Millésimes Alsace Digitasting – wirtualne spotkanie z śmietanką alzackich win, część pierwsza

Alzacja to niezwykle ciekawy zakątek winiarskiej mapy Francji. Miejsce, w którym mieszają się wpływy francuskie i niemieckie, klasyczne ziemie pogranicza, tygiel kulturowy, ale też raj dla enoturystów. Urokliwe miateczka, przepięknie położone winnice oraz świetne wina, które w przeciwieństwie chociażby do Burgundii i Bordeaux – nie są jeszcze szeroko znane (a co za tym idzie – horrendalnie drogie). Jest to wyjątkowe miejsce również ze względu na niezwykle zróżnicowaną geologię, bogactwo występujących tu odmian (głównie jasnych), ale też odmienny, or reszty kraju styl produkcji. To wszystko sprawia, że warto wina alzackie poznać. Dlatego też z wielką chęcią wziąłem udział w Millésimes Alsace Digitasting, wirtualnych targach, podczas których swe wina prezentowało kilkudziesięciu producentów. Zapoznałem się z kilkoma z nich – poniżej piszę o pierwszej dwójce, której wina najbardziej mi się spodobały.

Nowoczesne logo imprezy. (mat. organizatora)

Domaine Paul Blanck to rodzinna winiarnia o kilkusetletnich tradycjach, położona we wsi Kientzheim. Uprawia się tu 24 ha winnic, z czego 8 ha położonych jest w 5 parcelach klasy grand cru, kolejne 8 w parcelach lieut-dits, a pozostałe 8 ha porasta równiny. Obecnie winiarnią zarządzają kuzyni – Frédéric oraz Philippe Blanck. Zdecydowana większość produkcji (80%), jest sprzedawana poza Francją.

Winnice Kientzheim. (mat. organizatora)

Paul Blanck Alsace Grand Cru Schlossberg Riesling 2017 to najpiękniejszy przykład alzackiego rieslinga, jaki kiedykolwiek próbowałem. Posiada delikatną, jasnozłotą barwe, pachnie mokrą skałą, cytrusami, brzoskwinią i miodem. W ustach średniozbudowane, wytrawne, o wysokiej kwasowości i średnim alkoholu, z dominującą nutą mineralną, po której pojawiają się cytryny, grapefruity, brzoskwinie, migdały, miód i zielone jabłka. Finisz długi, wino niezwykle czyste, wielowarstwowe, o pięknej strukturze. Ocena: ****/***** (94/100 pkt).

Świetny, mineralny riesling. (mat. organizatora)

Paul Blanck Alsace Grand Cru Furstenstum Riesling 2018 charakteryzuje się jasną, słomkową barwą, w nosie dominują nuty żółtych jabłek, brzoskwiń, mokrej skały i pieprzu. W ustach średniozbudowane, wytrawne (choć z wyraźnym cukrem resztkowym), z żywą kwasowością i średnim alkoholem. Soczyste, z bogactwem nut cytrusów, trawy, zielonego jabłka, gruszki i mokrej skały. Średniodługi finisz, całkiem niezła złożoność, spory potencjał dojrzewania. Ocena: **** (91/100 pkt).

Alzacka klasyka. (mat. organizatora)

Paul Blancl Alsace Grand Cru Furstenstum Gewürztraminer Veilles Vignes 2016 to również klasyczne dla regionu, półsłodkie wino z niezwykle aromatycznej odmiany, zebrane ze starych krzewów winorośli. Cechuje je bladozłota barwa, zapach róży, liczi, brzoskwini, winogron oraz przypraw korzennych. W ustach średniozbudowane, półsłodkie (40 g/l cukru resztkowego), z przyzwoitą jak na ten szczep kwasowością i średnim alkoholem. Znajdziemy tu nuty różane, liczi, brzoskwini, cytrusów, ale też miodu, imbiru i goździków. Finisz średniodługi, spora koncentracja, złożoność, wspaniała aromatyka. Grzechu warte. Ocena: **** (92/100 pkt).

Pyszny gewurztraminer. (mat. organizatora)

Paul Blanck Alsace Pinot Noir Cuvée F 2015, to wino pochodzące z gron rosnących na parceli Furstensturm (w Alzacji apelacja Grand Cru przeznaczona jest tylko dla czterech jasnych odmian z wydzielonych stanowisk). Posiada jasnorubinową barwę, pachnie wiśnią, czereśnią, kompotem truskawkowym, skórą i mokrą ziemią. W ustach jest średnio zbudowane, wytrawne, z świetną kwasowością i średnim alkoholem. Sporo tu soczystego owocu spod znaku wiśni, czereśni, truskawki i maliny, jest także skóra, mokra ziemia, oraz grzyby. Finisz długi, wino niezwykle pijalne, o ładnej strukturze i czystych nutach owocowych. Ocena: **** (91/100 pkt).

