Katunar Estate Winery – gwiazda winiarskiej sceny Krk

Często najlepsze wypady winiarskie to te spontaniczne, niezapowiedziane, bez szczególnego planu ani oczekiwań. Tak też było z moją wizytą w Katunar Estate Winery w Vrbniku. Pogoda drugiego dnia wakacji miała nieszczególnie sprzyjać, postanowiliśmy więc z teściem wybrać się do kilku winiarni położonych na wschodnim krańcu wyspy. Ruszyliśmy więc w drogę, i po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się przy pierwszym, większym budynku na skraju Vrbničkiego Polja. Właśnie tam mieści się gmach winiarni, kryjący także winotekę z terasem widokowym, z którego rozpościera się panorama okolicznych winnic.

Siedziba winiarni. (fot. własna)

I choć mieliśmy w planach spróbować tylko 2-3 wina, to po kilku chwilach pojawił się właściciel – Anton Katunar, a później jego syn – też Anton (zwany Toni), który zaoferował szeroką degustację niemalże całego portfolio, opowiadając przy okazji o swej filozofii winiarskiej. Rodzina Katunarów zajmuje się produkcją wina od kilkuset lat, ale własną firmę założyli dopiero po przemianach ustrojowych, w 1990 roku. Dziś posiadają 32 hektary upraw w dwóch stanowiskach: Vrbničim Polju oraz w kotlinie Baški, koło kościoła Świętej Luciji. Anton przez lata współpracował z bratem – Ivanem, jednak potem ten ostatni założył własną winiarnię.

Toni Katunar – to on prowadzi rodzinny biznes. (fot. własna)

Największą część upraw stanowi oczywiście flagowa, lokalna odmiana – žlahtina, ale Katunarowie mocno wierzą także w inne lokalne szczepy: debejan, kamenina, sansigot, plavac mali, oraz międzynarodowe: merlot i syrah. Większość win powstaje głównie w zbiornikach ze stali nierdzewnej, część w beczkach, a najnowszym pomysłem Toniego jest produkcja w amforze – sprowadzonej w tym celu z Gruzji kwewri. Tworzy się tu także musiaki, oraz wspaniałe słodycze z podsuszanych gron, w tym popularny prošek. Dzięki uprzejmości Toniego mieliśmy okazję spróbować 9 win z portfolio producenta.

Podstawowa žlahtina producenta. (fot. własna)

Katunar Žlahtina 2020 to podstawowa etykieta producenta, fermentująca i dojrzewająca w stalowych zbiornikach. Posiada ona bladozieloną barwę. Znajdziemy tu sporo owocowych aromatów, gruszki, brzoskwini, moreli, banana, a także mokrej skały. W ustach lekko zbudowane, wytrawne, z średnią (+) kwasowością, średnim alkoholem oraz wyraźnymi nutami cytrusów, trawy, gruszki, mokrej skały i zielonego jabłka. Finisz średniodługi. Całkiem przyjemne, lekkie, odświeżające wino. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 45 HRK (27,50 PLN).

Jednoparcelowa žlahtina z siedliska Supele. (fot. własna)

Katunar Žlahtina Sveta Lucija 2020 pochodzi z parceli Supele położonej w pobliżu kościoła pod wezwaniem świętej Łucji w Jurandvor. Cechuje je delikatna, jasnozłota barwa. Pachnie gruszką, żółtym i zielonym jabłkiem, wanilią, cytrusami oraz solą morską. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, o solidnej kwasowości i średnim alkoholu, bogate w nuty melona, gruszki, żółtych jabłek, polnych ziół, cytrusów i mokrej skały. Finisz średniodługi. Zdecydowanie wyższy poziom koncentracji i ekspresji – to po prostu lepsze wino. Ocena: ***  (88/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Festivum – świetne wino pomarańczowe. (fot. własna)

