Weinidylle Südburgenland – winiarska wiosna w krainie czerwonych win

Majówka to idealna pora, by wsiąść w auto (lub jakikolwiek inny środek transportu) i ruszyć odkrywać nieznane nam jeszcze zakamarki winiarskiego świata. Jednym z takich miejsc, stosunkowo bliskich, bo leżących zaledwie kilka godzin jazdy samochodem od naszej południowej granicy jest austriacki Burgenland. Jest to najmniejszy land tego kraju, a zarazem najbardziej różnorodny pod względem powstających tam win. Znajdziemy tu zarówno świetne, poważne czerwienie z blaufränkischa, jak i lekkie białe wina z grüner veltlinera, a także skoncentrowane, słodkie ausbruchy z Rustu.

Sielskie widoki na winnice Eisenbergu. (fot. własna)

Wykorzystując tą weekendową okazję wybrałem się do południowej części regionu, zwanej Südburgenlandem, by wziąć udział w dwudniowej imprezie organizowanej przez miejscowe stowarzyszenie Weinidylle, a inaugurującej sezon winiarski – Weinfrühling (Wiośnie winiarskiej). Jej sercem jest leżące na pograniczu austriacko-węgierskim wzniesienie Eisenberg, które od niedawna ma swoją osobną apelację dla win powstałych z blaufränkischa. Oprócz niego, w regionie uprawia się także inne czerwone uprawy: zweigelta i saint laurenta, a także białe: welschrieslinga, pinot blanc, pinot gris, oraz grüner veltlinera. Ciekawostą jest także uhudler, wino powstałe z odmian deserowych, mające specyficzny, lisi posmak.

Zieleniące się winnice w Deutsch Schützen. (fot. własna)

I choć pogoda wybitnie nie sprzyjała, to udało mi się odwiedzić 13 spośród ponad 40 winiarni w 4 miejscowościach. Duża w tym zasługa organizatorów, którzy zapewnili świetne warunki do degustacji oraz bezpłatny i sprawny transport autobusowy pomiędzy punktami z winem (w cenie dwudniowego biletu – 39 EUR). Moją wizytę w południowym Burgenlandzie rozpocząłem w wiosce Gaas, gdzie odwiedziłem dwie winiarnie. Pierwsza z nich – Wein Herczeg to małe, rodzinne przedsiębiorstwo, nasadzenia zajmują tu 5 ha, z których powstają zarówno wina białe, jak i czerwone. Mnie najbardziej ujęło Herczeg Eisenberg Reserve 2015 – o wyraźnych aromatach owoców leśnych, skóry, ziemi, z rasową kwasowością, soczystą owocowością, sporą koncentracją i delikatną nutą mnieralną (ocena: ****). Drugi z producentów – Weingut Grosz to marka uznana nie tylko w regionie, ale także na poziomie krajowym. Tu mamy jeszcze mniej upraw, bo zaledwie 2 ha, za to gości wita nowoczesny winebar z pięknym tarasem. Kosztując ich wina szczególnie zapamiętałem Grosz Eisenberg Reserve 2016 – kusi ono aromatami czarnej porzeczki, fiołków, w ustach zaś pojawiają się nuty czarnej wiśni, wsparte solidną kwasowością i elegancką taniną (ocena: ****).

Obowiązkowy punkt programu – Weingut Krutzler. (fot. własna)

Stosunkowo szybko opuściłem malownicze Gaas, by wyruszyć w stronę Deutsch Schützen, gdzie siedzibę ma część z najznamnienitszych producentów regionu. Na pierwszy ogien poszły wina Weingut Krutzler, jednej z najstarszych winnic w tej okolicy. Rodzina Krutzlerów uprawia winorośl od 1895 roku, dziś nasadzenia zajmują 12 ha w najlepszych stanowiskach w Eisenbergu i Deutsch Schützen. Muszę przyznać, że każde z ich win zrobiło na mnie solidne wrażenie, ale z całego portfolio szczególnie zapamiętałem dwa. Białe Krutzler Alter Weingarten Weiss 2017 to wyjątkowo skoncentrowany kupaż pinot blanc, rieslinga, grüner veltlinera i welschrieslinga. Na pierwszym planie swoją obecność zaznacza beczka pod postacią wanilii, i goździków, dalej mamy brzoskwinię i polne kwiaty, w ustach jest soczyste, z dobrym owocem, solidną kwasowością, lekką nutą miodową i długim finiszem (ocena: ***/****). Jeszcze lepsze jest jednak Krutzler Eisenberg Reserve 2016, z wyraźnymi aromatami wiśni, czereśni, czekolady i ściółki leśnej, w ustach gęste, z wyraźnym, czystym owocem (czereśnia, wiśnia, czarna porzeczka), nutą balsamiczną i żelazistą mineralnością, a także sporą, świeżą kwasowością (ocena: ****).

