Katunar Estate Winery – gwiazda winiarskiej sceny Krk

Często najlepsze wypady winiarskie to te spontaniczne, niezapowiedziane, bez szczególnego planu ani oczekiwań. Tak też było z moją wizytą w Katunar Estate Winery w Vrbniku. Pogoda drugiego dnia wakacji miała nieszczególnie sprzyjać, postanowiliśmy więc z teściem wybrać się do kilku winiarni położonych na wschodnim krańcu wyspy. Ruszyliśmy więc w drogę, i po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się przy pierwszym, większym budynku na skraju Vrbničkiego Polja. Właśnie tam mieści się gmach winiarni, kryjący także winotekę z terasem widokowym, z którego rozpościera się panorama okolicznych winnic.

Siedziba winiarni. (fot. własna)

I choć mieliśmy w planach spróbować tylko 2-3 wina, to po kilku chwilach pojawił się właściciel – Anton Katunar, a później jego syn – też Anton (zwany Toni), który zaoferował szeroką degustację niemalże całego portfolio, opowiadając przy okazji o swej filozofii winiarskiej. Rodzina Katunarów zajmuje się produkcją wina od kilkuset lat, ale własną firmę założyli dopiero po przemianach ustrojowych, w 1990 roku. Dziś posiadają 32 hektary upraw w dwóch stanowiskach: Vrbničim Polju oraz w kotlinie Baški, koło kościoła Świętej Luciji. Anton przez lata współpracował z bratem – Ivanem, jednak potem ten ostatni założył własną winiarnię.

Toni Katunar – to on prowadzi rodzinny biznes. (fot. własna)

Największą część upraw stanowi oczywiście flagowa, lokalna odmiana – žlahtina, ale Katunarowie mocno wierzą także w inne lokalne szczepy: debejan, kamenina, sansigot, plavac mali, oraz międzynarodowe: merlot i syrah. Większość win powstaje głównie w zbiornikach ze stali nierdzewnej, część w beczkach, a najnowszym pomysłem Toniego jest produkcja w amforze – sprowadzonej w tym celu z Gruzji kwewri. Tworzy się tu także musiaki, oraz wspaniałe słodycze z podsuszanych gron, w tym popularny prošek. Dzięki uprzejmości Toniego mieliśmy okazję spróbować 9 win z portfolio producenta.

Podstawowa žlahtina producenta. (fot. własna)

Katunar Žlahtina 2020 to podstawowa etykieta producenta, fermentująca i dojrzewająca w stalowych zbiornikach. Posiada ona bladozieloną barwę. Znajdziemy tu sporo owocowych aromatów, gruszki, brzoskwini, moreli, banana, a także mokrej skały. W ustach lekko zbudowane, wytrawne, z średnią (+) kwasowością, średnim alkoholem oraz wyraźnymi nutami cytrusów, trawy, gruszki, mokrej skały i zielonego jabłka. Finisz średniodługi. Całkiem przyjemne, lekkie, odświeżające wino. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 45 HRK (27,50 PLN).

Jednoparcelowa žlahtina z siedliska Supele. (fot. własna)

Katunar Žlahtina Sveta Lucija 2020 pochodzi z parceli Supele położonej w pobliżu kościoła pod wezwaniem świętej Łucji w Jurandvor. Cechuje je delikatna, jasnozłota barwa. Pachnie gruszką, żółtym i zielonym jabłkiem, wanilią, cytrusami oraz solą morską. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, o solidnej kwasowości i średnim alkoholu, bogate w nuty melona, gruszki, żółtych jabłek, polnych ziół, cytrusów i mokrej skały. Finisz średniodługi. Zdecydowanie wyższy poziom koncentracji i ekspresji – to po prostu lepsze wino. Ocena: ***  (88/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Festivum – świetne wino pomarańczowe. (fot. własna)