Katunar Festivum Žlahtina 2018 to kolejna wariacja na temat tej odmiany. Wino macerowano przez 3 tygodnie na skórkach, po czym trafiło do 500-litrowych beczek, w których dojrzewało przez kilkanaście miesięcy. Podczas produkcji nie dodano siarki. Posiada ono głęboki, złoty kolor. Pachnie wanilią, karmelem, suszoną śliwką, skórką pomarańczy, ale też dymem. W ustach dobrze zbudowane, wytrawne, o świetnej kwasowości, średnim alkoholu i lekkiej taninie, z kremową teksturą oraz nutami suszonych śliwek, brzoskwini, żółtych gruszek, wanilii, mokrej skały. Finisz długi. Niezwykle udane, złożone, eleganckie wino pomarańczowe. Ma odzwierciedlać średniowieczne metody produkcji. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Długo macerowana žlahtina z amfory. (fot. własna)

Kolejna ciekawostka to Katunar Amphorae 2018. Ono również powstało z žlahtiny, fermentującej i dojrzewającej w kwewri. Maceracja trwała 6 miesięcy, podczas produkcji nie dodano siarki. Kusi ono bursztynową barwą. Pachnie suszonymi śliwkami, brzoskwiniami, olejkiem pomarańczowym, propolisem. W ustach dobrze zbudowane, wytrawne, z średnią (+) kwasowością, średnią taniną i przeciętnym alkoholem. Sporo tu nut suszu: śliwek, brzoskwini, moreli, pigwy, a także olejku pomarańczowego oraz cytrusów. Finisz długi. Nieco bardziej wymagające, ale równocześnie ciekawe wino w stylu, który dziś wciąż jest daleki od mainstreamu, a zarazem ukłon w stronę starożytnych metod winiarstwa. Ocena: ***/**** (89/100 pkt). Cena: niedostępne w sprzedaży.

Nigra – potężny, krzepki syrah. (fot. własna)

Następnie nadeszła pora na czerwienie. Katunar Nigra 2018 to syrah dojrzewający przez rok w becze. Posiada ciemną, rubinową barwę. Pachnie wiśnią, suszoną śliwką, eukaliptusem i dymem. W ustach dość dobrze zbudowane, wytrawne, o średniej kwasowości, wysokim alkoholu i wysokiej taninie. Sporo tu ekstraktu, wino napakowane jest nutami dojrzałych wiśni, wędzonych śliwek, lukrecji, smoły, asfaltu oraz polnych ziół. Finisz średniodługi. Solidne, ale dla mnie nieco przerysowane. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Sansigot – lokalny, ciemny autochton. (fot. własna)

Katunar Sansigot 2019 jest jednym z niewielu win powstałych z tej rzadkiej, auchtochtonicznej odmiany. Chatakteryzuje je średniogłęboka, rubinowa barwa. W nosie znajdziemy aromaty skóry, lukrecji, octu balsamicznego, polnych ziół, wiśni oraz jeżyn. W ustach wytrawne, średnio zbudowane, z wysoką kwasowością i wysokim alkoholem oraz średnią taniną. Na pierwszym planie zaznacza się nuta likieru wiśniowego, po niej pojawiają się jeżyny, czereśnie, skóra, eukaliptus, śliwka. Finisz sługi. Dobrze zrobiona, zaskakująca charakterem czerwień. Ocena: *** (88/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Kurtyka Reserva – wyśmienity kupaż lokalnych odmian. (fot. własna)

Ostatnia z czerwieni Kurtyka Reserva 2018 była też najbardziej emocjonującą z całej trójki. Jest to kupaż z odmian sansigot, debejan oraz kamenina, dojrzewający przez 2 lata w beczce. Cechuje je głęboka, rubinowa barwa. Pachnie wiśnią, śliwką, żurawiną oraz wanilią i czekoladą. W ustach dość dobrze zbudowane, wytrawne, o wysokiej kwasowości, wysokim alkoholu i gładkiej tanine, z nutami wiśni, czereśni, jeżyn, wanili, czekolady, wędzonej śliwki i ziemi. Finisz długi. Soczyste, krągłe, złożone wino o sporym potencjale dojrzewania. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Schludne wnętrze winoteki. (fot. własna)

Na koniec pozostało spróbować win słodkich. Katunar Zlatna Berba 2018 powstała z suszonych gron odmiany plavica, zaś usyskany moszcz gotowano by zwiększyć koncentrację. Powstałe wino dojrzewało przez 3 lata w dębowych beczkach. Posiada jasnogranatową barwę. Pachnie wiśnią, czereśnią, śliwką w likierze oraz wanilią. W ustach średnio-zbudowane, słodkie, o średniej kwasowości i wysokim alkoholu, z wyraźnymi nutami wiśni w likierze, czereśni, wanili, suszonej śliwki. Finisz średni. Przyzwoite słodkie wino, ale mi ten styl po prostu niezbyt szczególnie odpowiada. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 80 HRK (48,50 PLN).

