Weingut Heymann-Löwenstein – wizyta u króla mozelskich tarasów

Kiedy Reinhard Löwenstein wsiada do swego auta, by zabrać nas w podróż po winnicach Winningen, w jego oczach można zobaczyć błysk pasji. Pasji, która niemalże czterdzieści lat temu doprowadziła go do tego miejsca i tych zboczy, które wówczas wydały mu się uśpionym gigantem. Po studiach wrócił od rodzinnej wioski i zaczął tworzyć wina w zupełnie innym, wytrawnym stylu, ściągając na siebie krytykę miejscowych winiarzy. Reinhard niespecjalnie się nią przejął, a zasadność jego drogi potwierdził rynek, który bardzo szybko zakochał się w surowych, mineralnych, ale jednocześnie niesamowicie kompleksowych rieslingach. W 1997 roku dołączył do Verband Deutscher Prädikats- und Qualitätsweingüter, znanej również jako VDP, zrzeszającej najlepsze winiarnie Niemiec.

Piękna bryła winiarni. (fot. własna)

Dziś gospodaruje na 15 ha w okolicach Winningen, w tym w niezwykle stromych, acz dających wspaniałe wina siedliskach Uhlen i Röttgen. Wyjątkowa jest także siedziba jego winiarni – wspaniała willa w stylu Art Deco, oraz powstały w 2014 roku budynek gospodarczy w formie sześcianu z metalową, lśniącą elewacją ozdobioną wierszem pt. „Oda do wina” autorstwa Pablo Nerudy. Niemalże doskonale regularny budynek o rozmiarach 8,1 x 9 x 9 m idealnie odzworowuje dążenie Reinharda do uzyskania harmonii we wszystkim, co robi – w szczególności do jego win.

Sprawca całego zamieszania – Reinhard Löwenstein (fot. własna)

To właśnie one – mozelskie rieslingi – są tym, co sprawiło, że winiarnia Heymann-Löwenstein zyskała sławę na całym świecie. Powstają one z gron rosnących na stromych tarasach o podłożu łupkowym, stworzonych niemalże dwieście lat temu za pomocą materiałów wybuchowych. Choć cały czas były wykorzystywane, to dopiero wysiłki rehabilitacyjne i wsparcie lokalnego samorządu sprawiły, że udało się odrestaurować sporą część z nich. Bogata w substancje mineralne gleba to nic innego, jak tylko łupek dewoński, który nadaje tutejszym gronom dodatkowych walorów smakowych.

Wspaniałe winnice Röttgen. (fot. własna)

Potężne, kompleksowe wina klasy Grosses Gewächs dają pojęcie o jakości tutejszego terroir. Nie ociągając się przystąpiliśmy do próbowania owych perełek. Degustację zaczęliśmy od podstawowego wina – Heymann-Löwenstein Schieferterrassen 2017. Charakteryzuje go jasnozłota barwa, aromaty brzoskwinii, dymu, mokrej skały, migdałów oraz masła, w ustach ziołowe, mineralne, z nutami cytrusów, brzoskwini oraz dymu, wsparte na świetnej, potężnej kwasowości (ocena: ****). Nieco wyższy poziom ekspresji terroir gwarantuje Heymann-Löwenstein Von Blauem Schiefer 2017. Jest to selekcja gron z siedlisk pokrytych niebieskim łupkiem. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczujemy zapach mokrej skały, dym, siarkę i kremowość, dopiero po dłuższej chwili pojawia się szczypta owocu spod znaku brzoskwinii. W ustach surowe, migdałowo-ziołowe, z solidną kwasowością, słoną nutą mineralną i cytrusową owocowością. Długie, wielowarstwowe, wspaniałe (ocena: ****/*****).