Katunar Festivum Žlahtina 2018 to kolejna wariacja na temat tej odmiany. Wino macerowano przez 3 tygodnie na skórkach, po czym trafiło do 500-litrowych beczek, w których dojrzewało przez kilkanaście miesięcy. Podczas produkcji nie dodano siarki. Posiada ono głęboki, złoty kolor. Pachnie wanilią, karmelem, suszoną śliwką, skórką pomarańczy, ale też dymem. W ustach dobrze zbudowane, wytrawne, o świetnej kwasowości, średnim alkoholu i lekkiej taninie, z kremową teksturą oraz nutami suszonych śliwek, brzoskwini, żółtych gruszek, wanilii, mokrej skały. Finisz długi. Niezwykle udane, złożone, eleganckie wino pomarańczowe. Ma odzwierciedlać średniowieczne metody produkcji. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Długo macerowana žlahtina z amfory. (fot. własna)

Kolejna ciekawostka to Katunar Amphorae 2018. Ono również powstało z žlahtiny, fermentującej i dojrzewającej w kwewri. Maceracja trwała 6 miesięcy, podczas produkcji nie dodano siarki. Kusi ono bursztynową barwą. Pachnie suszonymi śliwkami, brzoskwiniami, olejkiem pomarańczowym, propolisem. W ustach dobrze zbudowane, wytrawne, z średnią (+) kwasowością, średnią taniną i przeciętnym alkoholem. Sporo tu nut suszu: śliwek, brzoskwini, moreli, pigwy, a także olejku pomarańczowego oraz cytrusów. Finisz długi. Nieco bardziej wymagające, ale równocześnie ciekawe wino w stylu, który dziś wciąż jest daleki od mainstreamu, a zarazem ukłon w stronę starożytnych metod winiarstwa. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: niedostępne w sprzedaży.

Nigra – potężny, krzepki syrah. (fot. własna)

Następnie nadeszła pora na czerwienie. Katunar Nigra 2018 to syrah dojrzewający przez rok w becze. Posiada ciemną, rubinową barwę. Pachnie wiśnią, suszoną śliwką, eukaliptusem i dymem. W ustach dość dobrze zbudowane, wytrawne, o średniej kwasowości, wysokim alkoholu i wysokiej taninie. Sporo tu ekstraktu, wino napakowane jest nutami dojrzałych wiśni, wędzonych śliwek, lukrecji, smoły, asfaltu oraz polnych ziół. Finisz średniodługi. Solidne, ale dla mnie nieco przerysowane. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Sansigot – lokalny, ciemny autochton. (fot. własna)

Katunar Sansigot 2019 jest jednym z niewielu win powstałych z tej rzadkiej, auchtochtonicznej odmiany. Chatakteryzuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. W nosie znajdziemy aromaty skóry, lukrecji, octu balsamicznego, polnych ziół, wiśni oraz jeżyn. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością i wysokim alkoholem oraz średnią taniną. Na pierwszym planie zaznacza się nuta likieru wiśniowego, po niej pojawiają się jeżyny, czereśnie, skóra, eukaliptus, śliwka. Finisz sługi. Dobrze zrobiona, zaskakująca charakterem czerwień. Ocena: *** (88/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Kurtyka Reserva – wyśmienity kupaż lokalnych odmian. (fot. własna)

Ostatnia z czerwieni Kurtyka Reserva 2018 była też najbardziej emocjonującą z całej trójki. Jest to kupaż z odmian sansigot, debejan oraz kamenina, dojrzewający przez 2 lata w beczce. Cechuje je głęboka, rubinowa barwa. Pachnie wiśnią, śliwką, żurawiną oraz wanilią i czekoladą. W ustach dość dobrze zbudowane, wytrawne, o wysokiej kwasowości, wysokim alkoholu i gładkiej tanine, z nutami wiśni, czereśni, jeżyn, wanili, czekolady, wędzonej śliwki i ziemi. Finisz długi. Soczyste, krągłe, złożone wino o sporym potencjale dojrzewania. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Schludne wnętrze winoteki. (fot. własna)