Wina nagrodzone złotymi medalami. (fot. własna)

Na sam koniec nadeszła pora na Katunar Žlahtina Prošek 2017 – podobnie do poprzednika powstaje z podsuszanych gron, po czym moszcz trafia na conajmniej 3 lata do beczki. Cechuje je złota barwa z bursztynowym refleksem. W nosie wyczuwalne są aromaty suszonych śliwek, orzechów, wosku, moreli oraz miodu. W ustach solidnie zbudowane, słodkie, o średniej kwasowości i wysokim alkoholu. Dominują tu nuty suszonych śliwek i moreli, za nimi pojawia się miód, orzechy, wosk oraz wanilia. Finisz długi. Klasyczny przykład mocnych śródziemnomorskich win słodkich. Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 120 HRK (73 PLN).

Uprawy w pobliżu winiarni. (fot. własna)

Toni Katunar mocno wierzy w misję swej rodziny, by przywrócić winarstwu na wyspie Krk jego dawną sławę. Niegdyś winnice porastały znaczne lepsze parcele i celem rodziny jest odkryć i na nowo obsadzić winną latoroślą wartościowe stanowiska. Co ważne – Katunarowie nie boją się sięgać do tradycji, produkując swe wina w beczce oraz amforze, z dłuższą maceracją i bez użycia siarki, uzyskując w ten sposób wspaniałe rezultaty. Oczywiście główna część produkcji to były i będą lekkie, świeże wina białe dojrzewane w stali – tego w końcu domaga się rynek. Miejmy nadzieje, że trafią one również do polskich konsumentów i to nie tylko tych, którzy odwiedzają wyspę podczas wakacji. Zdecydowanie są tego warte.

Do Vrbnika podróżowałem za swoje, wina degustowałem za darmo dzięki uprzejmości Toniego Katunara.

Krk – wyspa žlahtiną słynąca

Koniec sierpnia na wyspie Krk wywołuje ostatnie podrygi poruszenia. Tłumy gości powoli ruszają w kierunku domów, by wrócić do jesiennej codzienności, zaś gospodarze kierują wzrok w stronę pól, sadów, pastwisk oraz winogradów. Nadchodzi pora zbiorów – niegdyś najbardziej wyczekiwany moment roku, dziś, w czasach masowej turystyki – pracochłonny, acz zdecydowanie mniej dochodowy element tutejszej ekonomii.  Niegdyś produkcja wina stanowiła najważniejszą gałąź miejscowego PKB, była źródłem zamożności tutejszych osad i dopiero polityka socjalistycznej Jugosławii sprawiła, że Krk stała się wielką bazą wypoczynkową najpierw dla narodów federacji, a potem, również dla mieszkańców krajów ościennych.

Vrbničko polje – największy winograd na wyspie. (fot. własna)

Winogrodnictwo i winiarstwo oczywiście nie zniknęło, ale przyjęło zdecydowanie mniej istotną rolę. Postanowiono zwiększyć produkcję, sadząc krzewy w najbardziej żyznej części wyspy, porzucając jednocześnie uprawy na zboczach, nie nadających się pod mechanizację. W ten sposób stworzono wielki, ciągnący się przez 4 kilometry pas winnic. Vrbničko polje, bo o nim mowa, porasta dziś ponad 100 hektarów winorośli, i stąd pochodzi zdecydowana większość wytwarzanego na wyspie wina. Gros upraw stanowi jasna odmiana zwana žlahtiną, która jest flagowym okrętem tutejszego winiarstwa. Poza nią na wyspie znajdziemy kilka lokalnych (brajdica, sansigot, kamenina, debejan, plavac mali, volarovo) oraz międzynarodowych szczepów (merlot, cabernet sauvignon, syrah, grenache, chardonnay, sauvignon blanc, muscat blanc oraz lunel).

