Targi Enoexpo – reminescencje

Jak pewnie zauważyliście już, w ostatnich tygodniach stosunkowo rzadko pojawiają się nowe wpisy na blogu. Czasami miewam takie przestoje, głównie ze względu na brak weny, tym razem jednak za przerwę odpowiadają liczne zobowiązania, z różnych względów nie cierpiących zwłoki. Na szczęście znalazłem chwilę, by podzielić się wrażeniami z Targów Enoexpo – podczas którego odebrałem również nagrodę za zwycięstwo w konkursie na Bloga Roku Internautów magazynu Czas Wina. Przy okazji z góry dziękuję Wam za wszystkie głosy!

Poranek na targach… (fot. własna)

Na targi udało dotrzeć mi się w czwartek, dzięki czemu przed dwa dni miałem szansę odwiedzić najciekawsze stoiska, wziąć udział w kilku masterclassach, oraz porozmawiać ze starymi znajomymi. Nie wypada tu pominąć m.in. świetnie przygotowanej degustacji nt. Cool Climate Wines prowadzonej przez Romanę Echensperger MW. Na mnie największe wrażenie zrobiły niemieckie rieslingi z Weingut August  Eser z Rheingau, solidnie zaprezentowały się także wina z późnych zbiorów z Moraw – Sauvignon Blanc 2008 z Vinařství u Kapličky oraz Flower line Tramín Červeny 2017 z Vinařství Mikrosvín Mikulov.

Cool climate wines – świetne wina z chłodnych krajów. (fot. własna)

Lekko rozczarowała mnie degustacja win Armenii prowadzonych przez red. Kapczyńskiego. Znalazły się w niej może dwie-trzy butelki warte szczególnej uwagi, najlepsze wrażenie sprawiła Tushpa Red Classic 2018, soczysta czerwień pachnąca wiśnią oraz czekoladą, powstała z lokalnej odmiany haghtanak (ocena: ***/****) . Dzień po targach natomiast wziąłem udział w ormiańskiej kolacji i tam znalazło się już znacznie więcej solidnych win z tego maleńkiego, ale jakże ciekawego winiarsko kraju. Ze wzlędu na opóźnienie nie udało mi się niestety spróbować wszystkich win z Germany’s Dream Team – musiałem pędzić na rozdanie nagród… A szkoda, bo lista spätburgunderów wyglądała imponująco.

Świetna czerwień z Armenii! (fot. własna)

Oprócz workshopów można było próbować wina także przy stoiskach i tu kryły się najciekawsze butelki. Silnie reprezentowane były m.in. południowe Włochy, skąd pochodzi jedno z największych odkryć imprezy – Tenuta Ceraudo z Strongoli. Znajdziemy tu zarówno świeże, lekkie biele z lokalnych odmian greco bianco, mantonico, pecorello, a także poważne czerwienie dojrzewające w beczkach – czy to nieco dzikie, mocno taniczne, jakby chropowate, ale dysponujące świetnym owocem i kwasowością Ceraudo Dattilo 2015 (100% gaglioppo, ocena: ***/****), jak i majestatyczne, dojrzałe, balsamiczne, a jednocześnie soczyste i wciąż jeszcze świeże Ceraudo Petraro 2014 (kupaż 50% gaglioppo, 30% greco nero oraz 20% cabernet sauvignon, ocena: ****/*****).

Południe Włoch kryje wiele świetnych win. (fot. własna)

Równie ekscytująco zaprezentowały się wina z Portugalii. Świetne jest chociażby Soalheiro Granit Mineral Selection Alvarinho 2018, pachnące oceaniczną bryzą, białym pieprzem oraz polnymi ziołami, smakujące cytrusami, brzoskwinią, z świetną kwasowością i słoną mineralnością (ocena: ****). Fantastyczne były także porto tawny od Vasques de Carvalho, o których dokładniej pisze Irek Wis. Również mnie najbardziej podobał się Vasques de Carvalho 30 Years Tawny, z wyraźnymi nutami karmelu, miodu, orzechów, suszonych owoców oraz herbaty, o świetnej kwasowości i dobrze zintegrowanej słodyczy (ocena: ****/*****).

