Vinart Grand Tasting 2026 – wspaniała dziesiątka chorwackiego winiarstwa

Od pierwszych wczasów w Chorwacji tamtejsze winiarstwo znajduje się w szerokiej strefie moich zainteresowań, tak do tej pory nie miałem większej okazji, przy przyjrzeć się mu w całej jego rozpiętości. Ten niewielki, liczący niespełna 4 miliony mieszkańców kraj posiada niezwykle zróżnicowaną scenę winiarską, z ponad 120 lokalnymi odmianami, około 20 tysiącami hektarów nasadzeń i czterema dużymi regionami, dzielącymi się na mniejsze apelacje.

Vinart – najlepsza impreza winiarska Chorwacji (fot. własna)

Najważniejszą, dominującą odmianą kraju jest graševina (znana również jako welschriesling, olaszrizling czy też ryzlink vlašský), zajmująca niespełna ¼ całości upraw kraju. Stanowi główny szczep Sławonii, i powstają z niej zarówno lekkie, świeże, proste biele, jak i poważne, dojrzewające w beczce jednoparcelowe perełki. Inne ważniejsze odmiany to malvazija istarska (8% powierzchni nasadzeń – dominuje w Istrii), plavac mali (8% nasadzeń – głównie w Dalmacji).

Publika dopisała. (fot. własna)

Przez lata śledziłem relacje z Vinart Grand Tasting w Zagrzebiu, i w tym roku postanowiłem w końcu wybrać się, i sprawdzić, co w chorwackiej trawie piszczy. Impreza organizowana jest rokrocznie od 2015 roku przez ekipę Sašę Špiraneca, dziennikarza i autora przewodników o chorwackim winie. Wielkim plusem degustacji jest siedziba – galeria i centrum wystawiennicze Lauba, zapewniające sporą przestrzeń dla ponad stu wystawców.

Saša Špiranec – główny organizator imprezy. (fot. własna)

Głównej imprezie towarzyszą jeszcze trzy inne – Petit Tasting, warsztaty winiarskie oraz Silent Tasting, przeznaczony głównie dla branży winiarskiej. Niestety, ze względu na ograniczenia czasowe wziąłem udział tylko w jednym dniu degustacji – w sobotę, ale za to w ciągu kilku godzin zdegustowałem ponad sto win. Z tego też względu skupiłem się na winach z Istrii, Dalmacji i centralnej Chorwacji, pomijając dość dobrze znaną mi Slawonię. Poniżej przeczytacie opis i ocenę 10 najciekawszych win degustacji.

Świetny teran z Istrii. (fot. własna)

Benvenuti Livio Teran 2021 pochodzi z gron krzewów uprawianych w okolicach Motovunu na Istrii. Wino fermentowało spontanicznie przez 20 do 30 dni w zbiornikach ze stali nierdzewnej, po czym trafiło w 90% do duzej, 2500-litrowej beczki, zaś reszta dojrzewała w 500 i 225-litrowych beczkach przez 2 lata. Cechuje je ciemnorubinowa barwa. Pachnie wiśnią, skórą, przyprawami korzennymi, wanilią, czekoladą i śliwką. W ustach wytrawne, potężnie zbudowane, z sporą taniną i wysoką kwasowością. Znajdziemy tu nuty wiśni, suszonej śliwki, skóry, gorzkiej czekolady, ziemi oraz przypraw korzennych. Finisz jest długi. Ocena: **** (92/100 pkt).

Dojrzały grk z Korčuli. (fot. własna)

Bire Grk Defora 2022 to biel z autochtonicznej, niezwykle rzadkiej odmiany rosnącej niemalże wyłącznie na wyspie Korčula. Fermentowało w kontrolowanej temperaturze i dojrzewało w zbiornikach ze stali nierdzewnej. Posiada jasnozłotą barwę, nos kusi aromatami gruszki, melona, pigwy, limonki. W ustach wytrawne, dobrze zbudowane, z średnią kwasowością, kremową teksturą, słoną mineralnością, nutami zielonej gruszki, melona, mango, wosku i limonki. Finisz długi. Ocena: **** (92/100 pkt).