Žlahtina na dwa tygodnie przed zbiorami. (fot. własna)

Žlahtina to odmiana wysokoplonna, dające wina o świeżym, owocowym charakterze, z umiarkowaną kwasowością, i lekką nutą mineralną. Jej nazwa pochodzi od prasłowiańskiego przymiotnika žlahten, oznaczającego „szlachetny”. Powstające z niej trunki posiadają jasnozłoty kolor, i cechują je aromaty cytrusów, gruszki i jabłka, ale powinny być spożyte w ciągu roku-dwóch od zbiorów, gdyż potem szybko tracą swoją świeżość. Jest ona także bazą dla świetnych win musujących, pomarańczowych oraz słodkiej specjalności o nazwie prošek. Žlahtina stanowi także doskonałą odmianę deserową.

Vrbnik – tu skupia się większość produkcji. (fot. własna)

Na wyspie Krk działa kilkunastu producentów, najważniejsi z nich to: kooperatywa PZ Vrbnik, Katunar Estate Winery, Kuća Vina Ivan Katunar, Vinarija Nada, PZ Gospoja, Vinarija Šipun, Vinarija Čubranić Petar i Sinovi, Vinarija Frajona oraz Vinski Podrum Obiteli Polonija. Szczególną popularnością cieszą się wina PZ Vrbnik, najstarszej (założonej w 1904 roku) i największej (80 ha upraw) winiarni, działającej jako spółdzielnia miejscowych winogrodników. Tutejsze wina dostępne są w supermarketach na terenie całej Chorwacji, a także poza granicami kraju. Poza nią na wyspie powszechne są także wina z winiarni Katunar Estate Winery, Kuća Vina Ivan Katunar oraz PZ Gospoja. O pierwszej z nich będzie mowa w kolejnym wpisie.

Winiarnia Kuća Vina Ivan Katunar. (fot. własna)

A teraz kilka słów o wybranych przeze mnie 3, reprezentatywnych butelkach z tej odmiany. Pierwszą z nich jest PZ Vrbnik Zlatna Vrbnička Žlahtina 2020. Jest to podstawowe i najbardziej popularne wino z całej wyspy, swego rodzaju benchmark dla wszystkich innych producentów, oraz najważniejsza marka tutejszego winiarstwa. Powstaje rokrocznie od 1995 roku, fermentuje i dojrzewa w stalowych tankach, po czym trafia do butelek. Posiada bladozłotą barwę. Pachnie cytryną, limonką, gruszką, pomelo, oraz morskim powietrzem. W ustach lekkie, wytrawne, o świetnej kwasowości, niskim alkoholu, oraz nutach mokrej skały, cytryny, limonki, melona, gruszki i zielonego jabłka, z delikatną goryczką zaznaczającą się na finiszu. Nic szczególnego, ale doskonale odświeża i świetnie pasuje do dań z owoców morza. Ocena: **/***. (84/100 pkt). Cena: 39 HRK (24 PLN). W Polsce dostępne w ofercie importera Jadranshop (kosztuje 39,85 PLN).

Podstawowa žlahtina od PZ Vrbnik. (fot. własna)

Drugie wino to Ivan Katunar Biser Žlahtine 2020. Jest to wino musujące powstające metodą charmata (druga fermentacja w stalowych zbiornikach), powstałe z gron macerowanych przez 24 godziny na skórkach. Mieni się bladosłomkową barwą, z delikatnymi, małymi bąbelkami. W nosie pachnie gruszką, cytryną, limonką, melonem oraz mokrą skałą. W ustach jest lekko zbudowane, wytrawne, o wysokiej kwasowości, średnim alkoholu i mocnym, agresywnym musie, z nutami cytryny, gruszki, zielonego jabłka, trawy oraz lekką słonością. Finisz średniodługi. Bardzo przyjemny, odświeżający musiak z przyjemnym, mineralnym posmakiem. Ocena: *** (88/100 pkt). Cena: 63 HRK (39 PLN).