Na koniec pozostało spróbować win słodkich. Katunar Zlatna Berba 2018 powstała z suszonych gron odmiany plavica, zaś usyskany moszcz gotowano by zwiększyć koncentrację. Powstałe wino dojrzewało przez 3 lata w dębowych beczkach. Posiada jasnogranatową barwę. Pachnie wiśnią, czereśnią, śliwką w likierze oraz wanilią. W ustach średnio-zbudowane, słodkie, o średniej kwasowości i wysokim alkoholu, z wyraźnymi nutami wiśni w likierze, czereśni, wanili, suszonej śliwki. Finisz średni. Przyzwoite słodkie wino, ale mi ten styl po prostu niezbyt szczególnie odpowiada. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Wina nagrodzone złotymi medalami. (fot. własna)

Na sam koniec nadeszła pora na Katunar Žlahtina Prošek 2017 – podobnie do poprzednika powstaje z podsuszanych gron, po czym moszcz trafia na conajmniej 3 lata do beczki. Cechuje je złota barwa z bursztynowym refleksem. W nosie wyczuwalne są aromaty suszonych śliwek, orzechów, wosku, moreli oraz miodu. W ustach solidnie zbudowane, słodkie, o średniej kwasowości i wysokim alkoholu. Dominują tu nuty suszonych śliwek i moreli, za nimi pojawia się miód, orzechy, wosk oraz wanilia. Finisz długi. Klasyczny przykład mocnych śródziemnomorskich win słodkich. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Uprawy w pobliżu winiarni. (fot. własna)

Toni Katunar mocno wierzy w misję swej rodziny, by przywrócić winarstwu na wyspie Krk jego dawną sławę. Niegdyś winnice porastały znaczne lepsze parcele i celem rodziny jest odkryć i na nowo obsadzić winną latoroślą wartościowe stanowiska. Co ważne – Katunarowie nie boją się sięgać do tradycji, produkując swe wina w beczce oraz amforze, z dłuższą maceracją i bez użycia siarki, uzyskując w ten sposób wspaniałe rezultaty. Oczywiście główna część produkcji to były i będą lekkie, świeże wina białe dojrzewane w stali – tego w końcu domaga się rynek. Miejmy nadzieje, że trafią one również do polskich konsumentów i to nie tylko tych, którzy odwiedzają wyspę podczas wakacji. Zdecydowanie są tego warte.

Do Vrbnika podróżowałem za swoje, wina degustowałem za darmo dzięki uprzejmości Toniego Katunara.

New Mátra – nowa fala win z zapomnianego regionu winiarskiego

Ostatnimi czasy na łamach tego bloga sporo miejsca poświęcam Mátrze. Nic dziwnego – to region Węgier, który w nieodległej przeszłości przeszedł chyba największą transformację od upraw przemysłowych na wielką skalę, do jakościowej produkcji wina. Jego potencjał dostrzegli także Dániel Kézdy (pomysłodawca akcji Furmint Február i Aszú Day) oraz Ferenc Dancsecs (Furmint Fotó), rozpoczynając nowy projekt pod nazwą New Mátra. Jest to marka-parasol dla najlepszych, małych producentów z regionu, których wina będą sprzedawane w 6-butelkowych zestawach w atrakcyjnych cenach. Obecnie projekt skupia 13 winiarni, aczkolwiek niewykluczone, że w późniejszym okresie dołączą do niej nowe. Ja zaś miałem przyjemność spróbować niektórych win z oferty w jej debiucie – podczas degustacji zorganizowanej w siedzibie pomysłodawców – Kálvária Pince w Budakalász. Zaprezentowano 10 win, których opisy i oceny znajdziecie poniżej.

Silna reprezentacja regionu. (fot. własna)

Degustację zaczęliśmy nietypowo, bo od róży, choć stoi za tym dużo racji, gdyż Mátra jest dziś jednym z najlepszych źródeł węgierskich win różowych. Pierwsze z nich – Hoop Wines Pink Syrah Pét-Nat 2019 to prawdziwa bomba owocowa – mnóstwo tu aromatów grapefruita, pomelo, poziomek, w ustach również znajdziemy sporo soczystego owocu, wyraźną kwasowość, lekką nutę drożdżową i jedwabiste, aczkolwiek szybko znikające bąbelki. Niezwykle pijalny, odświeżający musiak. Ocena: *** (86/100 pkt). Następnie nadeszła pora na trzy spokojne wina. Benedek Kékfrankos Rosé 2019 to najbardziej klasyczne z nich – pachnie truskawkami, poziomkami, maliną i czerwoną porzeczką, w ustach lekkie, soczyste, z dominantą truskawkowo-poziomkową, przyzwoitą kwasowością i kremową teksturą. Komercyjne, ale smaczne. Ocena: **/*** (84/100 pkt).

