Alte Keller Szendehely Zweigelt 2018 – pamiątka z zapomnianych czasów

Ludzie często odwiedzający Węgry wiedzą, że znajdujące się na północ od Budapesztu zakole Dunaju jest jednym z najbardziej urokliwych zakątków kraju. Tutejsze pagórki, bogate w zabytki miasteczka i spokojna, leniwa atmosfera sprawia, że obszar ten jest popularnym celem weekendowych podróży mieszkańców stolicy. Aż trudno sobie wyobrazić, że jeszcze pod koniec XIX wieku okolica przypominała wyglądem dzisiejsze Wachau, a jedną z głównych gałęzi miejscowej gospodarki było winiarstwo i winogrodnictwo. Niestety, klęska filoksery przyczyniła się do porzucenia upraw, część wzgórz, porośniętych dotąd winną latoroślą przejęła natura, zaś pozostałe działki przeznaczono pod inne uprawy oraz budownictwo mieszkaniowe. I choć kwitnący dotąd region zniknął z map winiarskich, to niektórzy dalej postanowili produkować tu wino. Jednym z takich miejsc jest wioska Szendehely (po niemiecku Sende), w której działa niewielka winiarnia Alte Keller. Jak sama nazwa wskazuje, mieszkańcami są etniczni Niemcy, podtrzymujący tradycję przodków. Winiarnia, która komercyjną działalność zaczęła w 2017 roku należy do Dániela Germana, który podówczas przejął 3,2 ha upraw od swoich dziadków. Uprawy położone są w siedlisku Öregszőlő, na wapiennych zboczach wzgórza Naszály i liczą sobie 30 lat. Całość stanowi zweigelt, z którego powstają zarówno czerwone, jak i różowe wina.

Etykieta doskonale oddaje ducha wina. (fot. własna)

Dziś będzie mowa o pierwszym z nich. Alte Keller Szendehely Zweigelt 2018 to lekka, świeża czerwień, która bezsprzecznie posiada środkowoeuropejski charakter. Fermentowała w otwartych kadziach, dojrzewała przez rok w stalowych tankach. Posiada bladoczerwoną, mocno przejrzystą barwę. W nosie znajdziemy aromaty wiśni, czereśni, maliny, czerwonej porzeczki i pieprzu. W ustach niezwykle lekkie, świeże, z dobrze zintegrowanym alkoholem (12%), świetną kwasowością, i soczystą owocowością pod postacią nut wiśni, czereśni, czerwonej porzeczki, maliny i żurawiny, delikatną, niemalże nie wyczuwalną taniną i lekką, pieprzną pikantnością. Finisz stosunkowo krótki, żurawinowo-wiśniowy. Ma w sobie coś niezobowiązującego i z pewnością domaga się towarzystwa posiłku (bo upałów to przez długi czas nie doświadczymy). Ocena: *** (85/100 pkt). Cena: 2890 HUF (36,50 PLN).

Źródło wina: zakup własny w winotece Fill in the Winebox.

Schödl Bio Rosé Zweigelt-Pinot Noir 2019 – gdy lato tuż-tuż, postaw na róż

Wielkimi krokami zbliża się lato, choć trudno je wyczuć, kiedy cały dzień siedzi się w domu. Jeśli jednak mamy kawałek ogrodu, czy chociażby balkon, to da się wyjść i wyczuć, że natura obudziła się do życia. By umilić sobie czas warto sięgnąć po butelkę lekkiego, odświeżającego wina – chociażby różu, który w tym okresie święci swoje tryumfy. I choć nie jestem jakimś szczególnym fanatykiem rosé, to o tej porze często po nie sięgam. Szczególnie, jeśli udaje się tak dobrze, jak to z Weingut Schödl. Jest to niewielki (17 ha) producent z Loidesthal w Dolnej Austrii, tuż obok granic z Czechami i Słowacją. Powstaje się tu ok. 70 tysięcy butelek rocznie, zarówno z lokalnych, jak i światowych odmian, głównie w stylu reduktywnym, przeznaczone do szybkiej konsupcji. Uprawy prowadzone są w sposób ekologiczny, o czym świadczą stosowne symbole certyfikacji.

