Joós Pince Nagy-Somlói Furmint 2017 – niezywkłe oblicze szomlońskiego furminta

Być może trudno w to uwierzyć, ale historyczna zapiski wskazują, że to nie juhfark – chwalona i ceniona, uznawana za autochtoniczną odmiana winorośli, a furmint – znany tu niegdyś jako szigeti, stanowił przez stulecia siłę winogrodnictwa na Somló. Szczep ten, który w wydaniu tokajskim kocham, na szomlońskiej ziemi wzbudza we mnie ambiwalentne uczucia. Nigdy jeszcze nie udało znaleźć mi się takiego, który oddałby zarówno piękno miejscowego terroir, jak i bogaty charakter odmiany. Aż do niedawna, kiedy spróbowałem furminta z Joós Pince. To miniaturowe, bo liczące 0,33 ha gospodarstwo powstało w 2008 roku jako hobbistyczny projekt Eleka Joósa. Z początku nastawione na produkcję na potrzeby własne, z czasem przekształciło się w profesjonalną winiarnię, której wina zyskały sobie grono wiernych konsumentów. Uprawa prowadzona jest w sposób konwencjonalny, wina zaś dojrzewają w beczkach z zempleńskiego dębu. Całość prac wykonywana jest przez właściciela oraz jego małżonkę.

Furmint z szomlońskim charakterem. (fot. własna)

Joós Pince Nagy-Somlói Furmint 2017 jest idealnym dowodem na to, że na Somló powstają świetne furminty, dużo natomiast zależy od talentu winiarza i rocznika. Posiada ono głęboką, złotą barwę. W nosie dominują aromaty dojrzałych brzoskwini, moreli, suszonych śliwek, wzbogacone wanilią i miodem. W ustach soczyste, niezwykle skoncentrowane, z piękną owocowością spod znaku moreli, brzoskwini oraz śliwek, świetną kwasowością, słoną mineralnością i lekką nutą dymną. Absolutnie zaskakujące, jak na projekt człowieka, który w produkcję wina zaczął bawić się w dojrzałym wieku. Ocena: ****. Cena: 4900 HUF (60,50 PLN).

Źródło wina: degustowane w winotece Somlói Borok Boltja na zaproszenie Evy Cartwright.

Somlói Vándor Pince – esencja wulkanu w krystalicznie czystym wydaniu

Dwa lata przerwy to stanowczo zbyt długi czas rozłąki z Somló. Niestety przez splot różnych okoliczności w ubiegłym roku nie udało mi się tam trafić, dlatego gdy pod koniec sierpnia nadarzyła się stosowna okazja, postanowiłem nadrobić to z nawiązką. I choć moja tegoroczna wizyta trwała zaledwie niecały dzień, to obfitowała w świetne wina i ludzi, dla których z pewnością już niedługo tam wrócę. Pierwszym i głównym punktem odwiedzin była winiarnia Tamása Kisa, czyli Somlói Vándor Pince. Szomlońskiego wędrowcy niespecjalne trzeba na łamach tego bloga przedstawiać, gdyż już nie raz pisałem zarówno o samym gospodarstwie, jak i jego właścicielu. Uprawy zajmują tu 4 hektary w 9 parcelach, a w ich skład wchodzą główne miejscowe odmiany: juhfark, olaszrizling, hárslevelű, furmint, gewürztraminer oraz kabar. Od 2018 roku winnice są prowadzone w sposób organiczny, co potwierdzają oficjalne certyfikaty. Tamás zaprezentował 8 win ze swego portfolio.

Jeden z najlepszych adresów na Somló. (fot. własna)

Degustację zaczęliśmy od Somlói Vándor Nagy-Somlói Olaszrizling 2019. Jest to kupaż gron z tej odmiany zebrany z różnych stanowisk z całego wzniesienia. 90% wina dojrzewało w stali, zaś 10% w beczce. Posiada bladozieloną barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty ziołowe, krzemowe, brzoskwiń oraz żółtych jabłek. W ustach gęste, skoncentrowane, z wyraźną, słoną mineralnością, nutami migdałów, brzoskwini, żółtych jabłek, mirabelek, a także kremową teksturą i świetną kwasowością (ocena: ****). Po nim nadeszła pora na Somlói Vándor Nagy-Somlói Hárslevelű 2018. Tu mamy wino dojrzewające w 100% w stali, charakteryzujące się złotą barwą, zapachami ziół, polnych kwiatów, miodu i gruszki. W ustach potężnie kwasowe, z wyraźną nutą kwiatowo-ziołową, szczyptą owoców spod znaku brzoskwini i jabłka, oraz białym pieprzem (ocena: ***).

