Oenops Wines Xinomawraw 2019 – dzika czerwień z północy Grecji

Moja fascynacja winami greckimi rozpoczęła się trzy lata temu od degustacji podczas VI. Zlotu Blogosfery Winiarskiej. Dwie godziny spędzone z redaktorem Świetlikiem pokazały, że ów kraj, o wielkich tradycjach uprawy i produkcji tego szlachetnego napoju, ma wciąż wiele do zaoferowania światu. Jednocześnie Grecji nie szukałem, i nie dążyłem do większego zrozumienia jej fenomenu. Zmieniło się to dopiero w tym roku, gdy w lutym udałem się do Aten, by spędzić cudowne trzy dni zwiedzając miasto, oraz odwiedzając jego winebary. Ucieszyłem się zatem, gdy podczas wizyty w Polsce dane mi było spróbować świetnej czerwieni, przywiezionej z Hellady przez zaprzyjaźnionego blogera – Piotra Wdowiaka (swoją drogą, serdecznie polecam jego blog!). Czerwień ta pochodzi z północnej Grecji, a stworzyła ją młoda, ambitna winiarnia Oenops Wines z miejscowości Protosani w regionie Drama. Założona w 2015 roku przez Nikosa Karatzasa, szybko zyskując uznianie wśród branży i konsumentów. Wina powstają głównie z miejscowych, greckich odmian, a są pozyskiwane od zaprzyjaźnionych winogrodników.

Taniczno-kwasowy cios w twarz. (fot. własna)

Oenops Wines Xinomawraw 2019 to 100% xinomavro powstałe z gron starych krzewów pochodzących z dwóch regionów – Naoussa i Rapsani. Fermentowało i dojrzewało przez 6 miesięcy bez dodatku siarki w ceramicznych amforach o kształcie jaja, po czym trafiło do butelek. Posiada ciemnorubinową barwę. Nos kusi intensywnym zapachem ciemnych owoców – śliwek, dojrzałych wiśni, jeżyn, a nawet borówek, a także igliwiem i mokrą ziemią. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z potężną kwasowością i sporą dawką mięsistych tanin. Dominuje ciemny owoc (suszone śliwki, jeżyny, borówki, ciemna wiśnia), uzupełniony mokrą ziemią, igliwiem, skórą oraz polnymi ziołami. Finisz długi. Hedonistyczne, nieszablonowe, a zarazem wysokiej jakości wino. Ocena: ***/**** (90/100 pkt). Cena: 14,50 EUR (69 PLN).

Źródło wina: zakup własny (kolegi) w Grecji.

Szászi Kéknyelű 2021 – endemiczna biel z wulkanicznego terroir

Mało jest tak wyrazistych, ambitnych, a zarazem mało znanych winiarzy, jak Endre Szászi. Od ponad dwóch dekad prowadzi swoje średniej wielkości (18 ha) gospodarstwo, położone na południowych stokach Szent György-hegy.  Jako jeden z pierwszych winiarzy na Węgrzech podjął decyzję o prowadzeniu uprawy organicznej, i jako pierwszy otrzymał certyfikat potwierdzający ten fakt. Posiada winnice w czterech miejscach: na Szent György-hegy, w Szigliget, Hajagos i Lesencetomaj. W jego reportuaże znajdziemy głównie jasne, lokalne odmiany (furmint, olaszrizling, kéknyelű, rozsakő, zeus), ale też międzynarodowe, ciemne szczepy. Jego uwaga się skupia głównie na tych pierwszych.

Wulkaniczna biel z Badacsony. (fot. własna)

Szászi Kéknyelű 2021 to podstawowe wino z tej endemicznej, węgierskiej odmiany, doskonale oddające charakter terroir regionu Badacsony. Moszcz fermentował w zbiornikach ze stali, po czym wino trafiło na trzy miesiące do dębowych beczek. Posiada bladozłotą barwę. W nosie znajdziemy aromaty wosku, masła, krzemu, polnych kwiatów, migdałów, brzokswini i zielonego jabłka. Usta są wytrawne, dość dobrze zbudowane, z oleistą teksturą oraz wysoką kwasowością. Na pierwszym planie zaznacza się słona, krzemowa mineralność, mamy tu również nuty brzoskwini, gruszki, polnych ziół, migdałów, białego pieprzu i zielonej, niedojrzałej cytryny. Świeże, przystępne kéknyelű od jednego z mistrzów gatunku. Ocena: *** (88/100 pkt). Cena: 3950 HUF (45,50 PLN).

Źródło wina: zakup własny w sklepie sieci Bortársaság.

Balassa Furmint 2021 – tokajskie (nie)brzydkie kaczątko

István Balassa niewątpliwie jest jednym z tytanów i gigantów współczesnego, tokajskiego winiarstwa. Od ponad dwóch dekad zajmuje się produkcją wina, zaś od 2005 roku prowadzi również własne, rodzinne przedsiębiorstwo. Dziś do rodzinnej winiarni przynależy 14 hektarów winnic w 11 stanowiskach,  w skład których wchodzi 30 indywidualnych parceli. Rocznie powstaje z nich około 25 000 butelek wina, zarówno wytrawnych, jak i klasycznych, tokajskich słodyczy. Od kilku lat winiarz wnikliwie bada charakterystykę miejscowych terroir, eksperymentując między innymi poprzez sadzenie innych odmian (riesling). Pracuje także nad doskonaleniem swojego portfolio, czego efektem jest podstawowy furmint – wino oddające charakter odmiany i miejsca, ale też łatwiejsze do zrozumienia oraz wykorzystania w gastronomii.

Piękne kaczątko. (fot. własna)

Balassa Furmint 2021 to już trzecia edycja tego wina w aktualnej szacie graficznej – z kaczką. Powstało jako kupaż win z 8 parceli, fermentujący i dojrzewający w dębowych beczkach (75%) oraz zbiornikach ze stali nierdzewnej (25%). Posiada nieszczególnie głęboką, bladozłotą barwę. Nos od razu kieruje nas w stronę odmiany i miejsca. Znajdziemy tu nuty mokrej skały, brzoskwini, gruszki, cytryny, oraz limonki. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, delikatną słodyczą, wyraźną słonością oraz soczystą owocowością spod znaku cytryny, limonki, zielonego jabłka, gruszki oraz brzoskwini. Finisz średniodługi, z lekką, pieprzną pikantnością. Smaczna, harmonijna, elegancka biel w świetnej cenie, dobrze pokazująca charakter tokajskiego terroir. Ocena: ***/**** (90/100 pkt). Cena: 2990 HUF (35 PLN).

Źródło wina: zakup własny w sieci sklepów Bortársaság.