Bott Pince – wizyta po latach u starych znajomych

Muszę się Wam przyznać, że choć Tokajskim Regionie Winiarskim mieszkam od ponad roku, to wciąż wiele jest miejsc, których nie miałem szansy odwiedzić. Jednym z nich była nowa siedziba Bott Pince, rodzinnej winiarni założonych przez Judit i Józsefa Bodó w Bodrogkeresztúr w 2005 roku. Z Judit znam się od 2018 roku – kiedy po raz pierwszy odwiedziłem ją w jej odrestaurowanym gmachu starej tłoczni winogron pośrodku winnicy Csontos. Od tamtej pory wiele się zmieniło: mnie przybyło dzieci, jej hektarów i ilości butelek, ale wciąż patrzy na wino z tą samą pasją, której błysk było widać w jej oczach siedem lat temu.

Dawniej fabryka ceramiki, dziś siedziba winiarni. (fot. własna)

Właśnie w 2018 roku rozpoczęła wraz z mężem najbardziej wymagający projekt w życiu winiarni – remont dawnej fabryki ceramiki, która miała się stać nową siedzibą rodzinnego przedsiębiorstwa. Jako że budynek znajdował się w opłakanym stanie, renowacja pochłonęła sporo czasu i środków. W końcu, po ponad dwóch latach remontu, w 2020 roku wprowadzili się do wyremontowanego gmachu, gdzie obecnie powstają ich wina. Areał upraw wynosi 9 hektarów, zaś roczna produkcja około 15000 butelek. W winnicach nie stosują chemicznych środków ochrony roślin, a wina fermentują spontanicznie.

To tu powstają miejscowe, świetne wina. (fot. własna)

Okazją do wizyty był odbywający się co roku festiwal Mintszenthavi Mulatság. Tegoroczna impreza posiadała mocno okrojony i dość skromny program, gdyż – jak przyznała Judit – nikt nie chciał się podjąć jej organizacji. W końcu na kilka tygodni przed grupka winiarzy skrzyknęła się i postanowiła kontynuować tradycję. Na piątkową kolację, połączoną z degustacją i koncertem nie udało nam się trafić, ale już w sobotnie popołudnie czekała na nas nagroda w postaci wizyty w winiarni oraz degustacji siedmiu win z aktualnej oferty.

Wytrawny kupaż od trzech winiarek. (fot. własna)

Jako pierwsze do kieliszków trafiło Három Gracia Száraz Tokaji Cuvée 2024. Jest to kupaż trzech win wyprodukowanych przez Saroltę Bárdos, Stéphanie Berecz oraz Judit Bodó. To furmint z niewielkim dodatkiem hárslevelű, fermentujący i dojrzewający w stali. Posiada bladozieloną barwę. Nos kusi aromatami gruszki, moreli oraz żółtego jabłka. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, niewielkim cukrem resztkowym, kremową teksturą, oraz nutami gruszki, zielonego jabłka, papierówki, cytryny, a wszystko to podkreśla słona mineralność i delikatna fenoliczność. Finisz długi. Smaczny początek. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 4700 HUF (52 PLN).

Kolejny, świetny rocznik furminta z winnicy Csontos. (fot. własna)

Następnie nadeszła pora na Bott Csontos Tokaji Furmint 2022. Jest to selekcja gron z jednej parceli, fermentujący i dojrzewający w dębowych beczkach. Mieni się bladozłotą barwą. Pachnie gruszką, brzoskwinią, pigwą, suszoną śliwką, herbatą i mokrą śliwką. Usta są wytrawne, dość dobrze zbudowane, ze świetną kwasowością, nutami cytryny, limonki, brzoskwini, żółtego jabłka, gruszki, a także słoną, krzemową mineralnością. Finisz długi. Kolejny świetny rocznik wybitnego wina. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 8000 HUF (88 PLN).

Kwiatowo-ziołowe hárslevelű z parceli Kulcsár. (fot. własna)

Bott Kulcsár Tokaji Hárslevelű 2023 to kolejne z serii jednoparcelowych win – tym razem w półwytrawnym wydaniu. Fermentowało i dojrzewało w dębowych beczkach. Cechuje je bladozłota barwa. Pachnie żółtym jabłkiem, przyprawami korzennymi, chryzantemami, akacją, polnymi ziołami. W ustach dość dobrze zbudowane, z wysoką kwasowoscią, wyraźnym cukrem resztkowym, nutami zielonego jabłka, brzoskwini, suszonych śliwek, herbaty, Jest też delikatna korzenność, i słona mineralność. Finisz średniodługi. Udane, aczkolwiek mniej ekscytujące niż poprzednie wina. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: 7000 (77 PLN).