Pyszny, różowy Pét-Nat . (fot. własna)

Zupełnie inny charakter pokazuje natomiast Kékhegy Pince Piroska Cabernet Sauvingon 2019. Klasyfikowane jako siller, czyli bardzo lekkie czerwone wino posiada bardzo delikatne aromaty owoców leśnych, żurawiny, maliny i czarnej porzeczki, w ustach dochodzi do nich lekka pikantność i bardzo dobra kwasowość. Niestety nie ma tu zbyt wiele głębi. Ocena: **/*** (84/100 pkt). Najciekawsze z trójki jest zdecydowanie H2 Pince Millenium Frankóm 2018 – znajdziemy tu klasyczne nuty owocowe: truskawki, poziomki, maliny, żurawiny, a także potężną (8,2 g/l) kwasowość, szczyptę balansującego go cukru (5 g/l), pieprzną pikantność i soczystość. Zdecydowanie dla fanów gatunku, choć mi takie ekstrema nie przesadzają. Ocena: *** (85/100 pkt).

Więcej takich bieli! (fot. własna)

Następnie nadeszła kolej na biele – i tu region ma naprawdę bardzo dużo do zaooferowania. Centurio Birtokbor 2019 jak na podstawowe wino producenta pokazuje wysoki poziom. W nosie znajdziemy aromaty brzoskwini, chryzantem, róży, polnych kwiatów i przypraw korzennych, zaś w ustach towarzyszy im nuta cytrusów, moreli, lekka ziołowość oraz wysoka kwasowość. Ujęło mnie swoją głębią. Ocena: *** (87/100 pkt). O Losonci Riesling 2018 pisałem w poprzednim wpisie, nie chcę więc się tu nad nim rozwodzić – dodam tylko, że ma bardzo ciekawą kwiatowo-owocową aromatykę z wyraźną nutką petrolu i mokrej skały. Ocena: ***/**** (88/100 pkt). Ostatnia z bieli: H2 Pince Furmint 2018 cechuje wyraźna słodycz (24 g/l cukru resztkowego), którą umiejętnie równoważy spora (7,2 g/) kwasowość. Sporo tu dojrzałych nut owocowych: brzoskwini, moreli, jabłek, a także miodu i polnych ziół. Ciekawe, choć niełatwe w odbiorze wino. Ocena: *** (85/100 pkt).

Naturalny kékfrankos. (fot. własna)

Ostatnią trójkę stanowiły czerwienie. Pierwszą z nich – Kerekes Syrah 2017 – już próbowałem kilka miesięcy temu. Pachnie ona jeżynami, dojrzałą wiśnią, czereśnią, czarną porzeczką, wanilią i pieprzem, w ustach dochodzi do tego pikantność, nuta skóry, czekolady i przyzwoita kwasowość. Solidny wybór. Ocena: *** (86 pkt/100). Itt és Most Pince Ideje Van Kékfrankos 2018 charakteryzują typowe dla odmiany nuty owocowe: wiśnia, czereśnia, malina, wsparte wanilią i nutą czekolady. W ustach soczyste, z dobrym owocem, wyraźną kwasowością, acz niespecjalnie długim finiszem. Dobrze zrobiony, choć dosyć jednowymiarowy kékfrankos. Ocena: *** (87/100 pkt). Degustację zwieńczył Karner Vitézföld Kékfrankos 2017. Jest to naturalne wino, które miało spore problemy z certyfikacją i gdy ją otrzymało – po jakimś czasie zarządzono wycofanie (sic!) go ze sprzedaży. Mamy tu nieco nut skórzanych, mięsnych, dalej pojawiają się suszone śliwki, wiśnia, dym i ziemistość. W ustach gęste, skoncentrowane, z potężną kwasowością, ładną owocowością spod znaku żurawiny, wiśni i czereśni oraz pestkową goryczką. Nie jest to mój  styl, ale doceniam pracę winiarza. Ocena: ***/**** (88/100 pkt).