Niebieski łupek i riesling to świetna kombinacja. (fot. własna)

Kolejne wino – Heymann-Löwenstein Stolzenberg GG 2017 – sprawia podobne wrażenie, przy czym znajdziemy tu większy poziom koncentracji. Posiada ono jasnozłotą barwę, w nosie dominują aromaty ziół, brzoskwini, a także krzemowej mineralności, w ustach zaś pierwsze skrzypce gra słona, przenikliwa wręcz mineralność, wsparta potężną cytrusową kwasowością, dalej mamy też nuty migdałów, zielonego jabłka oraz brzoskwini. Głęboki, poważny, choć jeszcze młody riesling (ocena: ****/*****). Następny w kolejce – Heymann-Löwenstein Röttgen GG 2017 jest zupełnie inny. Zdobi go jasnozłota barwa, w nosie zaś wyczujemy więcej aromatów owocowych: brzoskwini, żółtego jabłka, skórki cytryny, ale oczywiście nie brak tu także mineralności i pikantności. W ustach kremowe, krągłe, o wyraźnie zaznaczonych nutach brzoskwini, gruszki i zielonego jabłka, znajdziemy tu także smak ziół i migdałów, wspartych o świetną kwasowość, a także szczyptę krzemowej mineralności. Ułożone, eleganckie, niesamowicie pijalne (ocena: ****/*****).

Surowy, mineralny sok z mozelskiej skały. (fot. własna)

Wraz z Heymann-Löwenstein Uhlen B 2017, powstałego z wyselekcjonowanych gron z siedliska Blaufusser Lay wracamy do bardziej mineralnej, surowej stylistyki. Charakteryzuje je jasnozłota barwa, w nosie zaś dominują nuty ziołowo-pieprzne, wsparte krzemową mineralnością oraz śladową ilością cytrusów i brzoskwiń. W ustach dominuje czysta, przenikliwa, słona wręcz mineralność, na drugim planie pojawiają się zioła: mięta, tymianek, dalej pieprz, wanilia i cytrusy. Wymagające, zmuszające do chwili zastanowienia, aczkolwiek piękne i potężne wino (ocena: ****/*****). Ostatnie z tego rocznika – Heymann-Löwenstein Uhlen L 2017, pochodzące ze stanowiska Laubach, różni się nieco od swego poprzednika. Mamy tu jasnozłotą barwę, w nosie dominują aromaty migdałów, ziół, pieprzu i dymu wędzarniczego, w ustach zaś kluczową rolę gra słona mineralność, wsparta cytrusową kwasowością, sporo tu ekstraktu, nut brzowskwini, jest też typowa dla rieslinga chrupkość, świeżość (ocena: ****/*****).

Röttgen – wzór elegancji. (fot. własna)

Następnie nadeszła pora na trzy butelki z 2016 roku. Pierwsza z nich – Heymann-Löwenstein Röttgen 2016 cechuje jasnozłota barwa, aromaty krzemowe, dymne, ziół, brzoskwini i cytrusów, w ustach zaś mamy soczystą owocowość (brzoskwinia, jabłko), wspartą ziołowo-migdałowym miksem, a wszystko to opiera się na cytrusowej kwasowości i szczypcie słonej mineralności (ocena: ****/*****). Zupełnym jego przeciwieństwem jest Heymann-Löwenstein Uhlen L 2016. Posiada jasnozłotą barwę, w nosie dominują aromaty maślane, kremowe, znajdziemy tu też wanilię, zioła i mokrą skałę. W ustach na pierwszym planie znajdziemy nuty ziół oraz białego pieprzu, dalej pojawia się brzoskwinia i cytrusy, nie brakuje tu chrupkiej, świeżej kwasowości, a także słonej mineralności. Wino jest krągłe, ułożone, sporo tu ekstraktu, widać, że powoli zbliża się do swego szczytu – jest po prostu świetne (ocena: ****/*****). Ostatni z wspaniałych rieslingów Reinharda – Heymann-Löwenstein Uhlen R 2016 (stanowisko Roth Lay) także zdobi jasnozłoty kolor, w nosie zaznaczają się aromaty jasnych owoców, brzoskwini, ziół oraz mineralność. W ustach na pierwszym planie zarysowuje się delikatna, migdałowa goryczka, są też zioła (mięta), brzoskwinia, zielone jabłko, cytrusy oraz świetna kwasowość, a na końcu pojawia się słona mineralność. Wspaniałe! (ocena: ****/*****).