Eleganckie, klasyczne wytrawne szamorodni. (fot. własna)

Z Bott Tokaji Szamorodni Száraz 2020 przechodzimy w świat win zbotrytyzowanych, czyli to, co Tokaj potrafi najlepiej. Tym razem w wydaniu wytrawnym, dojrzewającym w beczce pod florem. Mieni się średniogłeboką, złotą barwą. W nosie wyczujemy aromaty botrytisu, jodyny, suszonych śliwek i moreli, wanilii. Usta są wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, sporym alkoholem, oraz nutami jodyny, przypraw korzennych, grzybów, polnych ziół, drewna oraz suszonych śliwek. Finisz długi. Złożone, eleganckie, niezwykle interesujące wytrawne szamorodni. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 8000 HUF (88 PLN).

Słodycz spod ręki trzech dam-winiarek. (fot. własna)

Pierwszym z zaprezentowanych słodkich win było Három Grácia Tokaji Édes Cuvée 2023. Podobnie jak w przypadku wytrawnego wina o tej samej nazwie, jest to kupaż wyprodukowany przez trzy, wcześniej wymienione winiarki. Ten rocznik posiada 79 g/l cukru resztkowego. Posiada jasnozłotą barwę. Pachnie czerwonym jabłkiem, brzoskwinią, cytrusami, miodem, morelą i polnymi kwiatami. W ustach jest słodkie, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, nutami owoców: cytrusów, brzoskwini, mango, a także miodu i wanilii. Finisz średniodługi. Niezbyt skomplikowane, bezpośrednie, soczyste. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: 5800 HUF (64 PLN).

Soczyste, owocowe słodkie szamorodni. (fot. własna)

Następnie nadeszła pora na Bott Szamorodni Édes 2022. Był to niezwykle ciepły rok, dając niezwykle bogate i esencjonalne wina – takie jak właśnie to, pochodzące z winnicy Csontos. Fermentowało i dojrzewało w dębowych beczkach przez półtora roku. Charakteryzuje je głęboka, złota barwa. Nos zachwyca aromatami  miodu, moreli, pigwy, skórki pomarańczy oraz botrytisu. W smaku mamy sporo słodyczy (150 g/l cukru resztkowego), balansowanej świetną kwasowością, wino jest dość dobrze zbudowane, z kremową teksturą, nutami miodu, cytrusów, pigwy, brzoskwini, żółtego jabłka, moreli oraz grzybów. Finisz długi. Złożone, skoncentrowane, soczyste szamorodni – aż chce się pić kolejny kieliszek. Ocena: ****/***** (94/100 pkt). Cena: 10500 HUF (116 PLN)

Wybitne aszú. (fot. własna)

Ostatnim winem podanym do spróbowania było Bott Tokaji Aszú 6 Puttonyos 2021. Grona wykorzystanie do produkcji pochodzą z parceli Csontos. Wino fermentowało i dojrzewało przez okres 30 miesięcy w dębowej beczce. Cechuje się głęboką, złotą barwą. W nosie niezwykle aromatyczne: znajdziemy tu nuty botrytisu, moreli, miodu, brzoskwini, moreli, suszonych śliwek oraz suszonych daktyli. W ustach skoncentrowane, gęstę, z oleistą teksturą, potężną (194,6 g/l cukru resztkowego) słodyczą oraz świeżą, wibrującą kwasowością. Sporo tu nut miodu, moreli, pigwy, daktyli, cytrusów, mirabelki, ale także przypraw korzennych, wanili, herbaty. Wielowarstwowe, wielowymiarowe, wspaniałe. Ocena: ***** (97/100 pkt). Cena: 30000 HUF (331 PLN).

Judit przy jednej z beczek z furmintem z parceli Csontos. (fot. własna)

Wspaniale jest obserować, jak nawet tak niewielkie, rodzinne przedsiębiorstwo zmieniło się w przeciągu sześciu lat. I nie mówię tu tylko o zewnętrznej zmianie – jaką jest nowa, dużo większa i nowocześniejsza siedziba, ale także o stylu win, który stał się bardziej wysublimowany, elegancki, klarowny. Pomimo zmęczenia, widać w oczach Judit szczęście, że udało się jej wraz z mężem stworzyć wartość, skarb, który będzie mogła przekazać kolejnemu pokoleniu. To chyba najważniejsza lekcja z tegorocznej wizyty.

W degustacji wziąłem udział dzięki uprzejmości producenta.