Wszystkie twarze New Mátra. (fot. własna)

Degustacja pokazała, że Mátra to dziś olbrzymi, nie do końca jeszcze odkryty teren, który powoli budzi się z wielu dekad zapaści. Dzieje się tu dużo, dzięki sporym wysiłkom małych winogrodników i winiarzy, którzy mimo przeciwności losu budują na nowo charakter regionu. Potencjał ten dostrzegli twórcy projektu New Mátra i wsparli go swoją wiedzą z zakresu marketingu, by stworzyć coś, co wyróżni go spośród innych, bardziej znanych węgierskich apelacji winiarskich. Pakiety win można zamawiać pod poniższym linkiem, pomysłodawcy marki pracują także nad angielską wersją strony dla obcokrajowców. W Polsce część degustowanych przeze mnie win znajdziecie w warszawskim winebarze Wine & People.

Wina New Mátra próbowałem na zaproszenie pomysłodawców projektu.

Chateau Isolette – francuskie wina z polską duszą

Koniec lata i początek jesieni sprzyja refleksjom. Przywołujemy wspomnienia minionych ciepłych miesięcy i miejsc, które odwiedziliśmy w trakcie wakacji. Niestety wielu z nas ze względu na panujące w tym roku okoliczności nie było w stanie wyruszyć w drogę, czy to ze względów finansowych, jak i też zamkniętych granic. Na szczęście wina, które spożywamy dość często odzwierciedlają charakter miejsca, w którym powstają, dzięki temu przynajmniuej przez chwilę możemy się poczuć, jakbyśmy tam byli. Tym razem przenosimy się więc do południowej Francji, a dokładniej położonej na południowym skraju Doliny Rodanu apelacji Luberon, w której siedzibę ma winiarnia Chateau Isolette, należąca do polskich właścicieli. Winnice położone w okolicy miejscowości Apt rozciągają się na 45 hektarach, w samym środku Regionalnego Parku Naturalnego Luberon, na glebach wapiennych, piaszczysto-gliniastych i piaszczystych. Uprawia się typowe odmiany dla Doliny Rodanu i Prowansji: syrah, grenache noir, mourvèdre, cinsault, grenache blanc, clairette, viognier i bourboulenc, a także światowe: chardonnay, cabernet sauvignon i merlot. Oferta producenta liczy kilkanaście pozycji, ja zaś spróbowałem 6 z nich – jednej bieli, dwóch róży i trzech czerwieni.

Przyjemny, nietypowy viognier. (fot. własna)

Chateau Isolette Viognier 2018 (IGP Vauclause) pokazuje zupełnie inną twarz odmiany, niz ta, do której przywykliśmy z innych okolic Doliny Rodanu. Posiada bladożółtą barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty jabłek, gruszek, cytrusów, polnych kwiatów i ziół. W ustach średniozbudowane, z wyraźnym ziołowo-kwiatowym charakterem, przyzwoitą kwasowością i delikatną nutą owoców: jabłka, gruszki, pigwy i pomarańczy. Nie jest szczególnie głębokie, ale odświeżające i po prostu smaczne. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 42 PLN. Chateau Isolette Marius Rosé 2019 (AOP Luberon) to kupaż grenache noir (60%) i syrah (40%). Charakteryzuje je bladoróżowa barwa, pachnie zaś truskawkami, czerwonymi jagodami, malinami i płatkami róży. W ustach stosunkowo lekkie, z przyzwoitą kwasowością,  nutami czerwonych porzeczek, truskawek, malin i kremową teksturą. Przyjemne, lekkie wino, które umili niejeden wieczór. Ocena: *** (85/100 pkt). Cena: 34 PLN.