Maślany, kremowy, soczysty riesling Uhlen L. (fot. własna)

Każde z win Reinharda jest na swój sposób wyjątkowe – acz każde z nich łączy jedno – wyjątkowa ekspresja lokalnego terroir oraz wysoka jakość. Całość prac w winnicach odbywa się ręcznie, za wyjątkiem oprysków, które z powodu nachylenia stoków dokonuje się z helikopterów. Drobiazgowa selekcja, długie dojrzewanie, a w konsekwencji świetny smak ma swoją cenę – te wina należą do najdroższych w całym regionie (wyżej opisane butelki kosztują od 20 do 40 €). Mimo tego winiarnia nie ma problemów ze znalezieniem kontrahentów – znaczna część produkcji przeznaczana jest na eksport. Warto ich spróbować, by zrozumieć i docenić potencjał wytrawnych rieslingów – jednych z najlepszych białych win świata.

Majestatyczne tarasy Winninger Uhlen. (fot. własna)

Wina Heymann-Löwenstein importuje do polski firma 101win. Ja zaś degustowałem je w Winningen na zaproszenie winiarza.

Wielkie nazwiska, wielkie rieslingi – Dönnhoff, Heymann-Löwenstein, Leitz, Loch

Co prawda najlepsza pora dla rieslingów to lato, kiedy ich świeżość doskonale sprawdza się jako przeciwwaga do upałów, aczkolwiek najlepsze butelki potwierdzają uniwersalność i mogą byćpodawane do wielu dań, m.in. rybnych. Ja zaś jeszcze w listopadzie miałem przyjemność skosztować jedenastu butelek od czołowych niemieckich producentów, m.in. z ich podstawowych linii. Od dawna jestem wielkim fanem tej odmiany, i każda kolejna degustacja utwierdza mnie, że dysponuje ona niesamowitym potencjałem. Przejdźmy jednak do próbowanych przeze mnie win.

Wzorzec podstawowego rieslinga. (fot. własna)

 

Weingut Leitz to jeden z ciekawszych projektów winiarskich w Rheingau. Nasadzenia tego producenta zajmują 43 ha, z czego zdecydowana większość, 32 ha w różnych stanowiskach w Rüdesheim. Uprawia się tu tylko i wyłącznie rieslinga. Podstawowy produkt winnicy – Leitz Ein-Zwei-Dry 2016 to kolejny rocznik popularnego wina. Mamy tu wyraźne nuty brzoskwini oraz moreli, przy świetnej, cytrusowej kwasowości i umiejętnie pozostawionym cukrze resztkowym. Jest też słona mineralność oraz nuta ziołowa (ocena: ***/****). Drugie wino – Leitz Rüdesheim Trocken 2016 charakteryzuje się wyraźną, słoną mineralnością, sporo tu nut cytrusów, winogron, białego pieprzu oraz migdałów. Zwięzłe, nieco zamknięte, ale bardzo przyjemne (ocena: ****). Trzecie z serii – Leitz Magic Mountain 2016 to niemalże sok ze skały – mamy tu iskrzącą, krzemową mineralność, ostrą jak brzytwa mineralność, przy tym sporo nut grapefruita oraz limonki oraz lekką pikantność (ocena: ****). Ostatnia próbowana butelka od tego producenta – Leitz Kirchenpfad 2016, to półwytrawny kabinett z dominującymi nutami brzoskwinii i moreli, sporą kwasowością i wyraźnym cukrem resztkowym, oraz słoną mineralnością, natomiast mniej tu ciała a i finisz krótszy (ocena: ***). Win Leitz szukajcie u importera Winemates.