Biser Žlahtine – solidnie odświeżający musiak. (fot. własna)

Jako ostatnie polecam Ivan Katunar Prošek Sv. Ivan 2013. Swą nazwę zawdzięcza ono patronowi miasta Vrbnik – Świętemu Ivanowi. Jest to słodkie wino deserowe powstałe poprzez suszenie gron, po czym moszcz został ugotowany i potem przefermentowany. Dojrzewało ono przez 4 lata w beczkach, a potem przez kolejne 2 lata w butelce. Posiada ciemnobursztynowy kolor z brązowymi refleksami. Wyczujemy tu aromaty suszonych śliwek, pigw, daktyli, a także orzechów włoskich, rodzynek, dymu i drewna. W ustach jest mocno zbudowane, słodkie, z wysokim alkoholem i średnią kwasowością, dominują tu nuty orzechów, karmelu, umami, rodzynek, jest też drewno sandałowe i suszona śliwka. Finisz średniodługi. Udany przykład nadmorskiej tradycji win deserowych. Ocena: **** (91/100 pkt). Cena: 80 HRK (49,50 PLN).

Prošek – słodki skarb Chorwatów. (fot. własna)

Krk kusi nie tylko pięknymi krajobrazami, wspaniałymi plażami oraz historycznymi osadami, ale też świetnymi winami, które doskonale współgrają z daniami tutejszej kuchni. Jeśli zatem wybierzecie się na ten niezwykle gościnny skrawek Chorwacji, nie omieszkajcie spróbować lokalnych winnych specjałów – z pewnością się nie zawiedziecie. Poza žlahtiną warto sięgnąć po tutejsze czerwienie, które prezentują równie solidny poziom. Nie zapomnijcie ich zabrać do Polski, przy czym uważajcie – szkoda tracić czasu na wina lane do PETa – większą trwałość zapewni szklana butelka. Wino lane najlepiej spożyć na miejscu.

Do Krk podróżowałem i degustowałem na koszt własny.

 

Château La Gaffelière – trzy wieki tradycji u wrót Saint-Émilion

Żadna wizyta w regionie Bordeaux nie byłaby pełna bez zobaczenia Saint-Émilion. Ta niewielka, acz urokliwa mieścinia dzięki swej średniowiecznej zabudowie i wspaniałym winom przyciąga rokrocznie miliony turystów. Jej znaczenie jest taki wielkie, że została ona wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Apelacja Saint-Émilion, jak i cały okręg Libournais stanowią królestwo merlota. Znajdziemy tu oczywiście cabernet franc, oraz niewielkie ilości cabernet sauvignon, ale generalnie ich rola jest raczej podrzędna w stosunku do głównej odmiany okolicy.

Skomny, szlachetny gmach winiarni. (fot. własna)

Nie inaczej jest w przypadku Château La Gaffelière, jedynej winiarni, którą odwiedziłem podczas kilku godzin spędzonych w miasteczku. Położona u południowych rubieży miejscowości posiadłość sięga swymi korzeniami początków XVIII wieku, gdy Louis II de Malet Roquefort poślubił Isabeau de Bonneau de Fonroque, i w posagu otrzymał ziemie, stanowiące niegdyś kolonię dla trędowatych (stąd też ich nazwa). Rodzina wzniosła budynki gospodarcze oraz gmach château na ruinach dawnej romańskiej willi, zaś jej współczesny kształt jest efektem neogotyckiej przebudowy z końca XIX wieku.

Ciekawa instalacja artystyczna na skraju winnicy. (fot. własna)

W 1959 roku tutejsze wino zostało sklasyfikowane jako Premier Grand Cru Classé ‘B’, którą to pozycję utrzymuje do dziś w każdym kolejnym rankingu apelacji Saint-Émilion. Współcześnie posiadłość liczy sobie 32 ha (z czego 22 ha przeznaczone na produkcję grand vin), i jest zarządzana przez tą samą rodzinę od ponad trzech stuleci. Winnice znajdują się na wapiennym płaskowyżu, w 3 różnych stanowiskach. 75% upraw stanowi merlot, a pozostałe 25% przypadają na cabernet franc. Rocznie powstaje z nich około 50 tysięcy butelek wina.

Prosta, klasyczna piwnica. (fot. własna)

Podczas degustcji zaprezentowano 4 wina, w tym 2 z innych winiarni należących do portfolio właścicieli. Pierwsze z nich – Château Chapelle D’Aliénor Bordeaux Blanc 2020 to białe wino powstałe z odmian sémillon (80%) oraz muscadelle (20%). Dojrzewało i fermentowało w zbiornikach ze stali. Posiada bladosłomkową, jasną barwę. Pachnie melonem, białymi kwiatami, gruszką, trawą. W ustach jest średnio zbudowane, wytrawne, z przeciętną kwasowością oraz średnim alkoholem. Dominują tu nuty owocowe: gruszki, brzoskwini, trawy i cytrusów. Finisz średnio długi, brak tu szczególnej złożoności – ot proste, owocowe wino jakich wiele. Ocena: **/*** (84/100 pkt).

