Benedek Pince Kékfrankos 2023 – powiew świeżości z Mátry

Położona na północy Węgier Mátra to jeden z najważniejszych ośrodków winiarskich kraju, w którym dzieje się największy ferment – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Znajdziemy tu wszystko – duże, ponad stuhektarowe przedsiębiorstwa, jak i małe, rodzinne, garażowe winiarnie, produkujące wina w urokliwych piwniczkach wiosek i miasteczek regionu. Dziś będzie mowa właśnie o mniejszym przedsiębiorstwie, które jednakowoż posiada stosunkowo długą historię.

Péter Benedek – enolog i właściciel winiarni. (fot. producenta)

Ta zaczęła się w 1947 roku, gdy pradziadkowie obecnego winiarza – Pétera Benedeka – wybudowali we wsi Gyöngyöstarján piwniczkę, w której do dziś odbywa się produkcja wina. Początkowo powstawało on głównie na potrzeby rodziny, dopiero wraz z transformacją ustrojową zdecydowano się sprofesjonalizować działalność, stopniowo zwiększając uprawy z 1,5 na 17 hektarów, powiększając rodzinne gospodarstwo o pokoje gościnne i nowoczesną przetwórnię. Roczna produkcja wynosi około 30-35 tysięcy butelek, powstających z lokalnych, węgierskich odmian (cserszegi fűszeres, irsai olivér, kékfrankos, olaszrizling), a także szczepów międzynarodowych (chardonnay, pinot noir, sauvignon blanc).

Świeża czerwień z Mátry. (fot. własna)

Benedek Pince Kékfrankos 2023 to podstawowa, ale jakże udana czerwień producenta. Grona użyte do produkcji pochodzą z parceli Tűzköves-dűlő, zaś moszcz fermentował ze skórkami przez 6 dni w otwartych kadziach, zaś po tłoczeniu trafił do zbiorników ze stali nierdzewnej. Po kilku miesiącach dojrzewania wino zostało zabutelkowane. Posiada ciemnorubinową barwę. Pachnie wiśnią, czereśnią, truskawkami, żurawiną, znajdziemy tu również nutę balsamiczną. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, wyraźną, acz dojrzałą taniną i mnóstwem soczystego owocu spod znaku wiśni, czereśni, żurawiny, truskawki, a także lekką pikantnością oraz pestkową goryczką. Finisz średniodługi. Świeże, smaczne, z mocnym efektem glou-glou. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: 2520 HUF (30,50 PLN)

Źródło wina: zakup własny w sklepie borbolt.hu. Obecnie w sprzedaży dostępny jest rocznik 2024.

In memoriam Márk Signárovits

Gdy w ostatnią sobotę sierpnia wkroczyłem w niezwykle uprzejme, i pełne gości wrota piwnicy Szignárovits-Maka w Gyöngöspata, nie spodziewałem się, że pierwsze spotkanie z winiarzem będzie również moim ostatnim. Márk Signárovits był wówczas w pogodnym humorze, z chęcią pokazywał swoje świetne wina, acz było po nim widać nieubłagany wpływ choroby, która zabrała go z tego świata kilka miesięcy później. Szczególnie w pamięci zapadły mi furminty i kékfrankose – jedne z najprzedniejszych soków gron zebranych z najlepszych okolicznych winnic.

Skromne wrota winiani podczas jednego z festiwali. (fot. własna)

Márk Signárovits był niezwykle utalentowanym, aczkolwiek bardzo skromnym człowiekiem, o którym za życia napisano niezwykle mało. Urodził się w 1977 roku w Gyöngyös – w sercu winiarskiego regionu Mátry, lecz z uprawą winorośli i produkcją wina zetknął się znacznie później. Pierwotnie kształcił się na ekonomistę, lecz po ślubie z Bernadett Maką – przedstawicielką winiarskiej rodziny z Gyöngöspata poświęcił się enologii. Pierwszą działkę zakupili w 2005 roku, ale na wina przyszło poczekać aż do 2015 roku. I dość szybko po debiucie zebrali świetne recenzje, a butelki trafiły do renomowanych restauracji w Budapeszcie.

