 

Podczas imprezy będzie możliwość skosztowania 8 win. Pierwsze trzy stanowi limitowana seria Sziget, pozostałe będą dostępne również poza okresem festiwalu. Kristinus Sziget Fehér, to białe wino, brak jakiejkolwiek informacji nt. szczepów, z których powstało. Bladożółta barwa, w nosie aromaty owoców egzotycznych, cytrusów i trawy, w ustach lekka kwasowość, cytrusy, limonka. Jest to wyraźnie przemysłowy trunek, aczkolwiek w swojej kategorii wypada zupełnie przyzwoicie. Idealny na ciepłe, letnie dni. Ocena: **/***. Podobnie sytuacja ma się z drugim winem – Kristinus Sziget Rosé. Skład nieznany, barwa w kolorze skórki cebuli, w nosie wyczuwalne nuty truskawki i maliny. W ustach tutti-frutti, poziomki, truskawki, maliny, trochę wodniste, ale wszystko ratuje przyzwoita kwasowość. To nie mój styl, ale na pomiędzy jednym a drugim koncertem mało kto będzie zwracał na to uwagę. Ocena: **. Trzeci trunek – Kristinus Sziget Vörös – to nieco poważniejsze wino. Jest to czerwony kupaż z niesprecyzowanych szczepów, o purpurowej barwie, w nosie wyczuwalnych nutach wiśni, śliwki i czekolady. W ustach mamy łagodne taniny, przyjemną, lekką kwasowość, nuty wiśni i czereśni, na finiszu pojawia się pestkowa goryczka. Całkiem przyjemne, poprawne i z całej trójki najmniej techniczne wino. Ocena: **/***.

Dziwne Chardonnay. (fot. własna)

 

Kolejne 5 win to już standardowa oferta producenta, dostępna zarówno w sprzedaży stacjonarnej jak i internetowej. Krisztinus Birtok Fehér 2015 to dość niestandardowy, nawet jak na tutejsze warunki kupaż – w jego skład wchodzi Sauvignon Blanc, Chardonnay, Pinot Gris oraz Sárgamuskotály. Jasnozłota barwa, w nosie nieco zatęchły – dopiero po chwili pojawiają się nuty białych owoców i polnych kwiatów. W ustach mamy kwasowość… i tyle. W śladowych ilościach można wyczuć nuty cytrusów i zielone jabłko, ale tylko przy bardzo dużych chęciach. Wodniste, puste, słabe. Ocena: */**. Najgorsze w całej stawce. Kolejne wino, Kristinus Chardonnay 2015 znacznie przebiło poziomem swojego poprzednika. Kolor jasnozłoty, w nosie dość niestandardowo – nuty zielone, cytrusów, kremowe. W ustach kremowe, jest tu sporo ciała, pojawiają się również nuty owoców egzotycznych, a to wszystko przy solidnej kwasowości. Nie jestem fanem tego typu win, ale muszę przyznać, że jest ono poprawne i daje całkiem sporo przyjemności. Ocena: **/***. Kolejny dziwny kupaż, jaki zaserwował nam producent to Kristinus Irsai Olivér, Sárgamuskotály, Chardonnay 2015. Dlaczego dziwny? Wymieszać dwa, dość mocno aromatyczne szczepy z zazwyczaj powściągliwym Chardonnay… Kwestia gustu. Owa mieszanka okazała się niezbyt udana: o ile do jasnozłotej barwy i dość aromatycznego nosa (białe kwiaty, winogrona, miód) nie mam zastrzeżeń, o tyle to co się działo w ustach już nie przynosi chluby producentowi. Lekka kremowość, niezbyt czyste nuty zielonych owoców, papierówki oraz żrąca wręcz kwasowość sprawia, że mało komu spodobałoby się to wino. Może festiwalowa publika będzie dla niego bardziej łaskawa, zwłaszcza jeśli zostanie podane w formie szprycera. Jedynie o ułamek lepsze od Birtok Fehér. Ocena: */**.

Lekki, przyjemny – aczkolwiek techniczny – róż. (fot. własna)

 

Dwa ostatnie wina powstały z czerwonych gron. Kristinus Rosé 2016 to kupaż Zweigelta, Merlota i Kékfrankosa, o pomarańczowo-różowej barwie, w nosie wyczuwalnych aromatach truskawki, poziomki oraz nutach kremowych. W ustach dominuje owocowość – truskawki, poziomki, maliny, jest też przyzwoita kwasowość i delikatny cukier resztkowy. Wino jest proste, krótkie, aczkolwiek należy uważać na dobrze ukryty alkohol – mamy tu go aż 14%. Ogólnie w swojej kategorii (win technicznych) bardzo przyzwoite. Ocena: **/***. Ostatnim trunkiem, jaki zagościł w naszym kieliszku był Kristinus Birtok Vörös, cuvée powstałe z Zweigelta, Merlota i Cabernet Franc. Mamy tu rubinową barwę, w nosie nuty wiśni, czerwonej porzeczki i lekka pikantność. W ustach sporo owocu – wiśnia, czereśnia, śliwka, łagodne taniny, delikatna kwasowość, nuty korzenne. Przyzwoita koncentracja, sporo ciała, bardzo przyzwoite wino. Ocena: ***. Zdecydowany zwycięzca panelu.

Dwa najlepsze wina panelu. (fot. własna)

 

Czego dowiedziałem się na tej degustacji? Chociażby tego, że Kristinus wciąż jest marką, za którą stoi PR, aniżeli konkretna jakość. Tutejsze wina w większości wypadków są poprawne, ale przesadnie technicznie, przez co przyjemność płynąca z ich odkrywania jest zdecydowanie mniejsza, niż w przypadku win robionych rzemieślniczo. Po drugie – prawdopodobnie dobrze się sprawdzą na festiwalu, gdzie publika nie ma takich wymagań – nie brakuje im świeżości i kwasowości, w formie szprycerów doskonale będą gasić pragnienie. Jeśli chodzi o cenę – poruszamy się w przedziale 20-30 złotych, a za te pieniądze można na Węgrzech dostać ciekawsze trunki.

 

Źródło wina: degustowałem na zaproszenie Gábriela Nyulásiego z organizacji Az ihatóbb Magyarországért.