Troche spóźnione Beaujolais Noveau – Beaujolais Primeur Les Griottes 2015

Odchodząc trochę od węgierskiej codzienności, chciałem także po raz pierwszy spróbować Beaujolais Noveau. Przeczekałem dzień Beaujolais, przeczekałem Czarny Piątek i przystąpiłem do działania. Zakupione kilka dni temu wino dziś zagościło w moim kieliszku. Idealne zwłaszcza w taki chłodny jesienny (lub zimowy, zależy gdzie mieszkacie) dzień, by przywołać nieco uśmiechu na twarzy. Zdałem się na opinię sprzedawcy – polecił mi Beaujolais od Pierre-Marie Chermette, czołowego producenta z tego regionu. Gospodaruje on na 14,5 ha w Vissoux oraz Nandry, z czego 14 ha obsadzone jest szczepem Gamay. Stara się stosować naturalne metody uprawy, oraz jak najrzadziej stosować szaptalizację. Beaujolais Noveau powstaje tu z najmłodszych krzewów (posadzonych 25 lat temu).
Klasyczna etykieta (fot. ze strony producenta)

Dobre Beaujolais musi być świeże i owocowe. Primeur Les Griottes 2015 spełnia te warunki w 100%. Ma piękną, jasnoczerwoną barwę, w nosie wyczujemy aromaty malin, truskawek, wiśni, w tle gdzieś pojawia się także nuty przypraw. W ustach eksplozja owoców – wiśnie, czereśnie, bardzo łagodna kwasowość, delikatne taniny. Lekkie i zwiewne. W tle wyczuwalna delikatna słodycz, widać, że rocznik 2015 raczej nie zawiedzie oczekiwań. Takie beaujolais chce się pić! Cena: 2950 HUF (40,50 PLN). Ocena: ****. Polecam każdemu, zwłaszcza parę dni po tym całym szaleństwie związanym z jego sprzedażą – warto zaczekać i rozkoszować się nim w spokoju.