Ziołowo-owocowa malvazija. (fot. własna)

Cattunar Collina Malvazija Istarska 2019 to jedno z tych win, które wypada wyróżnić za unikatowy smak i głębię. Fermentowało spontanicznie z 15-dniową maceracją na skórkach, po czym dojrzewało przez 2 lata w dużej, 2500-litrowej beczce. Charakteryzuje je średniogłeboka, złota barwa. Pachnie orzeszkami pinii, szałwią, miętą, miodem, migdałami, gruszką oraz melonem. Usta są wytrawne, dobrze zbudowane, z świetną kwasowością, wysokim alkoholem, kremową teksturą, oraz nutami szałwi, mięty, orzeszków pinii, gruszki, melona, wanilii oraz słoną mineralnością. Finisz niezwykle długi. Ocena: ****/***** (93/100 pkt).

Pyszny, klasyczny musiak z chardonnay. (fot. własna)

Degrassi Ferné Blanc De Blancs 2019, czyli musiak z chardonnay pochodzący z upraw z okolic miejscowości Buje. Wino bazowe fermentowało w kontrolowanej temperaturze i dojrzewało w stali przez 5 miesięcy, po czym trafiło do butelek, gdzie nastąpiła kolejna fermentacja i dojrzewanie na osadzie przez okres około 2 lat. Cechuje się jasnozłotą barwą z trwałym musem. W nosie dominują nuty żółtego jabłka, cytrusów, skórki chleba i migdałów. Smak krystalicznie czysty, z świetną kwasowością, trwałym musem, nutami żółtych i zielonych jabłek, cytryny, dojrzałej brzoskwini, skórki chleba, migdałów oraz morskiej soli. Finisz długi. Ocena: **** (92/100 pkt).

Pomarańczowy kupaż z winiarni Dobravac. (fot. własna)

Dobravac Simfonija 2017 jest jednym z niewielu win, które miałem przyjemność już próbować i pomimo upływu lat wciąż smakuje tak, jak je zapamietałem. To kupaż malvaziji istarskiej (80%) oraz chardonnay, macerowany na skórkach przez 30 dni, dojrzewający przez 4 lata w beczce i kolejny rok w zbiorniku ze stali nierdzewnej. Posiada głęboką, złotą barwę. Pachnie prażoną kawą, skórką pomarańczy, woskiem, miodem, suszoną śliwką, suszoną morelą oraz gałką muszkatołową. W ustach jest wytrawne, potężnie zbudowane, z średnią kwasowością, oleistą teksturą, nutami suszonej śliwki, suszonej moreli, skórki pomarańczy, orzechów włoskich, migdałów, gałki muszkatołowej oraz umami. Finisz długi. Ocena: **** (92/100 pkt).

Kolejny, świetny teran. (fot. własna)

Kozlovac Santa Lucia Teran 2017 to jedna z najbardziej ikonicznych czerwonych win Istrii. Grona wykorzystane do produkcji pochodzą z krzewów rosnących w siedlisku Santa Lucia. Wino dojrzewało przez dwa lata w 225-litrowych beczkach. Charakteryzuje je ciemna, purpurowa barwa. Nos kusi aromatami wiśni, czarnej porzeczki, suszonych czerwonych kwiatów, wanilii. Usta są wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, gładką taniną, nutami dojrzałych wiśni, czarnej porzeczki, wanili, dymu i skóry. Finisz długi. Ocena: **** (92/100 pkt).