Mineralne, świeże alvarinho. (fot. własna)

Nie mogłem także nie odwiedzić stoiska Niemieckiego Instytutu Win, gdzie spróbowałem świetnych rieslingów od Georga Heima z Mozeli. Jego Georg Heim Beerenauslese Riesling 2018 to istna bomba owocowa pełna nut moreli, brzoskwinii, pigwy, miodu, o potężnej słodyczy (142 g/l) oraz świetnej kwasowości. Aż chciałoby się go znaleźć u polskiego importera… (ocena: ****/*****). W tej kategorii znalazło się jeszcze jedno wybite wino znad Mozeli, to jest Joh. Jos. Prüm Wehlener Sonnenuhr Riesling Auslese 2007, istny sok z łupka, o potężnej nucie mineralnej, z aromatami nafty, miodu, suszonych owoców, o świetnej kwasowości i z niemalże wtopionym cukrem resztkowym, przez co wino wydaje się znacznie mniej słodsze, aniżeli wynika to z analityki (ocena: ****/*****).

Skromna twarz Mozeli – Georg Heim. (fot. własna)

W tym roku mocno swoją obecność zaznaczyły również Węgry, wystawiając na swoim stoisku tak uznanych producentów jak Bolyki Pince, Tornai Pince czy też Hétszőlő, którym towarzyszyły mniejsze winiarnie, jak chociażby Pannon Tokaj czy debiutujący w Polsce Paangold. Oprócz nich można było spróbować świetnych win tokajskich z portfolio importera Winiarni Lippóczy z Tarnowa, którzy przywieźli wina Juliet Victor, oraz butelki własnej produkcji. Szczególnie polecam uwadze ich Tokaji Sárgamuskotály 2018, chyba jeden z najbardziej eleganckich win z tej odmiany, jakie ostatnio piłem. Kwiaty winogrona, bez, muszkat, wsparte na świeżej kwasowości i soczystej owocowości – to przepis na sukces! (ocena: ***/****).

Scena chyba mi nie służy… 😉 (fot. Radosław Froń)

Oczywiście to tylko niewielki wycinek tego, czego można było na Enoexpo spróbować. Ja musiałem zrezygnować z dwóch degustacji komentowanych, gdyż inaczej czas na rozmowy i spotkania ze znajomymi byłby jeszcze krótszy. Nie żałuję, nadrobiłem to z nawiązką przy stoiskach producentów. Was zaś zapraszam na kolejną edycję, gdyż wbrew pozorom – targi są otwarte (za niewielką opłatą) dla wszystkich zwiedzających, zainteresowanych winem.

W Enoexpo wziąłem udział na zaproszenie organizatorów.

Mocna czwórka od Winezji na rozpoczęcie jesieni

Nadeszła jesień, a wraz z nią wietrzna, deszczowa pogoda, która u wielu powoduje pogorszenie nastroju i melancholię. Mimo niespecjalnie zachęcającej aury warto wyjść z domu na spacer, spotkać się ze znajomymi przy kubku kawy, lub też kieliszku wina. Dziś mam dla was propozycję czterech win z oferty Winezji, która (oczywiście spożywana z umiarem) pomoże wam zwalczyć jesienną chandrę. To oczywiście tylko ułamek bogatego portfolio, w którym każdy winoman powinien znaleźć coś dla siebie.

To vinho verde domaga się upałów! (fot. własna)

Choć wraz z odejściem upałów sezon na lekkie, białe wina minął, to warto po nie sięgać jako dodatek do lekkich sałatek lub dań rybnych. Fonseca Twin Vines Vinho Verde 2018 doskonale sprawdzi się w tej roli. Posiada bladozieloną barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty morskiej bryzy, cytrusów oraz trawy cytrynowej, w ustach zaś dominuje świeża kwasowość, wsparta lekką nutą owocową (limonka, grapefruit, cytryna), jest też delikatne musowanie oraz niewielki, zaokrąglający wszystko cukier resztkowy. Przyjemne, odświeżające, choć w tej cenie albsolutnie nie wyróżnia się spośród innych vinho verde. Ocena: ***. Cena: 39,99 PLN.

Solidny pinot gris z Południowego Tyrolu. (fot. własna)

Druga biel, to już nieco bardziej poważne i wszechstronne wino. Kellerei Kaltern Pinot Grigio Alto Adige 2018 charakteryzuje się bladozłotą barwą, aromatami cytrusów, banana, mango, polnych ziół i kwiatów, usta zaś kuszą kremowością, soczystą gruszką, przyzwoitą kwasowością, delikatną, słoną mineralnością i pikantnym finiszem. Stanowi dobry wstęp do win z Południowego Tyrolu. Ocena: ***/****. Cena: 69,99 PLN.