Trochę słodyczy nigdy nie zaszkodzi – zwłaszcza takiej… (fot. własna)

 

Weingut Dönnhoff to jedna z najjaśniejszych gwiazd na firmamencie Nahe. Na 20 ha uprawia się tu głównie rieslinga (80%), ale także pinot noir oraz pinot gris, oraz pinot blanc. Winiarz – Hermann Dönnhoff uznawany jest za jednego z największych niemieckich enologów ostatniego trzydziestolecia. Jako pierwsze podane zostało Dönnhoff Riesling 2016, podstawowe, wytrawne wino producenta charakteryzuje się wyraźną, morelową owocowością, z nutami polnych kwiatów, posiada także cytrusową kwasowość oraz nuty pikantne oraz delikatną goryczkę (ocena: ***). Następnie nadeszła pora na Dönnhoff Riesling Off-Dry 2016 – mamy tu sporo nut brzoskwinii, w tle pojawia się morela, dalej cytrusy, wszystko to podparte świeżą kwasowością i umiejętnie zostawionym cukrem resztkowym. Jest tu też spora porcja słonej mineralności i goryczka, a na finiszu nuta gruszki (ocena: ***/****). Najlepiej z całej trójki wypadł Dönnhoff Kreuznacher Krötenpful Riesling Kabinett 2016, z najdalej na północ wysuniętej parceli producenta (Krötenpful). Sporo tu nut kwiatów oraz brzoskwinii, jest też grapefruit, limetka, słona mineralność oraz dość spory cukier resztkowy, który dobrze uzupełnia się z wyraźną kwasowością (ocena: ****). Do deseru się nie sprawdzi, lepiej pić solo. Podstawowego rieslinga znajdziecie w ofercie wina.pl, natomiast kilka innych butelek znajduje się w ofercie 101win.pl a także Foodwine.

Wielkie wino małego producenta. (fot. własna)

 

Weinhof Herrenberg – Loch to najmłodszy z czterech prezentowanych tu przeze mnie producentów. Winnica założona została w 1992 przez Claudię i Manfreda Loch w Schoden w regionie winiarskim Saar. Obecnie gospodarują na 3 ha tworząc jedne z najbardziej intrygujących niemieckich win. LochRiesling 2016, czyli bazowe wino producenta, atakuje fantastycznymi nutami cytrusów: grapefruita, limonki oraz cytryny, dalej gdzieniegdzie pojawia się ananas oraz pomelo, to wszystko spięte świetną kwasowością oraz słoną mineralnością i podkręcone delikatnie cukrem reszktowym (ocena: ****/*****). Loch Cruv 2016 to jednosiedliskowy riesling z parceli Schodener Herrenberg. Surowy, mineralny, o potężnej kwasowości, delikatnych nutach migdałów oraz cytrusów. Ma potencjał na co najmniej dekadę (ocena: ***/****). Loch Stoveler 2016, kolejny jednoparcelowy riesling to półwytrawne wino w którym wyraźnie zaznaczają się nuty owoców: gruszki oraz cytrusów, a także migdałów, przy świetnej kwasowości oraz słonej mineralności, w tle zaś wyczuwalne są nuty polnych ziół. Dzięki stosunkowo wysokiej zawartości cukru jest bardzo pijalne (ocena: ***/****). Póki co, wina Loch nie są dostępne w Polsce.