Wybitny, wspaniały pošip od mistrza odmiany. (fot. własna)

Krajančić Pošip 10*30 2017 jeszcze nie trafiło na rynek, a już mogę stwierdzić, że długo na nim nie będzie. Ten wyjątkowy, długodojrzewający (54 miesiące na osadzie w nowym dębie, następnie kolejne 24 miesiące w używanych beczkach) pošip zostanie wypuszczony z okazji 30-lecia winiarni, w 2027 roku. Cechuje je głęboka, złota barwa. Nos niezwykle intensywny, z aromatami pigwy, moreli, gruszki, wanilii, skórki mandarynki, i miodu. W ustach potężny, skoncentrowany, z oleistą teksturą, średniowysoką kwasowością, oraz nutami pigwy, gruszki, wanili, suszonych moreli, miodu, czarnej herbaty, słoną mineralnością, migdałową goryczką oraz szczyptą cytrusów. Finisz niemalże nieskończenie długi. Zdecydowanie (o kilka długości) najlepsze wino całej degustacji. Ocena: ***** (95/100 pkt).

Świetnie zbalansowana, soczysta słodycz. (fot. własna)

Krajančić Pošip Opera 2021 to kolejne, świetne wino producenta, którego całe portfolio zasługuje na osobny wpis, ale o tym będzie innym razem. W tym wypadku mamy słodycz, która powstała z dehydratowanych gron, fermentująca i dojrzewająca w zbiornikach ze stali szlachetnej. W efekcie otrzymujemy wino o głębokozłotej barwie. Pachnie morelami, pigwą, mirabelkami, miodem. W ustach dobrze zbudowane, niezwykle słodkie (183 g/l cukru), z wysoką kwasowością i kremową teksturą. Znajdziemy tu nuty moreli, pigwy, gruszki, kandyzowanych pomarańczy, miodu oraz żywicy piniowej. Finisz niezwykle długi. Ocena: ****/***** (93/100 pkt).

Solidny mus z furminta. (fot. własna)

Preiner Tena Brut 2022 jest drugim w moim zestawieniu winem musującym, powstającym metodą tradycyjną, w tym przypadku jednak wino wyprodukowano z popularnego w regionie Međimurje szczepu furmint. Posiada bladozłotą barwę, musowanie jest dość intensywne. W nosie klasycznie, typowo dla odmiany – zielone jabłka, gruszki, trochę mokrej skały i drożdży. Usta średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, niskim alkoholem, gładkim musem, dominantą soczystych owoców spod znaku zielonych jabłek, gruszki, brzoskwini, cytryny, a także słoną mineralnością. Finisz jest średniodługi. Ocena: **** (91/00 pkt).

Dingač – wizytówka chorwackiego winiarstwa. (fot. własna)

Saints Hills Dingač Sv Lucia 2019 to świetny plavac mali pochodzący z legendarnego siedliska na półwyspie Pelješac. Wino dojrzewało przez 24 miesiące w nowych barrique z francuskiego dębu. Jak inne wina z tego siedliska, cechuje je ciemna, rubinowa barwa. Nos jest dość intensywny, pełen aromatów wiśni, suszonych śliwek, tytoniu, gorzkiej czekolady. W ustach jest wytrawne, potężnie zbudowane, z sporą taniną i średnią kwasowością, nutami ciemnych wiśni, suszonych śliwek, gorzkiej czekolady, dymu, wanilii i przypraw korzennych. Finisz długi. Ocena: **** (91/100 pkt).

Najlepszy producent imprezy – Vina Krajančić. (fot. własna)

Oczywiście, powyższe 10 opisów to zaledwie niewielki wycinek tego, co chorwackie winiarstwo ma nam do zaoferowania, zwłaszcza biorąc pod uwagę świadome pominięcie Slawonii. Dlatego też, jeśli macie okazję, by spróbować tamtejszych win – czy to przy okazji krótkiej wizyty, jak i wakacyjnego wypoczynku – z czystym sercem je Wam polecam. Polecam również Zagrzeb i wizytę na festiwalu, który zrobił na mnie organizacją wielkie wrażenie – to chyba najlepsza pod względem organizacji impreza w Środkowej Europie, w której miałem przyjemność uczestniczyć. I z pewnością nie raz jeszcze tam wrócę.