Wyśmienita czerwień z Eisenbergu. (fot. własna)

Drugim ważnym punktem na winnych zboczach Deutsch Schützen była dla mnie winiarnia Weingut Wachter-Wiesler. Jak większość pozostałych, to również jest małe, rodzinne przedsiębiorstwo, prowadzące uprawę na 10 ha w pobliskich wioskach. Nie spieszą się z wypuszczaniem win na rynek, dzięki czemu miałem możliwość spóbować zarówno młodych, jak i nieco starszych win, z których właśnie te ostatnie mocno warte są wzmianki. Wachter-Wiesler Eisenberg Reserve Ried Weinberg 2014 charakteryzuje się aromatami jagód: jeżyn, malin, dojrzałych czereśni oraz pieprzu, w ustach oprócz czystego owocu znajdziemy solidną kwasowość, mineralność, czekoladę oraz świeżo zmielony pieprz (ocena: ****). Zupełnie niezwykłych wrażeń dostarcza jednak Wachter-Wiesler Pfarrweingarten Eisenberg Reserve 2008 z 6 litrowej butli. Wyraźnie ewoluowane, z aromatami świeżo prażonej kawy, czekolady, ziemi, czereśni i wiśni, w ustach pojawiają się nuty wędzonych śliwek, ziemi, wiśni, jest solidna kwasowość i krzemienna mineralność, potężna koncentracja i wielowarstwowość. Absolutnie do kontemplacji, na wyjątkowe okazje (ocena: ****/*****).

W winiarni Wachter-Wiesler porządek jest na pierwszym miejscu! (fot. własna)

W Deutsch Schützen nie brakuje solidnych producentów. Bardzo wysoko ceniona jest m.in. winiarnia Weingut Kopfensteiner, która zaprezentowała ponad 10 win, pochodzących z ponad 15 ha upraw. Mnie najbardziej spodobał się jednosiedliskowy Kopfensteiner Eisenberg Reserve Szapary 2016, o bogatym aromacie wiśni, czereśni, tytoniu, ziemi i ziół, w ustach zaś oparty o świetną kwasowość, soczystość, dominację nut owocowych (czereśnia, wiśnia, czarna porzeczka), z wyraźnie zaznaczoną mineralnością i oraz poważną, aczkolwiek dobrze wtopioną taniną (ocena: ****).

Wspaniałe dojrzałe wino z blaufränkischa. Pokłony dla jego twórców. (fot. własna)

Ostatnim punktem mojej wyprawy było samo wzniesienie Eisenberg. Niemalże na samym szczycie spróbowałem wyjątkowo przyjemnych win z Weinbau Wachholder. Ich Wachholder Eisenberg Reserve Óvár 2015 to wspaniała mieszanka aromatów suszonych ciemnych owoców, czekolady, ziemi oraz świeżo mielonej kawy, które wsparte są doskonałą kwasowością, wyraźną nutą mineralną i lekką pikantnością (ocena: ****). Schodząc nieco niżej wstąpiłem do Weingut Stubits, gdzie moją uwagę przyciągnął Stubits Grüner Veltliner 2018. Typowe nuty polnych ziół, białego pieprzu, zielonego jabłka, solidna kwasowość i soczystość to wszystko, czego oczekujemy od solidnych, aczkolwiek bezpretensjonalnych win z tej odmiany (ocena: ***/****).

Thom Wachter – rebeliant z wielkim talentem. (fot. własna)

Największą niespodzianką i odkryciem całej wyprawy była winiarnia Thoma Wachtera. Zbieżność nazwiska z winiarnią Wachter-Wiesler jest nieprzypadkowa – Thom należy do tej samej rodziny, jednak postanowił odłączyć się i tworzyć wina według własnego upodobania. Dziś uprawia winorośl na 2 ha, skupując grona z kolejnych 2. Jego konikiem są przede wszystkim wina czerwone z blaufränkischa. Podstawowy Thom Wachter Eisenberg 2017 zachwyca aromatami wiśni, czereśni, ziemi, jeżyn i pieprzu, z soczystą owocowością, świetną kwasowością, nutami fiołków i długim, ekstatycznym finiszem (ocena: ****/*****). Absolutnie majestatyczne jest też Thom Wachter Eisenber Reserve Ried Saybritz 2016, o bogatym aromacie wiśni, czereśni, mielonej kawy, ziemi, pieprzu, z potężnym ciałem, nutami mineralnymi, świetną kwasowością, soczystym owocem oraz elegancką, łagodną taniną. Po prostu arcydzieło (ocena: ****/*****)!