Klasyczny, mineralny riesling. Po prostu wspaniały. (fot. własna)

 

Na koniec zdegustowałem wino od mojego ulubionego niemieckiego producenta, czyli Weingut Heymann-Löwenstein, o którego winach pisałem już tu. Jest to podstawowa etykieta producenta – Heymann-Löwenstein Schieferterrassen 2016 (100% riesling). Z początku mocno zamknięty, wręcz siarkowy nos, potem pięknie się otwiera i pokazuje swoje bogactwo. Mamy morele, brzoskwinie, krzemową mineralność, świetną kwasowość i naprawdę sporo ciała. Wielowarstwowe, bogate, piękne (ocena: ****). Do nabycia w sklepie 101win.pl

Mój ulubiony budapesztański winebar. (fot. własna)

 

Przyznam szczerze, za każdym razem niemieckie rieslingi sprawiają na mnie wielke wrażenie. Tak było i tym razem, za czym stoją sprawdzeni producenci, którzy nawet w trudniejszych rocznikach są w stanie osiągać wysoką jakość swoich win. I choć mieszkam na Węgrzech, a na codzień pijam węgierskie wina, to taka odskocznia od codzienności jest potrzebna, by umieć nabrać odpowiedniego dystansu do tutejszego winiarstwa.

 

Wina degustowałem w winebarze Carpe Diem w Budapeszcie na koszt własny.

Potęga niemieckich win – Wertykalna degustacja win z winnicy Heymann-Löwenstein

Może to zabrzmi dosyć patetycznie, ale są takie degustacje, w których nie sposób nie wziąć udziału, gdzie pojawiają się wina, do których wzdychamy latami, szczególnie, jeśli grubość naszego portfela nie pozwala, by po nie sięgać. Takimi trunkami są z pewnością dzieła Reinharda Löwensteina, który od 1980 roku gospodaruje na najlepszych siedliskach położonych u brzegów Mozeli w okolicach miasteczka Wininngen. Jego wina powstają z krzewów rosnących na stromych terasach o podłożu łupkowym, które nadaje im niesamowitą, potężną wręcz mineralność. Każde stanowisko – czy to Röttgen, Blaufüßer Lay czy tez Uhlen Roth Lay stawoi odmienny, aczkolwiek bardzo interesujące i dające wielkie wina terroir. Ja zaś miałem szczęście degustować szeroką paletę tych trunków w budapeszteńskim winebarze Carpe Diem w piątkowy wieczór.

 

 

Miejsca już czekają… (fot. własna)

 

Oprócz białych, wytrawnych Rieslingów Heymann-Löwenstein tworzy także wina musujące oraz czerwone. Pierwszy zawitał w kieliszkach właśnie Sekt – Fantasie der Schieferterrassen 2008. Powstał on metodą tradycyjną w 100% z gron Rieslinga. Złota barwa, średnio intensywne musowanie, w nosie wyczuwalne nuty maślane, skórka chlebowa, mineralność, botrytis oraz miód. W ustach ostra jak brzytwa kwasowość, wapienna mineralność, skórka chlebowa. Gęste, potężne, aczkolwiek świetnie zbalansowane. Dalej nuty drożdży, migdałów oraz zielonego jabłka. Piękny, złożony musiak. Ocena: ****.

Kolejne wino – Pinot Noir vom Schiefer 2013 to kolejny przykład, jak różnorodne wina można tworzyć na terasach Mozeli. Posiada jasnoczerwoną, dosyć przezroczystą barwę, w nosie wyczuwalne są nuty skóry, dojrzałej wiśni, pieprzu. W ustach lekkie, przyjemne wino z dość żywą kwasowością, pełnym owocem, krągłymi taninami, nutami pieprzu i skóry. Na finiszu gorzka nuta pestkowa. Przyjemne. Ocena: ***/****.

 

Dr Ferenc Tar opowiada o winach Heymann-Löwenstein… (fot. własna)

 

Następne wino również nie rozczarowalo. Owy Riesling Schieferterrassen 2015 charakteryzuje jasnozłota barwa, w nosie wyczuwalne są tropikalne owoce, kremowość, mineralność. Usta również pełne nut owocowych, z wyraźną, ostrą jak żyletka kwasowością, solidną mineralnością, sporej głębi, jak na tak młode wino. Dalej delikatne nuty pigwy oraz botrytis. Sięgnąłbym po więcej. Ocena: ****.