W festiwalu brałem udział na zaproszenie organizatora, do Zagrzebia podróżowałem na koszt własny.

 

11. Furmint Február Nagykóstoló – kolejna edycja wielkiej degustacji furmintów

Z początkiem lutego miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń na węgierskiej scenie winiarskiej, czyli wielka degustacja furmintów – Furmint Február Nagykóstoló. Jedenasta edycja imprezy, podobnie jak poprzednie mieściła się w gmachu Muzeum Rolnictwa znajdującego się w kompeksie Zamku Vajdahunyad. I tym razem pojawiło się około 100 producentów z całych Węgier, oraz sąsiednich krajów: Austrii, Słowenii, Słowacji, Serbii. Trzon wystawiających stanowili znani, i uznani producenci, ale organizatorzy zadbali, by pojawiło się kilku debiutantów – w większości z tokajskiego regionu winiarskiego.

Piękne miejsce dla pięknych win. (fot. własna)

Jeszcze przed oficjalnym początkiem imprezy miał miejsce ciekawy masterclass – łączenia kawy z winem. Przyznam szczerze, że kawoszem nie jestem, a i łączenie tych dwóch, tak innych, choć po części i podobnych napojów pod kątem degustacyjnym wydawało się z początku mocno karkołomnym rozwiązaniem. Wina, pochodzace z debiutującej w zeszłym roku winiarni Szélkiáltó Pincészet w połączeniu z wyselekcjonowaną kawą z Hondurasu z palarni Black Sheep Roastery & Coffee dały jednak wyjątkowo bogaty i nieszablonowy obraz, i pokazały, że warto eksperymentować z pairingiem.
Dość celowo odpuściłem większość znanych producentów, by spróbować win od mniej znanych nazwisk. Takim jest Attila Orsolyák, garażowy winiarz z Rátki. Posiada niecałe 2 hektary w stanowiskach Istenhegy, Szent Tamás oraz Úrágya, z których powstają wspaniałe wina. Szczególnie dobrze zapadło mi w pamięci Orsolyák Az én világom 2018, kupaż furminta i hárslevelű, z wyraźną nutą brzoskwinii, zielonego jabłka, wanilii, słoną mineralnością i solidną, nie tak oczywistą w tym roczniku kwasowością (ocena: ****/*****). Wybitne jest także Orsolyák Úrágya Furmint 2017, z wyraźnymi nutami dymnymi, wanilii, tostu, oraz soczystej brzoskwinii, cytrusów, dominantę stanowi tutaj nuta mineralna i wibrująca, chrupka kwasowość (ocena: ****/*****).

Attila Orsolyák – nieodkryty geniusz z Rátki. (fot. własna)

Zupełnie innym doświadczeniem była degustacja ponad dziesięcioletniego furminta z winiarni Bussay Pince z regionu Zala. Wino to jest dziełem ojca obecnej właścicielki, László Bussaya, który uważany jest za odnowiciela tradycji winiarskich tamtych okolic. Po jego przedwczesnej śmierci winiarnię przejęła córka Dorottya, która w rocznicę założenia rodzinnego przedsiębiorstwa postanowiła wypuścić jeden z rodzinnych skarbów. Bussay Örökség Furmint 2009 charakteryzuje się aromatami prażonych orzechów, dymu, suszonych śliwek, suszonego jabłka oraz przypraw korzennych, usta nadzwyczaj soczyste, z wraźnie zaznaczoną kwasowścią, nutami orzechów, pieprzu, wanili i suszu owocowego. Gdyby tylko każdy furmint starzał się z taką gracją (ocena: ****).