Lekka bordoska biel. (fot. własna)

Château  Armens La Fleur d’Armens Saint-Émilion Grand Cru 2016 to kupaż merlota oraz cabernet franc i cabernet sauvignon, dojrzewający w beczkach. Posiada średniogłęboką, rubinową barwę. W nosie wyczuwalne są aromaty wiśni, śliwek, czereśni, czekolady, tytoniu i przypraw korzennych. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, z średnią kwasowością, wyraźnie zaznaczoną taniną oraz średnim alkoholem. Sporo tu ciemnych owoców (ciemna wiśnia, śliwka, jeżyny), a także przypraw korzennych, skóry, anyżu i tytoniu. Finisz długi. Sporo tu głębi i elegancji, choć taniny potrzebują jeszcze czasu, by złagodnieć. Ocena: ***/**** (89/100 pkt).

Solidna, klasyfikowana czerwień. (fot. własna)

Druga etykieta posiadłości, czyli Château La Gaffelière Clos La Gaffelière Saint-Émilion Grand Cru 2017. To kupaż merlota (85%) oraz cabernet franc (15%), dojrzewający przez 10 do 12 miesięcy w dębowych beczkach. Cechuje go średniogłęboka, rubinowa barwa. Znajdziemy w nim aromaty wiśni, czereśni, dymu, wanilii, owoców leśnych oraz czekolady. W ustach średnie ciało, sporo taniny, wysoka kwasowość oraz przeciętny alkohol. Dużo za to owocu spod znaku wiśni, czereśni, maliny, jeżyny, znajdziemy tu także fiołki, wanilię, cedr i tytoń. Finisz średniodługi. Przyzwoite, dobrze zrobione wino z wryaźną dominantą owocową. Ocena: ***/**** (89/100 pkt).

Uczciwie zrobiona druga etykieta posiadłości. (fot. własna)

Zwieńczenie wizyty stanowiło Château La Gaffelière Saint-Émilion Grand Cru 2016. Powstało z gron merlota (70%) oraz cabernet franc (30%). Dojrzewało przez 15 miesięcy w dębowych beczkach, z czego połowe stanowi nowy dąb. Posiada głęboką, rubinową barwę. W nosie na pierwszy plan wysuwają się aromaty ciemnych owoców – śliwek, jeżyn, wiśni, a także czekolady, tytoniu, lukrecji i wanilii. W ustach zgrzebne, średnio zbudowane, o przeciętnej zawartości alkoholu, sporej, acz gładkiej taninie, oraz wysokiej kwasowości. Bogactwo smaku gwarantują nuty jeżyn, malin, czarnej porzeczki, wiśni, a także papryki, skóry, pieprzu, tytoniu, świeżo prażonej kawy i wanili. Finisz długi. Piękne, niezwykle złożone wino o sporym potencjale dojrzewania. Ocena: **** (92/100 pkt).

Świetny grand vin z dobrego rocznika. (fot. własna)

Przechadzając się między krzewami i zabudowaniami winiarni można poczuć jej historyczny, arystokratyczny charakter. Ponad trzysta lat nieprzerwanej tradycji upraw winorośli i produkcji wina, w dodatku od samego początku pod zarządem jednej rodziny jest rzadkością nawet w tak przywiązanym do swego dziedzictwa regionie. Również dzięki temu wina te mają prawdziwie szlachecki charakter i oddają charakter tutejszego, wyjątkowego terroir. Szkoda, że Saint-Émilion zwiedziłem szybko, wręcz pobieżnie – ale taki jest charakter kilkudniowych wypadów – nie można mieć wszystkiego. Pozostaje ufać, że będzie dane mi tu jeszcze wrócić.

Do Bordeaux podróżowałem za swoje, winiarnię odwiedziłem po uprzedniej rezerwacji (wstęp płatny – w cenie degustacja 4 win).