Bezkompromisowy, niebanalny blaufränkisch! (fot. własna)

Wizyta na pograniczu austro-węgierskim uświadomiła mi, jak wiele zależy od mentalności. Choć region przestała dzielić fizyczna granica, tak tkwi ona w głowach ludzi po obydwu jej stronach. W Austrii dominuje myślenie jakościowe, zaś na Węgrzech ilościowe. I potrzeba będzie jeszcze kilku pokoleń, by przełamać stereotypy i dorównać sąsiadom. Natomiast południowy Burgenland jest wspaniałym miejscem, by zapoznać się z mniej znaną, czerwoną twarzą austriackiego winiarstwa. Kraina blaufränkischa stoi przed wami otworem. Nie czekajcie, poznajcie ją!

Do Burgenlandu podróżowałem i w imprezie brałem udział na koszt własny.

Umathum Rosa 2017 – austriacka szkoła elegancji

Krajobraz wokół Jeziora Nezyderskiego dla niewprawnego oka może wydać się nieco monotonny. Moczary, dalej niekończąca się równina, niewielkie miasteczka, pola uprawne i winnice. Tych ostatnich, jak na dość przeciętne warunki siedliskowe jest stosunkowo dużo. O ile na zachodnim brzegu jeziora znajdziemy jeszcze nieco wyższe pagórki, tak na wschodzie teren jest niemalże całkowicie płaski. Nie brakuje za to słonecznych dni, a uprawom sprzyjają również łagodne zimy. Nic dziwnego, że jest to serce austriackiego rolnictwa. W niewielkim miasteczku Frauenkirchen, znanym z Bazyliki Mariackiej i odpustów, tworzy wina jeden z geniuszów miejscowego winiarstwa – Josef Umathum. W powstałej w 1958 winiarni powstają jedne z najciekawszych, najbardziej eleganckich win regionu. Na 40 ha uprawia się zarówno ciemne, jak i jasne odmiany winorośli: blaufränkischa, cabernet sauvignon, chardonnay, gewürztraminera, hárslevelű, muscat lunela, pinot blanc, pinot noir, saint laurenta, savagnin rose, scheurebe, welschrieslinga.

Solidny róż od mistrza z Frauenkirchen (fot. własna)

Jednym z najbardziej popularnych win jest tutejszy róż – Umathum Rosa 2017. Jest to kupaż powstały z gron odmian blaufränkisch, saint laurent i zweigelt, który wyprodukowano metodą saignée. Polega ona na ściągnięciu części soku z fermentującego moszczu do czerwonego wina, przez co staje się bardziej gęste i skoncentrowane. Produktem ubocznym jest tu właśnie poważne wino różowe. Posiada ono malinową barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty truskawek, malin, poziomek, a także pieprzna pikantność. Usta soczyste, z wyraźnymi nutami owocowymi: truskawki, maliny, wiśni, grapefruita, ale znajdziemy tu też zioła, wyraźną pikantność, nieco nut zielonych (do kadzi trafiają także szypułki), ale także solidną kwasowość i lekką goryczkę. Poważne, eleganckie różowe wino, które doskonale sprawdzi się zarówno w warunkach terasowych, jak i kompan dań mięsnych. Ocena: ***/****. Cena: 9,80 EUR (42 PLN – u producenta, w Polsce wino importuje m.in. Rafa-Wino – tam kosztuje ono 77,03 PLN). W cenie producenta zdecydowanie warte polecenia, powyżej tej ceny wybrałbym raczej róż z południa Francji.

Goście zawsze mile widziani. (fot. własna)

Źródło wina: zakup własny u winotece w Frauenkirchen.

Portugieser du Monde – najlepsze portugiesery świata

Pod koniec kwietnia w położonych na południu Węgier miastach Pecz i Villány miała miejsce 7. edycja międzynarodowego konkursu Portugieser du Monde. Jego głównym celem jest promocja win powstałych z tej odmiany, przez lata pozostającej w cieniu poważnych czerwieni w stylu win bordoskich. Jak co roku, międzynarodowe jury złożone z przedstawicieli branży winiarskiej (dziennikarzy, winiarzy, blogerów, importerów) oceniło nadesłane próbki i wybrało najlepsze z nich w 4 kategoriach: win młodych, win z wcześniejszych roczników, kupaży oraz win specjalnych (musujących itp.). Do konkursu zgłoszono 102 portugiesery pochodzące z 6 krajów: Węgier, Chorwacji, Niemiec, Austrii, Słowacji i Serbii. Przyznano 4 tytuły championa, 19 złotych oraz 33 srebrne medale. Najlepszą ocenę zdobyły następujące wina: Lelovits Tamás Redy 2018, Günzer Családi Birtok Portugieser Szüret 2018, Weingut Harald Schachl Granat 2017 oraz Granat 2018.