Balassa Villő Tokaji Aszú 2017 – płynne złoto Tokaju

O aszú zwykło się mówić, że są płynnym złotem Tokaju. I choć zmieniający się rynek powoduje spadek popytu na ten (jak zresztą i inne) rodzaje win, tak wciąż jest on produkowany przez kilkaset winiarni w regionie, wiernych kilkusetletniej tradycji wyrobu. Pracochłonna i dość ryzykowna metoda produkcji – zbieranie pojedynczych, zbotrytyzowanych gron, a później moczenie ich w fermentującym moszczu (lub winie), oraz długie dojrzewanie w beczkach przyczynia się do wysokich cen.

István Balassa – mistrz tokajskich słodyczy. (fot. własna)

Jednym z producentów, który podchodzi maksymalistycznie do produkcji aszú jest István Balassa. Jego wina powstają w niewielkich ilościach, a zawsze charakteryzuje je wysoka jakość, na którą, może sobie pozwolić, dzięki pracy na etacie (przynajmniej do niedawna) w innym miejscu. Uprawia winorośl na 15 hektarach w 11 siedliskach i 45 parcelach. Wina powstają tu w różnym stylu, dojrzewając w piwnicy w sercu Tokaju. Roczna produkcja wynosi około 20-25 tysięcy butelek.

Płynne złoto Tokaju. (fot. własna)

Balassa Villő Tokaji Aszú 2017 to czołowe wino producenta z niezwykle wysoko cenionego rocznika. Fermentowało spontanicznie i dojrzewało w dębowych beczkach przez okres 24 miesięcy. Posiada głęboką, bursztynową barwę. Nos kusi aromatami miodu, propolisu, brzoskwini, dżemu morelowego, pigwy, grzybów i skórki pomarańczy. W ustach obłędnie słodkie, dobrze zbudowane, z potężną kwasowością, oleistą teksturą oraz niskim alkoholem. Znajdziemy tu prawdziwą kawalkadę smaków: miód, pigwę, morelę, suszone śliwki, białą czekoladę, suszone daktyle, skórkę mandarynki, rodzynki, a także wyraźną nutę mineralną. Finisz nieskończenie długi. Bogactwo aromatu oraz głębia smaku sprawiają, że jest to prawdziwe arcydzieło. Ocena: ***** (98/100 pkt). Cena: 42900 HUF (467 PLN). Zdecydowanie najlepsze wino próbowane w tym roku.

Źródło wina: udostępnione do degustacji przez przyjaciela.

Gyöngyöspatai Vulkánikus Borok Fesztiválja – święto wulkanicznych win w sercu Mátry

Na winiarskiej mapie Węgier jest kilka punktów, zajmujących szczególne miejsce w moim sercu. Jednym z nich jest miasteczko Gyöngyöspata, położone u podnóża pasma Mátry i stanowiące jeden z najważniejszych ośrodków produkcji wina w regionie o tej samej nazwie. To tu, pod koniec lata, już od dziewięciu lat odbywa się festiwal win wulkanicznych – Gyöngyöspatai Vulkánikus Borok Fesztiválja, ściągający najlepszych producentów z okolic i dalszych punktów kraju. Szczególna uwaga, jak co roku, skupia się na kékfrankosu oraz innych, starych, węgierskich odmianach winorośli, ochoczo sadzonych na pobliskich zboczach. Mnie udało się spróbować kilkudziesięciu win, z których najciekawszą szóstkę opisuję poniżej.

Laska – młody, zadziorny autochton. (fot. własna)

Pierwszym z nich jest Hegymente Szőlőbirtok Laska 2023. Powstało z starej, węgierskiej odmiany przywróconej do życia przez Józsefa Szentesiego. Wino fermentowało w otwartych kadziach, a potem dojrzewało w dębowych beczkach. Zabutelkowane niefiltrowane i nieklarowane. Posiada ciemną, rubinową barwę. Pachnie truskawką, żurawiną, wiśnią i mokrą ziemią i drewnem. W ustach jest wytrawne, dość dobrze zbudowane, z świetną kwasowością, wyraźną, acz dość surową taniną, średnim alkoholem, nutami truskawki, maliny, wiśni, żurawiny, przypraw korzennych, drewna, tytoniu. Finisz długi. Wciąż jeszcze bardzo młode, ale ze sporym potencjałem dojrzewania. Ocena: **** (91/100 pkt). Cena: 12900 HUF (140,50 PLN).