Niezły, soczysty róż. (fot. własna)

Drugi z róży – Chateau Isolette Ondine Rosé 2019 (AOP Luberon) powstał w odwróconych proporcjach do poprzednika – dominuje syrah (60%), którego uzupełnia grenache noir (40%). Wyraźnie wyczuwalny jest także późniejszy moment zbiorów, co windać także w nieco wyższym poziomie alkoholu. Znajdziemy tu delikatną, jasnoróżnową barwę, aromaty truskawek, poziomek oraz kompotu z malin. W ustach nieco mocniej zbudowane od pierwszego różu, z niezbyt wysoką kwasowością, nutami poziomki, truskawki, a także delikatnie wystającym alkoholem i goryczką. Przyzwoite wino, które wymaga dość niskiej temperatury podania. Ocena: **/*** (83/100 pkt). Pierwsza z czerwieni – Chateau Isolette Cuvée Prestige 2016 (AOP Luberon) to mocno zbudowana czerwień (syrah 80%, grenache noir 20%), o ciemnopurpurowej barwie, aromatach śliwki, owoców leśnych, świeżo prażonej kawy, wanili i czekolady. W ustach gęste, skoncentrowane, o wyraźnych nutach wiśni, jeżyn, borówki i śliwki, a także czekolady, wanili oraz czarnego pieprzu. Potężne taniny z upływem czasu łagodnieją. Finisz średniodługi, z tytoniowym posmakiem. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 38 PLN.

Mało tradycyjny kupaż. (fot. własna)

Chateau Isolette Cuvée Tradition 2015 (IGP Vaucluse), to kupaż nieco mniej typowych w tych obszarach odmian cabernet sauvignon i merlota (w proporcjach 60%/40%), dojrzewających przez 18 miesięcy w nowych beczkach dębowych. Cechuje je purpurowa barwa, aromaty tytoniu, wanilii, drewna, spod których po pewnym czasie przebija się jeżyna, czarna porzeczka i dojrzałe wiśnie. W ustach potężne, gęste, ze sporą koncentracją, dość surowymi taninami, średnią kwasowością oraz nutami wiśni, jeżyn, tarniny, śliwy, tytoniu i czekolady. Niektórym będzie przeszkadzać nieco przerysowana beczkowość, lecz z czasem wychodzi spod niej soczystość owocu. Ocena: *** (85/100 pkt). Cena: 44 PLN. Ostatnia butelka, to Chateau Isolette La Bohème 2015 (AOP Luberon). Powstało z syrah (70%) oraz grenache noir (30%) i dojrzewało w dębowych beczkach. Posiada ciemnopurpurową barwę, w nosie znajdziemy aromaty wiśni, czereśni, śliwki, czekolady, tytoniu i lukrecji. W ustach znajdziemy sporo ekstraktu, wysoką, szorstką taninę, mocno wyczuwalny alkohol (14%), a także wanilię, czekoladę, tytoń, czarny pieprz, spod których po chwili wyłaniają się nuty wiśni, czereśni, jeżyn i borówek. Wyraźnie brakuje kwasowości, która nadała by mu nieco werwy, bo owoc sprawia wrażenie soku wysokiej jakości. Ocena: *** (87/100 pkt). Cena: 58 PLN.

Poważna, solidna czerwień. (fot. własna)

Chateau Isolette sprawia wrażenie przemyślanego, rozsądnie prowadzonego biznesu, szczególnie, jeśli popatrzymy na schludny, spójny design, dobrze wykonaną szatę graficzną strony i w miarę przystępne ceny. Jedyne czego nie mogę do końca zrozumieć, to dość ciężkie butelki, które w przypadku producenta chwalącego się poszanowaniem środowiska naturalnego są nie do końca potrzebnym rozwiązaniem i dodatkowym kosztem (transport też generuje zanieczyszczenia i wyższe koszty). Mimo tego, te wina w chłodne jesienne i zimowe dni z pewnością pozwolą nam przenieść się duchem w ciepłe strony południowej Francji, by pomóc zapomnieć o nieszczególnie radosnej rzeczywistości, w której się znaleźliśmy.

Wina otrzymałem do degustacji od producenta – Chateau Isolette. Wina w podanych cenach można zamówić na stronie producenta.