Pomimo choroby, Márk z ochotą zapozował do zdjęcia. (fot. własna)

Szignárovits-Maka Pince to prawdziwie garażowa winiarnia – powierzchnia upraw zajmuje dziś 2,5 hektara w dwóch stanowiskach – Borsos (uznawana za najlepszą część słynnego siedliska Gereg) i Előmáj. Poza tym rodzina posiada jeszcze 1,5 hektara ugorów obok winnic. Roczna produkcja wynosi średnio 2-3 tysiące butelek, w najlepszym roku powstało 4 tysiące. Spora część upraw prowadzona jest w sposób organiczny, zaś wina fermentują i dojrzewają w plastikowych i stalowych zbiornikach. Jak na tak dość skromne warunki – efekty ich pracy są niesamowite. Oprócz furminta i kékfrankosa znajdziemy tu cabernet franc i merlota, a ofercie znajdziemy wina białe, różowe, sillery (ciemnoróżowe), czerwone oraz pomarańczowe. Znacząca wielkość produkcji trafia do restauracji i sklepów specjalistycznych, w szczególności w stolicy Węgier.

Soczysty, mineralny, świetny furmint z Mátry. (fot. własna)

Ja zaś sięgnąłem po butelkę wina, którą planowałem otworzyć z innej okazji – Szignárovits-Maka Furmint 2021. Wino fermentowało i dojrzewało w plastikowych zbiornikach. Posiada bladozłoty kolor. Pachnie kredą, krzemieniem, gruszką, zielonym i żółtym jabłkiem. W ustach wino jest dobrze zbudowane, z świetną kwasowością, wysokim, ale niewystającym alkoholem, delikatną słodyczą, oraz nutami kredy, zielonego jabłka, gruszki, cytrusów oraz czarnej herbaty. Finisz jest długi. Skoncentrowane, potężne, mineralne wino z serca Mátry. Cena: 4300 HUF (47 PLN) Ocena: **** (­­92/100 pkt.)

Mam nadzieję, że pamięć o Márku i jego winach pozostanie z nami na długi czas. Jego furminta nabyłem za swoje podczas sierpniowej wizyty podczas Festiwalu Win Wulkanicznych w Gyöngöspata.

Gyöngyöspatai Vulkánikus Borok Fesztiválja – święto wulkanicznych win w sercu Mátry

Na winiarskiej mapie Węgier jest kilka punktów, zajmujących szczególne miejsce w moim sercu. Jednym z nich jest miasteczko Gyöngyöspata, położone u podnóża pasma Mátry i stanowiące jeden z najważniejszych ośrodków produkcji wina w regionie o tej samej nazwie. To tu, pod koniec lata, już od dziewięciu lat odbywa się festiwal win wulkanicznych – Gyöngyöspatai Vulkánikus Borok Fesztiválja, ściągający najlepszych producentów z okolic i dalszych punktów kraju. Szczególna uwaga, jak co roku, skupia się na kékfrankosu oraz innych, starych, węgierskich odmianach winorośli, ochoczo sadzonych na pobliskich zboczach. Mnie udało się spróbować kilkudziesięciu win, z których najciekawszą szóstkę opisuję poniżej.

Laska – młody, zadziorny autochton. (fot. własna)

Pierwszym z nich jest Hegymente Szőlőbirtok Laska 2023. Powstało z starej, węgierskiej odmiany przywróconej do życia przez Józsefa Szentesiego. Wino fermentowało w otwartych kadziach, a potem dojrzewało w dębowych beczkach. Zabutelkowane niefiltrowane i nieklarowane. Posiada ciemną, rubinową barwę. Pachnie truskawką, żurawiną, wiśnią i mokrą ziemią i drewnem. W ustach jest wytrawne, dość dobrze zbudowane, z świetną kwasowością, wyraźną, acz dość surową taniną, średnim alkoholem, nutami truskawki, maliny, wiśni, żurawiny, przypraw korzennych, drewna, tytoniu. Finisz długi. Wciąż jeszcze bardzo młode, ale ze sporym potencjałem dojrzewania. Ocena: **** (91/100 pkt). Cena: 12900 HUF (140,50 PLN).

Wybitny, terroirystyczny kékfrankos. (fot. własna)

Kolejna butelka, czyli Hegymente Szőlőbirtok Kékfrankos 2023 pokazuje potencjał tej popularnej, acz niedocenianej odmiany. Wino fermentowało w otwartych kadziach, dojrzewało w debowych beczkach, zabutelkowano je bez filtracji i klarowania. Cechuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. Nos kusi aromatami wiśni, czereśni, żurawiny, przypraw korzennych oraz lukrecji. Usta są wytrawne, krągłe, soczyste, z wysoką kwasowością, średnim ciałem i alkoholem, oraz nutami wiśni, czereśni, żurawiny, truskawek, delikatną ziołowością i słoną mineralnością. Finisz długi. Klasyczny, elegancki, powabny wręcz kékfrankos z wyraźnym charakterem terroir. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 8390 HUF (91,50 PLN).