Portugieser du Monde – międzynarodowy konkurs winiarski. (fot. własna)

Ale czym jest sam portugieser? Przede wszystkim jest to ciemna odmiana winorośli. Według legendy, została sprowadzona do Bad Vöslau z Portugalii przez grafa Johanna von Fries w 1772 roku, skąd rozprzestrzeniła się na inne kraje środkowej Europy. Tej wersji nie potwierdzają jednak badania ampelograficzne, wskazując Dolną Styrię jako miejsce jej pochodzenia. Według badań DNA, jest ona krzyżówką pomiędzy Blauer Zimmertrebe a Silvanerem. Posiada stosunkowo dużą odporność na wiele chorób, m.in. mączniaka prawdziwego, dobrze znosi chłodny klimat, wcześnie dojrzewa, aczkolwiek jest bardzo plenna (wymaga ograniczeń zbiorów) a jej cienka skórka jest podatna na szarą pleśń. Najwięcej nasadzeń tej odmiany, bo ponad 4,5 tys. ha znajduje się w Niemczech, liczne uprawy znajdują się także na Węgrzech, w Austrii, Czechach, Chorwacji, Słowenii, Serbii oraz na Słowacji. Spośród węgierskich regionów winiarskich zdecydowanie największą rolę portugieser pełni w Villány i Egerze, gdzie starsze pokolenie zwie go kékoporto (nazwa ta została zakazana w związku z podobieństwem do Porto przez Unię Europejską).

Villány – stolica węgierskich portugieserów. (fot. własna)

Portugieser daje lekkie, czerwone wina o rubinowej barwie, jest także doskonałym składnikiem kupaży, dzięki swojej mocno owocowej aromatyce. Charakterystyczne cechy profilu zapachowego: nuty owoców leśnych, czarnej porzeczki, jagód, borówki amerykańskiej, zdarzają się również aromaty warzywne (czosnek) oraz zwierzęce, w przypadku dojrzewania w beczce dochodzą także nuty goździków oraz wanilii. Wina z portugiesera cechuje także średnia zawartość tanin i łagodna kwasowość, a także stosunkowo niewielki potencjał dojrzewania – zdecydowana większość win nadaje się do spożycia w pierwszych dwóch latach od produkcji, po tym czasie tracąc większość nut owocowych. Jako że jest to odmiana wczesnodojrzewająca, to wina z niej powstałe trafiają na rynek już w okolicach dnia św. Marcina (11 listopada).

Lelovits RedY 2018 – nowoczesna czerwień z Villány. (fot. własna)

Na sam koniec wezmę na tapetę dwa najlepsze wina konkursu. Zdobywcą największej ilości był Lelovits RedY 2018. Jest to kupaż portugiesera, kékfrankosa oraz merlota, fermentował i dojrzewał w tankach ze stali nierdzewnej. Posiada ciemnorubinową barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty malin, owoców leśnych i czarnej porzeczki. W ustach średnio-zbudowane, soczyste, o łagodnych taninach i delikatnej kwasowości, która stanowi doskonałą bazę dla nut jeżyn, malin oraz czarnej porzeczki. W tle zaznacza się także delikatna, pieprzna pikantność. Niezwykle pijalne, lekkie czerwone wino (ocena: ****). Drugie miejsce, z niewiele niższą sumą punktów zajął Günzer Családi Birtok Portugieser Szüret 2018. Tu również mamy do czynienia z ciemnorubinową barwą, w nosie zaś znajdziemy aromaty borówki, czarnej porzeczki, jeżyn oraz poziomki. Wyjątkowo soczyste, z całkiem przyzwoitą kwasowością, nutami jagód leśnych i poziomek, z gładką taniną i delikantną słodyczą na finiszu (ocena: ****). Obydwa wina dostępne są u producentów w cenie ok. 2000 HUF (26,5 PLN).

Günzer Portugieser Szüret 2018 – węgierska odpowiedz na Beaujolais. (fot. własna)

Muszę przyznać, że choć nie jestem fanem tej odmiany, to przekonałem się, że ma ona spory potencjał, jako baza lekkich, owocowych win czerwonych. Widać też jak wiele pracy włożono w poprawę jakości i marketing, dzięki czemu Villány znów o krok wyprzedza inne węgierskie regiony winiarskie. Zdano sobie sprawę ze zmian w trendach na światowym rynku, co zaowocowało powstaniem marki RedY oraz Villányi Franc, które powinny stać się motorem napędowym dla całego regionu. Pierwszy sukces już odnieśli – czerwień z Villány znów jest trendy.

Do Peczu podróżowałem i brałem sędziowałem w konkursie na zaproszenie organizatorów – wydawców czasopisma Pécsi Borozó.