Świetna czerwień z Douro. (fot. własna)

Pierwsza z czerwieni – Prats & Symington Praz de Roriz 2016 to absolutnie najlepsze wino z całej czwórki. Zdobi je rubinowa szata, pachnie zaś aromatami jeżyn, czarnych porzeczek, skóry, czekolady i lukrecji. Smakuje zaś ciemnymi owocami (jeżynami, czarnymi porzeczkami, dojrzałą wiśnią), znajdziemy tu również ładną taninę, przyzwoitą kwasowość, nuty pieprzne, papryki oraz skóry i tytoniu. Złożone, poważne, a jednocześnie soczyste wino z Doliny Douro. Ocena: ****. Cena: 79,99 PLN.

Kvevri i saperavi to dobre połączenie. (fot. własna)

Na sam koniec została poważna czerwień, idealna na kiepską pogodę – Tbilvino Qvevris Saperavi Red Dry 2015. Posiada ciemnorubinową barwę, w nosie znajdziemy aromaty suszonych śliwek, dżemu wiśniowego, skóry, czekolady i tytoniu. W ustach gęste, dobrze zbudowane, z wyraźną, nieco szorstką taniną, dżemową owocowością (czarna porzeczka, wiśnia, śliwki), przyzwoitą kwasowością, lekką nutą octu balsamicznego i tytoniu oraz długim, wiśniowym finiszem. To wino wręcz domaga się towarzystwa w postaci pieczonej wołowiny lub innego, soczystego czerwonego mięsa. Ocena: ***/****. Cena: 89,99 PLN.

Źródło win: przesłane do degustacji przez dystrybutora – Winezję.

Fattoria Pogni Chianti 2015 – odskocznia od węgierskiej codzienności.

Im dłużej człowiek siedzi w jednym miejscu, tym coraz rzadziej ma ochotę na eksperymenty. Staje się wygodny, sięga po to, co znane, po to, co znajduje się na półce pobliskiego marketu. No bo i po co się wychylać, zwłaszcza, jeśli żyje się w kraju, który winem stoi? Takie dylematy mam na co dzień. Z jednej strony jeszcze tyle węgierskich win do odkrycia – z drugiej wielki świat wspaniałych europejskich i nowoświatowych trunków. Co wybrać? Odpowiedź nie zawsze jest oczywista. Dlatego tym bardziej dziękuję Piotrowi, że wprowadził trochę świeżości do mojego czasem zbyt monotonnego postrzegania świata winnej latorośli.

Fattoria Pogni to gospodarstwo agroturystyczne w Toskanii, w maleńkiej wiosce Pogni, które obejmuje powierzchnię 28 ha, z czego 10 ha stanowią nasadzenia winorośli. Znajduje się tu także 2000 drzew oliwnych, z których powstaje wyśmienita oliwa. Uprawia się tu typowe dla tego obszaru grona: Sangiovese, Canaiolo, Colorino, Trebbiano, Malvasia del Chianti oraz międzynarodowe: Cabernet Sauvignon, Merlot oraz Alicante. Miejscowe winnice należą do apelacji Chianti Colli Fiorentini.

Toskańska klasyka. (fot. własna)

 

Fattoria Pogni Chianti 2015 to kupaż Sangiovese (85%), Canaiolo (10%) oraz Colorino (5%) powstający z winogron rosnących na wysokości 350 m. n.p.m. na gliniano-wapiennej glebie galestro. Wino fermentowało i dojrzewało przez 11 miesięcy w stalowych tankach, po czym kolejne 3 miesiące przed trafieniem do sprzedaży spędziło w butelkach. Dzięki temu zachowało swój owocowy charakter. Posiada głęboką, rubinową barwę, w nosie wyczuwalne nuty wiśni, czerwonej porzeczki oraz delikatnie zaznaczona wanilia. W ustach sporo owocu, średni garbnik, aksamitne, gładkie ciało. Dominują nuty wiśni, czereśni, czerwonej porzeczki, wszystko w ryzach trzyma żywa, świeża kwasowość. Soczyste, solidne wino zarówno na wiosenne, jak i letnie wieczory. Nie męczy alkoholem ani beczką, idealnie nadaje się do konsumpcji z posiłkiem jak i bez. Czysta, toskańska przyjemność. Częściej chcę takie niespodzianki! Ocena: ****.

 

Źródło wina: przywiezione przez Piotra Wdowiaka (blog: Z winem do kina).