Mineralny, potężny furmint z Mátry. (fot. własna)

Na festiwalu można było spróbować stosunkowo mało win białych, ale jedno skradło moje serce. Signárovits-Maka Furmint 2020 udowodnił, że odmiana ta czuje się w Mátrze bardzo dobrze. Wino fermentowało i dojrzewało w zbiornikach z specjalnego plastiku. Posiada delikatną, bladozieloną barwę. W nosie wyczuwalne są aromaty zielonego jabłka, gruszki, cytryny, ale także skalna, krzemowa mineralność. Smakuje migdałami, zielonym jabłkiem, gruszką, cytryną, słoną mineralnością, a to wszystko opakowane jest w spore ciało, świetną kwasowość i wysoki, ale dobrze zintegrowany alkohol. Finisz długi. Niezwykle ciekawe, mineralne oblicze furminta. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 6000 HUF (65,50 PLN).

Soczysty, owocowy, ziemisty kékfrankos. (fot. własna)

Kolejne, warte opisania wino to Itt és Most Kékfrankos 2021. Wino fermentowało spontanicznie w otwartych kadziach, po czym dojrzewało przez rok w używanych francuskich, i nowych, węgierskich dębowych beczkach. Cechuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. Pachnie wiśnią, suszonymi, czerwonymi owocami, śliwką, skórą i mokrą ziemią. Usta są wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, gładką taniną, średnim alkoholem, oraz nutami wiśni, czereśni, żurawiny, truskawki, mokrej ziemi. Finisz długi. Soczysta, świeża, smaczna, przekonująca czerwień z kékfrankosa. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 4500 HUF (49 PLN).

Selekcja gron z laski – w świetnym wydaniu. (fot. własna)

Druga butelka od tego producenta, czyli Itt és Most Laska Válogatás 2023 to już wino wyższej kategorii. Fermentowało spontanicznie, po czym dojrzewało w dębowych beczkach. Posiada ciemnorubinową barwę. Fachnie fiołkami, wiśnią, żurawiną, czarną porzeczką, skórą i drewnem. W ustach wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, sporą, jeszcze nieco chropowatą taniną, nutami wiśni, żurawiny, czarnej porzeczki, dymu oraz pestkową goryczką i kamienną mineralnością. Finisz długi. Jeszcze dość zamnięte, nieokrzesane, ze sporym potencjałem dojrzewania. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 15000 HUF (163,50 PLN).

Gereg – świetna czerwień z wybitnego terroir. (fot. własna)

Ostatnim winem wartym wymienienia jest Hoop Wines Gereg Kékfrankos 2021. Fermentowało w otwartych kadziach i dojrzewało w używanych beczkach z francuskiego dębu. Cechuje je ciemnorubinowa, głęboka barwa. Posiada intensywny nos, pełen aromatów wiśni, czereśni, jeżyny, skóry, drewna. Usta są wytrawne, dobrze zbudowane, z wysoką kwasowością, wyraźną, ale gładką taniną, sporym alkoholem oraz nutami fiołków, wiśni, żurawiny, maliny, mokrej ziemi oraz skóry. Finisz długi. Potężny, a jednocześnie jedwabisty, gładki kékfrankos od małego, niemalże garażowego producenta. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 6000 HUF (65,50 PLN).

Urokliwe piwniczki w Gyöngyöspata. (fot. własna)

Mátra to wciąż region nieznany, nieodkryty przez eksporterów ani masową enoturystykę, a jednocześnie mający olbrzymi potencjał rozwoju. Powstające tu wina – zwłaszcza z kékfrankosa – swym poziomem równają do najlepszych butelek z tej odmiany powstających w Austrii, kosztując równocześnie ułamek ich ceny. Dlatego też zachęcam Was, by odkrywać  ten urokliwy zakątek Węgier i próbować tutejszych win – z pewnością się nie zawiedziecie.

W festiwalu brałem udział na zaproszenie organizatorów.