Bussay Örökség – doskonały dojrzały furmint! (fot. własna)

Niezwykle udanie zaprezentował się także Harsányi Ciróka Furmint 2017, wino od średniej wielkości producenta z Sárospatak – Hársanyi Pincészet. Znajdziemy tu nuty ziołowo-owocowo, między innymi miętę, akację, trochę brzoskwinii, gruszki i zielonego jabłka, a także wspaniałą kwasowość, oraz słoną mineralność. Na finiszu pojawia się lekka goryczka, ale nie przysłania ona absolutnie pozytywnego obrazu tego wina (ocena: ****).
Równie ciekawe okazało się ostatnie z wyróżnionych w tym wpisie win, czyli Dorogi Deák Furmint 2016. Rodzeństwo Dorogich od kilkunastu lat tworzy coraz to lepsze wina z najlepszych stanowisk w okolicach wsi Tarcal. Nie inaczej jest z tym furmintem, w którym dominują nuty pieprzne, korzenne, wzbogacone cytrusową kwasowością, soczystą owocowością i delikaną, acz wyraźnie zaznaczoną kwasowością. Powazna struktura, niezła długość, wielowarstwowość – czego chcieć więcej? (ocena: ****).

Harsányi – nowa siła w północnej częsci Tokaju. (fot. własna)

Po raz kolejny furmint udowodnił, że niejedną ma twarz, i najjaśniejszą gwiazdą madziarskiego winiarstwa. Choć czuć już oddech słowackiego, austriackiego czy też słoweńskiego winiarstwa, to wciąż Tokaj dyktuje trendy stylu. Pytaniem otwartym jest to, na ile potrafi on skraść serca lokalnych i zagranicznych konsumentów, gdyż nie jest on najlepszym źródłem dla tanich, codziennych win. Na odpowiedź będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ja zaś dziękuję za możliwość degustacji Dánielowi Kézdyemu, pomysłodawcy i organizatorowi imprezy.

W Furmint Február Nagykóstoló brałem udział na zaproszenie organizatorów.

Borjour Magnum – największa otwarta degustacja Węgier

Węgry to kraj imprez winiarskich. W każdym miesiącu jest co najmniej kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) degustacji, prezentacji, festiwali, które mają na celu popularyzację spożycia wina. Wciąż niewiele jest jednak wydarzeń, które byłyby wstanie zgromadzić producentów z niemalże wszystkich regionów winiarskich kraju, prezentujących maksymalnie szeroką paletę win. Jedną z nich jest Borjour Magnum, organizowany rokrocznie przez dziennikarza radiowego Sebestyéna Nagya. Jest to największa pod względem liczby producentów (około 220) i prezentowanych win (ponad 1000) otwarta degustacja Węgier. Imponująca jest także liczba gości – jednodniowa impreza przyciąga każdego roku około 3000 odwiedzających. Co istotne – kupując bilet wstępu można spróbować każdego prezentowanego wina, a jego cena w przedsprzedaży – 7000 HUF (95 PLN) – jest moim zdaniem więcej, niż uczciwa. Ja skorzystałem z opcji wcześniejszego wstępu, za który musiałem dopłacić dodatkowe pieniądze, jednak dzięki temu zyskałem 2 godziny degustacji w komfortowych warunkach.

W oczekiwaniu na tłumy… (fot. własna)

 

Imprezę od kilku lat gości centrum wystawiennicze Millenaris, którego obszerne wnętrza bez problemu pomieściły wszystkich odwiedzających. Widać też roztropność organizatorów, którzy świadomie ograniczyli liczbę wejściówek, by móc degustować w jak najlepszych warunkach. Oczywiście nie odbyło się bez wpadek, gdyż wystawcom nie zapewniono należytej ilości wody, na niektórych stanowiskach brakowało zaś spluwaczek, co kończyło się czasem kilkunastometrowym spacerem do kolejnego stanowiska. Podczas 8 godzin degustacji spróbowałem 103 win od 43 producentów, zarówno z Węgier, jak i innych krajów (głównie Austrii, Włoch i Hiszpanii), z których kilka szczególnie zapadło mi w pamięć.