Wybitny, terroirystyczny kékfrankos. (fot. własna)

Kolejna butelka, czyli Hegymente Szőlőbirtok Kékfrankos 2023 pokazuje potencjał tej popularnej, acz niedocenianej odmiany. Wino fermentowało w otwartych kadziach, dojrzewało w debowych beczkach, zabutelkowano je bez filtracji i klarowania. Cechuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. Nos kusi aromatami wiśni, czereśni, żurawiny, przypraw korzennych oraz lukrecji. Usta są wytrawne, krągłe, soczyste, z wysoką kwasowością, średnim ciałem i alkoholem, oraz nutami wiśni, czereśni, żurawiny, truskawek, delikatną ziołowością i słoną mineralnością. Finisz długi. Klasyczny, elegancki, powabny wręcz kékfrankos z wyraźnym charakterem terroir. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 8390 HUF (91,50 PLN).

Mineralny, potężny furmint z Mátry. (fot. własna)

Na festiwalu można było spróbować stosunkowo mało win białych, ale jedno skradło moje serce. Signárovits-Maka Furmint 2020 udowodnił, że odmiana ta czuje się w Mátrze bardzo dobrze. Wino fermentowało i dojrzewało w zbiornikach z specjalnego plastiku. Posiada delikatną, bladozieloną barwę. W nosie wyczuwalne są aromaty zielonego jabłka, gruszki, cytryny, ale także skalna, krzemowa mineralność. Smakuje migdałami, zielonym jabłkiem, gruszką, cytryną, słoną mineralnością, a to wszystko opakowane jest w spore ciało, świetną kwasowość i wysoki, ale dobrze zintegrowany alkohol. Finisz długi. Niezwykle ciekawe, mineralne oblicze furminta. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 6000 HUF (65,50 PLN).

Soczysty, owocowy, ziemisty kékfrankos. (fot. własna)

Kolejne, warte opisania wino to Itt és Most Kékfrankos 2021. Wino fermentowało spontanicznie w otwartych kadziach, po czym dojrzewało przez rok w używanych francuskich, i nowych, węgierskich dębowych beczkach. Cechuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. Pachnie wiśnią, suszonymi, czerwonymi owocami, śliwką, skórą i mokrą ziemią. Usta są wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, gładką taniną, średnim alkoholem, oraz nutami wiśni, czereśni, żurawiny, truskawki, mokrej ziemi. Finisz długi. Soczysta, świeża, smaczna, przekonująca czerwień z kékfrankosa. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 4500 HUF (49 PLN).

Selekcja gron z laski – w świetnym wydaniu. (fot. własna)

Druga butelka od tego producenta, czyli Itt és Most Laska Válogatás 2023 to już wino wyższej kategorii. Fermentowało spontanicznie, po czym dojrzewało w dębowych beczkach. Posiada ciemnorubinową barwę. Fachnie fiołkami, wiśnią, żurawiną, czarną porzeczką, skórą i drewnem. W ustach wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, sporą, jeszcze nieco chropowatą taniną, nutami wiśni, żurawiny, czarnej porzeczki, dymu oraz pestkową goryczką i kamienną mineralnością. Finisz długi. Jeszcze dość zamnięte, nieokrzesane, ze sporym potencjałem dojrzewania. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 15000 HUF (163,50 PLN).

Gereg – świetna czerwień z wybitnego terroir. (fot. własna)

Ostatnim winem wartym wymienienia jest Hoop Wines Gereg Kékfrankos 2021. Fermentowało w otwartych kadziach i dojrzewało w używanych beczkach z francuskiego dębu. Cechuje je ciemnorubinowa, głęboka barwa. Posiada intensywny nos, pełen aromatów wiśni, czereśni, jeżyny, skóry, drewna. Usta są wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, wyraźną, ale gładką taniną, sporym alkoholem oraz nutami fiołków, wiśni, żurawiny, maliny, mokrej ziemi oraz skóry. Finisz długi. Potężny, a jednocześnie jedwabisty, gładki kékfrankos od małego, niemalże garażowego producenta. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 6000 HUF (65,50 PLN).

Urokliwe piwniczki w Gyöngyöspata. (fot. własna)

Mátra to wciąż region nieznany, nieodkryty przez eksporterów ani masową enoturystykę, a jednocześnie mający olbrzymi potencjał rozwoju. Powstające tu wina – zwłaszcza z kékfrankosa – swym poziomem równają do najlepszych butelek z tej odmiany powstających w Austrii, kosztując równocześnie ułamek ich ceny. Dlatego też zachęcam Was, by odkrywać  ten urokliwy zakątek Węgier i próbować tutejszych win – z pewnością się nie zawiedziecie.

W festiwalu brałem udział na zaproszenie organizatorów.