Wcześniejsza wersja tego wina, Riesling Schieferterrassen 2014 pokazuje inne oblicze tego siedliska. Mamy tu nieco ciemniejszą złotą barwę, w nosie nuty cytrusów, wanilii, botrytis. W ustach wyraźną kwasowość doskonale harmonizuje cukier resztkowy. Oprócz zawsze obecnej, kredowej wręcz mineralności mamy tu także dużo owocu, morele, cytrusy, miód. Bardzo krągłe, oleiste wino. Jeden z największych pozytywów degustacji. Ocena: ****/*****.

Podstawowe, a zarazem jedno z ciekawszych win winnicy… (fot. własna)

 

Nadeszła pora na serię trzech win z siedliska Röttgen. Riesling Röttgen 2015, o jasnozłotej barwie, wyczuwalnych nutach owoców egzotycznych, banana, cytrusów oraz mineralności byłby całkiem przyjemny, gdyby nie dość mocna, migdałowa goryczka. Wszystko to podbite wyraźną kwasowością sprawia, że wypada mu dać trochę czasu, może się ułoży. Ocena: ***.

Riesling Röttgen 2014 to zupełnie przeciwieństwo poprzednika i dowód na to, że mimo wielkich trudności rocznik 2014 dał w Mozeli świetne wina. Jasnozłota barwa, w nosie bardzo złożony – owoce cytrusowe, mineralność przeplata się z petrolem i nutą białego pieprzu. W ustach spężysta kwasowość, delikatnie wyczuwalny botrytis, lekka nuta drożdżowa, miód i suszone owoce podbite są lekkim cukrem resztkowym, który nadeje winu krągłości. Absolutna petarda. Ocena: ****/*****.

Trylogię zakończył Riesling Röttgen 2013 Reserve. Mamy tu głęboki, złoty kolor, w nosie wyraźnie wyczuwalne nuty botrytisu, miód, pigwę, ale też kredową mineralność. W ustach botrytis, dość spora słodycz, kremowa tekstura, nuty gruszki, mango oraz cytrusów. Mineralność idzie w parze z sporą kwasowością. Solidny wybór dla każdego, kto lubi niemieckie Rieslingi. Ocena: ****.

Röttgen jest bazą dla ciekawych win – np. tego (fot. własna)

 

Następnie podano dwa wina z stanowiska Blaufüßer Lay. Riesling Blaufüßer Lay 2015 przywitał nas jasnozłotą barwą, dość mocno reduktywnym, bym wręcz powiedział nieprzyjemnym, zatęchłym nosem, z lekkimi nutami migdałów i soli morskiej. W ustach brutalna kwasowość, goryczka, nuty migdałów oraz spora mineralność. Mnie to wino nie do końca się spodobało, ale z pewnością potrzebuje jeszcze czasu, by się ułożyć. Ocena: **/***.

Riesling Blaufüßer Lay 2012 prezentuje zupełnie inne oblicze. Jasnozłota barwa, w nosie potęga mineralności, mokra skała, wanilia, deliktatne nuty cytrusów. W ustach zaś mamy kontynuację złożonej mineralności, rześką kwasowość, nuty wanilii oraz migdałów. Również tutaj na finiszu pojawia się goryczka, choć nie jest tak nieprzyjemna, jak w jego trzy lata młodszym następcy. Bardzo przyjemne, solidne wino. Ocena: ****.

 

Następne wino ze świetnego stanowiska (fot. własna)

 

Kolejne trzy wina pochodzą ze stanowiska Uhlen Laubach. Riesling Uhlen Laubach 2015 posiada jasnozłotą barwę, w nosie wyczuwalne są owoce egzotyczne, gruszka, słona mineralność oraz delikatne nuty pieprzne. W ustach świeża, cytrusowa kwasowość, mineralność, nuty migdałów, dojrzałe jabłko. Potrzebuje czasu. Ocena: ***/****.