Burgendlandska klasyka. (fot. własna)

 

Bardzo solidnie zaprezentowały się winiarnianie z Burgenlandu – Weingut Umathum oraz Weingut Krutzler. Spośród białych win wyróżnić muszę Umathum Königlischer Wein 2016, powstałe z hárslevelű – o wyraźnych aromatach białych brzoskwini, moreli, miodu i wanilii, z kremową teksturą, solidną kwasowością, soczystą owocowością oraz delikatną nutą mineralną (ocena: ***/****). Pierwsza z dwóch ciekawych czerwieni – Umathum Kirschgarten Blaufränkisch 2015 czaruje nosem bogatym w aromaty dojrzałych wiśni, czereśni, czekolady i wanilii oraz krągłym, średnio-zbudowanym ciałem opartym na solidnej kwasowości, średnich taninach, z nutami przypraw do piernika i wiśniową owocowością (ocena: ****). Druga zaś, pochodząca z południowego zakątka regionu Krutzler Alter Weingarten 2014 jest kupażem powstałym z blaufränkischa i zweigelta, o podobnej aromatyce (wiśnia, czereśnia, tytoń oraz czekolada), mamy tu jednak więcej ciała, poważniejsze taniny, ostrzejszą kwasowość, nuty czarnej porzeczki i dojrzałych wiśni, a także mocno zaznaczoną mineralność (ocena: ****).

Że co? Różowe wino pomarańczowe? (fot. własna)

 

Jak zwykle świetne oblicze pokazały wina tokajskie, w szczególności te od Pajzos Tokaj i Demetervin. Pajzos-Tokaj, który wydaje mi się dość mocno niedoceniany w naszych stronach w zasadzie rozbił bank – każda zaprezentowana butelka trzymała wysoki poziom. Najlepiej wspominam wytrawny Pajzos Furmint 2016, o soczystych nutach brzoskwini i moreli, ze żwawą kwasowością, słoną mineralnością i lekkim cukrze resztkowym (ocena: ****), oraz słodkie Pajzos 5 puttonyos Tokaji Aszú 2013, które kusi szczodrą słodyczą spod znaku pigwy, moreli, brzoskwini i bzu, kremowym ciałem, doskonale uzupełnionym przez potężną, cytrusową kwasowość (ocena: ****/*****). Solidnie prezentuje się także Demetervin Furmint 2017, który wręcz iskrzy od skalnej mineralności, dużo w nim soczystej owocowości (gruszka, brzoskwinia), bogaty jest też w nuty dymne, krzemionki i białego pieprzu, a wszystko spina świetna kwasowość (ocena: ***/****). Blisko absolutu jest natomiast Demetervin 6 puttonyos Tokaji Aszú 2013, nieskończenie długi i wielowarstwowy nektar powstały z gron furminta oraz hárslevelű, bogaty w aromaty pigwy, moreli, brzoskwini, miodu i wanili, o obezwładniajacej wręcz słodyczy, solidnej kwasowości, a także lekko zaznaczonej, acz wyczuwalnej nucie mineralnej (ocena: ****/*****).

Solidne wino z Mátry. (fot. własna)

 

Ciekawe wina powstają także w położonym na północy Węgier regionie Mátra. W oko wpadły mi dwie biele od Kereskes Szőlőbirtok és Pincészet, małego (zaledwie 4,4 ha) producenta z Gyöngyöstarján. Pierwsza z nich – Kerekes Paradés 2016 to kupaż powstały z gron odmian müller-thurgau i grüner veltliner o wyraźnych aromatach ziołowych,  gruszki i zielonego jabłka, z lekko zaznaczoną nutą mineralną, średnią kwasowością oraz pieprzną pikantnością (ocena: ***). Druga – Kerekes Hárslevelű 2016 kusi bogactwem nut owocowych: brzoskwini, moreli, pigwy, dalej pojawia się miód, propolis, sporo tu kwasowości, swą obecność zaznacza także słona mineralność (ocena: ***/****).