Soczysty pinot noir. (mat. organizatora)

Położona w Husseren-les-Châteaux winiarnia Kuentz-Bas to historyczna posiadłość, której początki sięgają 1795 roku. Aktualnie liczy sobie 30 ha winnic, z czego 10 ha stanowią uprawy biodynamiczne, a 6 ha uprawy ekologiczne. Producent posiada ziemie w 4 parcelach klasy grand cru: Eichberg, Pfersigberg, Geisberg, Florimont. Większość win fermentuje i dojrzewa w dużych, starych beczkach (foudre), choć w niektórych przypadkach używa się także nowych beczek, zbiorników ze stali nierdzewnej, a także betonowych jajek.

Siedziba winiarni Kuentz-Bas. (mat. organizatora)

Kuentz-Bas Alsace Grand Cru Pfersigberg Riesling 2018 dojrzewało przez 12 miesięcy na osadzie, z czego 50% w stali, zaś 50% w betonowym jajku. Cechuje się jasnozłotą barwą, zapachem cytrusów, pieprzu, mokrej skały, jabłka i gruszki. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, o wysokiej kwasowości, średnim alkoholu (13,5%) oraz delikatnym cukrze resztkowym (3 g/l). Znajdziemy tu nuty zielonego jabłka, gruszki, cytryny, trawy, ale także lekką słoność oraz goryczkę. Finisz długi, wino nieco ascetyczne, powoli otwierające się, wymagające dłuższego starzenia. Ocena: **** (90/100 pkt).

Typowa, alzacka biel. (mat. organizatora)

Kuentz-Bas Alsace Grand Cru Eichberg Riesling 2018 prezentuje nieco odmienny styl. Dojrzewało przez 12 miesięcy w stali, na osadzie. Charakteryzuje go blado słomkowa barwa, aromaty brzowskini, trawy, zielonego jabłka oraz miodu. W ustach średniozbudowane, wytrawne, o średnio wysokiej kwasowości, wysokim alkoholu (14%) i lekko zaznaczonym cukrze resztkowym (4,7 g/l). Znajdziemy tu nuty gruszek, żółtych jabłek, brzowskini, miodu, a także kremową teksturę. Finisz średniodługi, wino krągłe, soczyste, o ładnej strukturze. Ocena: **** (90/100).

Kremowy, oleisty riesling. (mat. organizatora)

Kuentz-Bas Alsace Pinot Noir 2018 to wręcz bomba owocowa. Macerowało przez 5 tygodni na skórkach, z czego 20% stanowiły całe kiście, po czym dojrzewało przez 12 miesięcy w 350-litrowych beczkach, z których 20% to nowy dąb. Wino posiada jasno rubinową barwę. Pachnie truskawką, maliną, poziomką, wiśnią, a także kurzem, grzybami i ziemią. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, z średnio wysoką kwasowością, wysokim alkoholem (14,5%) oraz gładką, elegancką taniną. Sporo tu nut truskawki, maliny, wiśni, pojawia się żurawina, a także skóra, dym, wanilia i lekka pieprzność. Finisz długi, wino eleganckie, o jedwabiście gładkiej teksturze i dominancie owocowej. Ocena: **** (90/100 pkt).

Kolejny świetny pinot. (mat. organizatora)

Źródło win: podesłane do degustacji przez organizatora targów.

Pannon Top25 – skarby z południa Węgier

Po ponad półrocznej przerwie spowodowanej pandemią oraz lockdownem wróciły imprezy winiarskie w wydaniu na żywo. Co prawda wciąż w dość ograniczonej skali, z sporą dawką restrykcji – ale jednak wróciły. Jedną z nich była degustacja otwarta 25 win najlepszych z regionu Pannon (apelacje: Pécs, Szekszárd, Tolna, Villány) wybranych podczas tegorocznego konkursu. To była już dwunasta edycja imprezy, organizowanej przez magazyn Pécsi Borozó we współpracy z lokalnymi stowarzyszeniami winiarskimi. Degustacja została zorganizowana w malowniczo położonej miejscowości Mecseknádasd, a ja wziąłem w niej udział na zaproszenie organizatorów. Udało mi się spróbować wszystkie 25 wyróżnionych win, z których wybrałem najlepszą szóstkę – same czerwienie. Oto i one.