Riesling Uhlen Laubach 2014 przekonał mnie bardziej. Jasnozłota barwa, w nosie nieco maślane, mineralne, z wyczuwalną nutką petrolu, w ustach zaś na pierwszym planie kwasowość, dalej słona mineralność, migdały, nuty cytrusów. Na finiszu pojawia się lekka goryczka, ale nie zaburza ona całokształtu, bo wino jest po prostu bardzo dobre. Ocena: ****.

Ostatni z trójki, Riesling Uhlen Laubach 2011 Reserve najmniej mnie przekonał do siebie. Posiada on głęboką, złotą barwę, w nosie wyczuwalne są nuty miodu, suszu owocowego, cytrusów oraz krzemowa mineralność. W ustach wyraźna słodycz, oleiste, lekkie nuty orzechowe, cytrusy, wyraźna, choć już nieco wątła kwasość – brak tu świeżości, która doskonale podkreśliłaby mineralność tego wina. Ocena: ***/****.

Na sam koniec pozostała trójka ze stanowiska Uhlen Roth Lay. Riesling Uhlen Roth Lay 2014 o jasnozłotej barwie, ma nieco wycofany, kremowy nos, z wyraźnymi nutami cytrusów, oraz krzemowej mineralności. W ustach złożone wino o ostrej kwasowości, nutach zielonego jabłka, gruszki oraz moreli oraz wyraźnej mineralności. To wszystko podkreślone delikatnym cukrem resztkowym daje niesamowite wrażenia. Hit. Ocena: ****/*****.

Wino do potęgi magnum (fot. własna)

 

Riesling Uhlen Roth Lay 2011 to kolejny stopień rieslingowej ekstazy. Wino o głębokiej, złotej barwie, w nosie wyczuwalnej wyraźnej mineralności, nutach pieprznych, ale i owocach cytrusowych. W ustach świeża, cytrusowa kwasowość, którą uzupełnia przyjemny, aczkolwiek nienachalny cukier resztkowy. Mineralność jest tu elementem większej układanki, w której skład wchodzi botrytis, nuty miodowe, susz owocowy oraz migdały. Oszałamiające, niesamowicie ekspresyjne wino. Ocena: *****

Koniec wieńczy dzieło – w ten sposób dotarliśmy do Riesling Uhlen Roth Lay 2008 Magnum. Wino posiada złotą barwę, w nosie wyczuwalne są nuty pieczonych jabłek, miodu, petrol oraz mokra skała. W ustach na pierwszy plan wysuwa się spora kwasowość, dalej pojawia się miód, pikantność, cytrusy. Delikatny cukier resztkowy sprawia, że wino nabiera kremowej, oleistej struktury i pokazuje pełnie swoich możliwości. Świetne! Ocena: ****/*****.

Po takich wrażeniach trudno było mi dojść do siebie… Cały tydzień walczyłem z przeziębieniem, bólem gardła i katarem, by móc dotrzeć na degustację. W zasadzie wziąłem w niej udział jeszcze będąc pod wpływem leków, rezygnując ze sporej przyjemności – którą była możliwość picia tych win po zakończeniu części degustacyjnej. Ale nie żałuję – gdyż miałem możliwość poznać wielkość mozelskich Rieslingów, stworzonych przez Reinharda Löwensteina. Bo gdyby łupki potrafiły mówić – mówiły by głosem tychże win…

Degustowałem na koszt własny w Carpe Diem Winebar w Budapeszcie.

 

Skala ocen:

* kiepskie wino, nie warto po nie sięgać

** przeciętne, przyzwoitej jakości wino

*** dobre wino – zwłaszcza w relacji cena/jakość

**** bardzo dobre, wysokiej jakości wino

***** wielkie wino z najlepszych roczników