Świetny olaszrizling z północnego brzegu Balatonu. (fot. własna)

 

Bardzo solidną reprezentację wystawili także producenci z północnego brzegu Balatonu. Pántlika Botrytis Sárgamuskotály 2016 to wino powstałe w części ze zbotrytyzowanych gron, z wyraźnymi aromatami pigwy, moreli, brzoskwini, miodu oraz kwiatów lipy, z mocno zaznaczoną, acz nie przesadzoną słodyczą (49,5 g/l cukru resztkowego), lekką tanicznością, średnią kwasowością i lekką nutą mineralną (ocena: ***/****). Káli Kövek Töltés-dűlő Olaszrizling 2017 doskonale oddaje charakter odmiany – mamy tu wyraźne nuty migdałów, polnych ziół,  zielonego jabłka oraz gruszki, wsparte solidną kwasowością, lekką pikantnością i delikatną goryczką (ocena: ***/****). Moim osobistym faworytem znad Balatonu, a dokładniej z Badacsony jest jednak Csendes-dűlő Kéknyelű 2015, o bardzo dyskretnej aromatyce spod znaku polnych ziół, cytrusów, miodu, oparte na słonej mineralności i potężnej, limonkowej kwasowości, z długim, migdałowym finiszem (ocena: ****).

Tamás Kis – czołowy producent z Somló. (fot. własna)

 

Świetne wina przywiezli winiarze z Somló. Somlói Vándor Borszörcsök-Somlószőllős Juhfark 2017, którego próbowałem jesienią zeszłego roku jeszcze się rozwinął – mamy tu kremowość, sporo ciała, delikatne nuty brzoskwini i cytrusów, a także rasową kwasowość oraz słoną mineralność (ocena: ****). Wielkim winem jest także Kőfejtő Cuvée 2016, kupaż furminta i hárslevelű z zachodnich stoków Somló. Jego charakter zdominowany jest przez słoną mineralność oraz potężną, cytrusową kwasowość, które doskonale równoważy kremowe ciało i delikatna owocowość spod znaku brzoskwini. Na finiszu pojawiają się także nuty dymne i białego pieprzu, podkreślające jego wulkaniczny, mineralny charakter (ocena: ****).

Intrygująca czerwień z Szekszárdu. (fot. własna)

 

Jako ostatnie na szczególne wyróżnienie zasługują dwie czerwienie. Pierwsza z nich to Fekete Cabernet Franc Válogatás 2015 z Szekszárdu. Mamy tu bogaty bukiet z aromatami owoców leśnych, czarnych porzeczek, śliwek, jest też wyraźna nuta ziemista, łagodne taniny oraz średnia kwasowość, a wszystko wieńczy długi finisz z dominującą nutą jeżyn (ocena: ***/****). Druga – Pfneiszl Távoli-világ 2015 to kupaż powstały z pięciu światowych odmian (syrah, carménère, malbec, zinfandel oraz sangiovese). Dominują tu nuty owocowe pod postacią dojrzałych wiśni, czereśni, malin, znajdziemy też lekką pikantność, średnią kwasowość, łagodne taniny, złożoność, dalej zaznacza się beczka pod postacią skóry oraz wanili, a na finiszu swą obecność zaznacza soczysta wiśnia (ocena: ***/****).

Cały świat w jednym miejscu – w Sopronie. (fot. własna)

 

Jeśli chcecie poznać jak największe spektrum węgierskich win, to Borjour Magnum jest imprezą zdecydowanie dla was. Swoje produkty rokrocznie prezentuje ponad 220 miejscowych winiarzy, wspartych solidną reprezentacją z innych krajów. Ceny biletów są na przyzwoitym poziomie, publika ograniczona limitem, dzięki czemu można degustować w miarę normalnych warunkach, choć można by wskazać pewne niedociągnięcia ze strony organizatorów, które jednak nie przesłaniają pozytywnej oceny imprezy. Wysoki poziom prezentują też punkty gastronomiczne, których produkty doskonale komponują się z prezentowanymi winami. Ja pojawiłem się tu pierwszy raz i z niecierpliwością czekam na kolejną edycję.

W degustacji Borjour Magnum brałem udział na koszt własny.