Tani, pyszny, bio róż? Oto i on! (fot. własna)

Schödl Bio Rosé Zweigelt-Pinot Noir 2019 to klasyczne, lekkie, świeże różowe wino, fermentowane i dojrzewające w stalowych tankach. Charakteryzuje je średnio intensywna, łososiowa barwa. Posiada intensywny aromat jogurtu truskawkowego, poziomek, malin oraz czerwonej porzeczki. Usta świeże, z dominantą owocową pod postacią nut truskawek, poziomek, malin, o kremowej teksturze. Kręgosłup stanowi tu spora kwasowość, świeżość wzmaga niewielka ilość dodanego dwutlenku węgla. W tle pojawia się też delikatna nuta czerwonego grapefruita oraz lekka goryczka. Finisz średniej długości. Czysty, lekki, ekologiczny róż, w dodatku w świetnej cenie. W sam raz, na ciepłe, wiosenne i letnie wieczory. Ocena: ***/****. Cena: 4,99 EUR (22,50 PLN).

Źródło wina: zakup własny w austriackim supermarkecie sieci Hofer (w Polsce: Aldi).

Małopolskim Szlakiem Winnym – przystanek pierwszy – Winnica Srebrna Góra

Popularne przysłowie powiada: „Najciemniej jest pod latarnią” – i faktycznie, jest w nim sporo prawdy. Jako Małopolanin z dziada pradziada, a także człowiek obracający się w świecie wina powinienem mieć zdecydowanie lepszy ogląd na swoje lokalne podwórko. Prawda jest jednak taka, że do tej pory kontakt z winami Małopolski miałem do tej pory marginalny. Dlatego też z radością przyjąłem zaproszenie Szymona GatlikaMałopolskiego Szlaku Winnego (a także Gorczańskiej Organizacji Turystycznej) na czterodniowy study tour po winnicach regionu. Dodatkowym bonusem były wizyty w punktach lokalnej, autentycznej gastronomi, które stanowiły doskonałe uzupełnienie oferty winiarskiej. Cztery dni pełne wrażeń spędziłem w towarzystwie Dominiki Bień (Nóż i Widelec), Małgorzaty Baranik Gacek (Winny Świat), Ulli Pałki (Kuchnia na Wzgórzu) oraz Anny Wlezień (Życie od Kuchni).

Szlakiem małopolskich win… (fot. własna)

Naszą wyprawę po Małopolskim Szlaku Winnym rozpoczęliśmy w Krakowie, u stóp klasztoru Ojców Kamedułów. Winnica Srebrna Góra, bo o niej dziś będzie mowa, to druga pod względem areałów winiarnia Polski, licząca obecnie 28 ha upraw winnej latorośli odmian: acolon, cabernet cortis, chardonnay, gewürztraminer, hibernal, johanniter, pinot gris, pinot noir, regent, riesling, rondo, seyval blanc, solaris oraz zweigelt. Jej początki sięgają 2008 roku, zaś pierwsze wina trafiły do sprzedaży 4 lata później. Za cały projekt odpowiada dwójka właścicieli: Mirosław Jaxa-Kwiatkowski oraz Mikołaj Tyc, zaś nadzór enologiczny prowadzi Artur Wołkowicz. Dzięki takiej ekipie, oraz merytorycznym wsparciu Wojciecha Bosaka, winiarnia, jako jedna z niewielu w Polsce odniosła poważny sukces komercyjny, zaś jej wina (pod nazwą Polka) pojawiły się w szerokiej sprzedaży sieci Lidl.

Urokliwie położona winnica. (fot. własna)

Integralną część degustacji stanowiły dania przygotowane przez Paulinę Gulajską, kierującą kuchnią restauracji Impresja w hotelu Holiday Inn Kraków ze składników pochodzących z krakowskiego Targu Pietruszkowego. Jako aperitif podano Gewürztraminera 2018 – i był to początek z wysokiego C. Znajdziemy w nim typowe aromaty ziołowo-korzenne, cytrusów, zaś w smaku wyczuwalna jest nuta grapefruita, polnych ziół, limonki, muszkatu oraz białego pieprzu. W ryzach trzyma to wszystko solidna kwasowość, a na finiszu pojawia się, tak typowa dla odmiany delikatna goryczka. Świetny wybór na letnie wieczory! (ocena: ***/****, cena: 55 PLN).