Tęgi kupaż z na start. (fot. własna)

Pierwszą z nich było Bodri Optimus 2018, kupaż cabernet sauvignon, cabernet franc, kékfrankosa oraz merlota, dojrzewający przez 15 miesięcy w dębowych beczkach. Posiada ciemną, granatową barwę, pachnie dżemem z wiśni, czereśni, malin, suszoną śliwką, żurawiną i wanilią. W ustach dobrze zbudowane, z średnią kwasowością i sporym alkoholem, wyraźną taniną, oraz nutami malin, wiśni, czereśni, jeżyn, kawy, dymu oraz wanilii. Finisz średniodługi, wino nieco jeszcze przytłoczone beczką. Ocena: **** (90/100 pkt).

Mocarz z Szekszárdu. (fot. własna)

Kolejna butelka, na którą zwróciłem uwagę, to szekszárdzki Mészáros Ohmerops 2018, również powstały z odmian bordoskich – merlota, cabernet franc i cabernet sauvingon, dojrzewający przez 2 lata w dębowych beczkach. Charakteryzuje się ciemnorubinową barwą, pachnie wiśnią, czarną porzeczką, śliwką, kawą, dymem, wanilią, w ustach jest mocno zbudowane, z średnią kwasowością, sporą taniną i wysokim (15,5%) alkoholem, bogate w nuty jeżyn, malin, czarnych, porzeczek papryki, a także kawy, wanilii oraz tytoniu. Finisz dość długi, całość korpulentna, mocarna, domagająca się towarzystwa w postaci soczystego steka. Ocena: **** (91/100 pkt).

Eliksir młodości? (fot. własna)

Następne wino, czyli Polgár Elixír Cuvée 2012 z Villány to chyba najładniejsze wino całej degustacji, a z pewnością najbardziej dojrzałe z nich. Powstało z odmian: cabernet sauvignon, cabernet franc, merlot i kékfrankos, dojrzewało w nowych, dębowych beczkach. Widać tu upływ lat: znajdziemy tu rubinową barwę z ceglastą obwolutą, w nosie kusi aromatami dojrzałych wiśni, czereśni, jeżyn, skóry, dymu, kawy octu balsamicznego i polnych ziół. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, ze sporą kwasowością i średnią taniną, soczyste, o wyraźnych nutach jeżyn, czarnych porzeczek, wiśni, malin, skóry, dymu, octu balsamicznego i przypraw korzennych. Dość długi finisz, samo wino jest krągłe, ułożone, zaś dojrzałość wyolbrzymiła jego najbardziej pozytywne cechy. Ocena: **** (93/100 pkt).

Solidny cabernet sauvignon z winiarni Stier. (fot. własna)

Czwarte wino jest zarazem pierwszym jednoodmianowym, które wywarło na mnie duże wrażenie. Stier Cabernet Sauvignon 2017 z Villány to przykład lżejszej formy win z tej odmiany. Posiada średniogłęboką, rubinową barwę. Pachnie czarną porzeczką, wiśnią, kawą, dymem, tytoniem i drewnem. W ustach średnio zbudowane, z wysoką kwasowością, jedwabistą taniną oraz wysokim, acz niewystającym alkoholem. Sporo tu nut czarnej porzeczki, wiśni, czereśni, tytoniu, kawy oraz dymu. Finisz długi, złożone wino z świetną strukturą i świeżością. Potrzebuje czasu, ale już teraz daje dużo przyjemności. Ocena: **** (92/100 pkt).

Villányi Franc w udanym wydaniu. (fot. własna)

Przedostatnia butelka to Szende Kopár Villányi Franc 2017, czołowe wino producenta z pojedynczej, legendarnej parceli, dojrzewające przez 24 miesiące w nowych, 500-litrowych beczkach. Posiada średniogłęboką, rubinową barwę. W nosie dominują nuty wanilii, kawy, zaraz po nich wyłania się czarna porzeczka, papryka, grafit oraz malina. W ustach solidnie zbudowane, z wysoką kwasowością, wysokim alkoholem (15%), dość surową taniną, znajdziemy tu przede wszystkim nuty ciemnych wiśni, czarnej porzeczki, maliny, dalej także papryki i czarnego pieprzu, wanilii, kawy oraz skóry. Finisz długi, z wino wciąż młode, nie do końca okrzesane – potrzebuje kilku lat by zintegrować wpływ beczki. Ocena: **** (91/100 pkt).