Takich gewürztraminerów ja chcę jak najwięcej! (fot. własna)

Następnie na talerzach pojawiła się przystawka w postaci pstrąga z Doliny Karpia z wywarem malinowym i pomidorami, zaś do kieliszków trafiło Cuvée blanc 2018. Delikatna, lekko tłusta ryba z chrupiącą skórką smakowała wybornie, choć wino moim zdaniem nie dorosło do jej poziomu. Jest to kupaż powstały z czterech odmian: hibernal, johanniter, solaris i seyval blanc. Posiada on aromaty agrestu, cytrusów, i mięty, usta zaś częstują nas nutami limetki, zielonego jabłka,  wyraźną słodyczą oraz przyzwoitą kwasowością (ocena: ***, cena: 45 PLN). Dość proste, jednowymiarowe, ale solidnie zrobione wino. Ziołowy, nieco bardziej pikantny gewürztraminer z pewnością lepiej pasowałby do pstrąga.

Pyszny pstrąg z Doliny Karpia. (fot. własna)

Gdy na stołach zawitały ozorki wołowe z pieczoną papryką, fasolnikiem i ciemnym sosem, niemalże wszyscy wstrzymali oddech. Pięknie wyglądające, w dodatku rozpływające się w ustach mięso doskonale skomponowało się z świeżym, dopiero co ściągniętym z kadzi Cabernet Cortis 2018. W nosie dominuje owocowość spod znaku wiśni i czereśni, jest też delikatna nuta buraka, oraz papryki i pieprzu. W ustach soczyste, z czystym owocem (wiśnie, czereśnie), pieprzną pikantnością oraz przyzwoitą kwasowością. Nieco surowa tanina jeszcze się ułoży, choć samo wino już dziś jest naprawdę przyzwoite! (ocena: ***/****, cena: 59 PLN).

Palce lizać! (fot. własna)

Na deser podano brzoskwinie w syropie cukrowym z werbeną, twarogiem i jeżynami. Ich delikatny, lekko słodki smak dobrze współgrał wraz z podanym doń winem miodowym, powstałym z odmiany seyval blanc, z niewielkim (15%) dodatkiem miodu. Aromatyczne, z dominującymi nutami miodu, propolisu, suszonych owoców, cytrusów i brzoskwini stanowiło ciekawe doznanie po zwykłych, czystych winach gronowych.

Owocowy deser – przyjemność bez wyrzutów sumienia. (fot. własna)

Po kolacji zaprezentowano jeszcze dwa wina z obecnego, nie tak dawno debiutującego rocznika Polki. Polka Biała 2018, czyli kupaż kilku jasnych odmian (z dominacją seyval blanc), charakteryzuje się cytrusowo-korzennym nosem, w ustach mamy zaś nuty agrestu, cytrusów, zielonego jabłka i grapefruita, oparte o przyzwoitą kwasowość i wyraźnie zaznaczoną słodycz. Finisz korzenno-ziołowy, z lekką goryczką. W sam raz do sałatek, lekkich dań z drobiu, choć sprawdzi się także pite solo. (ocena: ***, cena: 34,99 PLN). Polka Różowa 2018 to solidny wybór dla poszukujących lekkiego, odświeżającego różu. Powstała z zweigelta, cabernet cortis oraz pinot noir. Mamy tu wyraźne aromaty poziomek, truskawek, malin, w ustach również dominuje soczysta owocowość, wsparta solidną kwasowością i pikantnością. Niezbyt skomplikowane, ale przecież nie to jest najważniejsze. Doskonałe na piknik czy posiadówki na terasie (ocena: ***, cena: 34,99 PLN).

Srebrna Góra – krakowskie wina z klasą. (fot. własna)

Warto wybrać się na skraj Krakowa, by w urokliwych okolicznościach przyrody i komfortowych warunkach (sala degustacyjna jest już gotowa) spróbować tutejszych win. Póki co winiarnia przyjmuje zgłoszenia grup, ale w przyszłości planowane jest także otwarcie się na klientów indywidualnych. To chyba najlepsze miejsce w stolicy Małopolski, by spróbować autentycznych, lokalnych win, wprost od producenta.

 

Do Krakowa podróżowałem na koszt własny. W degustacji w Winnicy Srebrna Góra wziąłem udział na zaproszenie Małopolskiego Szlaku Winnego i Gorczańskiej Organizacji Turystycznej.