Csaba Vesztergombi i jego cabernet franc. (fot. własna)

Na samym końcu nadeszła pora na Vesztergombi Kerekhegy Cabernet Franc 2017 z Szekszárdu. Dojrzewało ono przez 24 miesiące w 300 i 500-litrowych beczkach. Charakteryzuje się ono głęboką, rubinową barwą. Pachnie wiśnią, czereśnią, papryką, czarną porzeczką, jeżyną, wanilią i czarnym pieprzem. W ustach mocno zbudowane, z świetną kwasowością, wyraźną taniną i wysokim alkoholem. Mamy tu nuty czarnej porzeczki, papryki, wiśni, ale też kawy, czekolady oraz gałki muszkatołowej i dymu. Skoncentrowane, złożone, z długim finiszem – po prostu piękne wino. Ocena: **** (92/100 pkt).

Wręczenie nagród wyróżnionym winiarnom. (fot. własna)

Spróbowane przeze mnie butelki dowodzą, że wielkie, ciężkie, mocno alkoholowe wina mają się na południu Węgier dobrze. I nie byłoby w tym nic złego, jeśli – jak w przypadku wyżej wymienionych – prezentowałyby solidny poziom. Jednocześnie warto podkreślić, że rynek się zmienia, i jeśli regiony oraz winiarnie nie zdefiniują się na nowo – to mogą mieć spory problem ze zbytem. Na szczęście są już pierwsze jaskółki zmian, młode pokolenie wnosi ze sobą nowe pomysły, takie jak chociażby marka RedY. I dobrze, bo kto nie idzie do przodu, ten się stopniowo cofa.

 

Do Mecseknádasd podróżowałem na zaproszenie organizatora – Zoltána Győrffyego i magazynu Pécsi Borozó.

Szászi Badacsonyi Olaszrizling 2019 – balatońska klasyka w wersji bio

Od kilku dni słupki na termometrach pokazują powyżej 20 stopni, a to niechybny dowód na to, że nadeszło lato. I dobrze, gdyż tegoroczna wiosna nie rozpieszczała nas zarówno pogodą, ani też sytuacją epidemiologiczną. W końcu jednak możemy przysiąść na tarasie, balkonie, albo w parku i otworzyć butelkę ulubionego, świeżego, białego wina. Tym razem zdecydowałem się wybrać coś poważniejszego, klasyczną, acz podstawową biel z wulkanicznego regionu Badacsony. Wino pochodzi od producenta Szászi Birtok z wioski Hegymagas, położonej na zboczach Szent György-hegy. O rodzinie Szászich pisałem już cztery lata temu, przy okazji degustacji prowadzonej przez syna właściciela – Endre juniora. Zajmująca 18 hektarów posiadłość jest jedną z pierwszych, certyfikowanych winiarni w kraju, która postawiła na uprawy ekologiczne. Dziś w tym duchu powstają wszystkie wina producenta.

Flaszka na balkon, na taras, do parku… (fot. własna)

Szászi Badacsonyi Olaszrizling 2019 – to klasyczne „estate wine” – czyli podstawowa butelka producenta. Jest to kupaż gron olaszrizlinga z trzech różnych parceli (Szent György-hegy, Szigliget, Hajagos), spontanicznie fermentujący i dojrzewający w używanych, dębowych beczkach. Posiada jasnosłomkową barwę. W nosie pachnie mokrą skałą (Badacsony!), migdałami, żółtymi jabłkami, suszonymi śliwkami, drewnem oraz cytrusami. W ustach średniozbudowane, wytrawne, o średnim alkoholu (12,5%) i klasycznej, wysokiej kwasowości. Nieco rustykalne w stylu, z wyraźnymi nutami żółtych jabłek i papierówek, cytrusów, migdałów, polnych ziół, a także słoną nutą mineralną. Krągłe, o oleistej teksturze i średniodługim finiszu. Uczciwie zrobione, nieszczególnie złożone, acz dobrze oddające charakter miejsca i odmiany wino z upraw ekologicznych w świetnej cenie. Czegóż chcieć więcej? Może importera w Polsce? Ocena: *** (88/100). Cena: 2190 HUF (28,50 PLN).

Źródło wina: zakup wlasny w sieci sklepów Bortársaság.