Zawsze byłem fanem szomlońskich olaszrizlingów. (fot. własna)

Kolejna butelka rozpoczęła serię czterech win powstałych z endemicznego, szomlońskiego szczepu – juhfarka. Każde z nich dojrzewało przez około 9-10 miesięcy w 500l beczkach. Somlói Vándor Nagy-Somlói Juhfark 2018 mieni się jasnozłotą barwą, posiada aromaty masła, krzemieni, dymu, brzoskwini, śliwek i migdałów. W ustach mamy świetną kwasowość, nuty żółtych owoców – jabłka, gruszki, a także suszonych śliwek, dalej majeranek, słona mineralność i lekka pikantność (ocena: ***/****). Somlói Vándor Juhfark Teraszok 2019 to większa koncentracja, jasnozłota barwa, aromaty melona, jabłka, brzoskwini, skórki pomarańczy i krzemienia. W ustach wyraźnie owocowe (brzoskwinia, gruszka, mirabelki), ze świetną kwasowością, słoną mineralnością, kremową teksturą i lekką pieprznością (ocena: ***/****).

Juhfark – klasyka gatunku. (fot. własna)

Somlói Vándor Somlószőlős Juhfark 2019 to kolejna perełka w kolekcji Tamása. Jasnozłota barwa, aromaty wanili, masła, brzoskwini, moreli, miodu idealnie współgrają ze smakami: w ustach znajdziemy zarówno soczyste nuty owocowe (brzoskwinia, morela, cytrusy), ziołowe (mięta, eukaliptus), świetną kwasowość oraz słoną mineralność. Pod względem kompleksowości i głębi aromatów – absolutna czołówka (ocena: ****). Ostatni z serii – Somlói Vándor Borszörcsök Juhfark 2018  jest nieco bardziej rustykalny, posiada głęboką, złotą barwę, pachnie polnymi ziołami, suszoną śliwką, migdałami i pieprzem. W ustach dominują nuty cytrusów, brzoskwini, śliwki, zielonej herbaty, a także białego pieprzu, podbite ostrą jak brzytwa kwasowością (ocena: ***/****).

Wspaniały juhfark z tarasowych upraw. (fot. własna)

Przedostania butelka – Somlói Vándor Celli 2019 to jedno z ulubionych win winiarza. Jest to kupaż powstały z pięciu odmian: juhfarka, furminta, hárslevleű, gewürztraminera i olaszrizlinga). Mieni się jasnozłotą barwą, w nosie zaś odkryjemy aromaty żółtych jabłek, cytrusów, dymu, ziół i białego pieprzu. Usta o sporej głebi, z wyraźnie zaznaczoną słoną nutą mineralną, świetną kwasowością, pieprzną pikantnością i soczystą owocowością (brzoskwinia, gruszk, pomarańcza). Choć moim zdaniem – jeszcze zbyt młode (ocena: ****). Na koniec do kieliszków trafił Somlói Vándor Kabar Édes 2019 – słodkie wino z późnych zbiorów. Posiada delikatną, jasnozłotą barwę. Nos kusi dyskretnymi aromatami jabłek, moreli, mirabelek, miodu i cytrusów. W ustach słodkie, acz jest to lekka, nie męcząca słodycz (65 g/l cukru resztkowego), doskonale kontrowana wyraźną kwasowością. Obok nich znajdziemy nuty moreli, brzoskwini, miodu, polnych kwiatów i ziół (ocena: ***/****).

Dawna metoda uprowadzenia krzewów. (fot. własna)

Wina Tamása z każdym kolejnym rokiem potwierdzają rozwój winiarni i talent winiarza, zachowując jednocześnie wypracowany, charakterystyczny styl – pełną wytrawność, czystość owocu, wysoką kwasowość, oddając jednocześnie wulkaniczny charakter tamtejszego terroir. Dzięki temu odniosły komercyjny sukces, trafiając do portfolio wielu importerów Europy i Ameryki Północnej, a wróbelki ćwierkają, że już wkrótce pojawią się w Polsce. I wielce mnie to cieszy, gdyż każda butelka z Somló na polskiej półce to wielkie święto tutejszego winogrodnictwa.

Mistrz i jego dzieła. (fot. własna)

Degustowałem na zaproszenie Tamása Kisa, winiarza i właściciela Somlói Vándor Pince.

Tomcsányi Somlói Juhfark 2018 – organiczny juhfark z wielkim potencjałem

Somló, choć jest najmniejszym regionem winiarskim Węgier, jest też jedną z najbardziej ekscytujących i tętniących życiem apelacji. Jakiś czas temu jej władze – jako pierwsze na świecie – podjęły decyzje o przejściu w całości na uprawę ekologiczną. I choć później poluzowano przepisy, to spora część producentów już od dłuższego czasu stosuje się do pryncypiów zrównoważonej gospodarki rolnej. Jednym z nich jest Tomcsányi Családi Birtok, niewielka, rodzinna winiarnia założona w 2016 roku przez Árpáda Tomcsányiego i jego żonę, Nórę Hollósy. Posiadają oni 2,5 hektara winnic położonych w pięciu parcelach na zachodnich zboczach Somló. Całość upraw prowadzona jest organicznie, nie stosuje się tu drożdży hodowlanych, a wina przed butelkowaniem dostają tylko minimalną ilość siarki. Póki co są one filtrowane i klarowane, ale w przyszłości planuje się także pominięcie tych procesów. Pośród uprawianych odmian znajdziemy juhfarka, hárslevelű, furminta, olaszrizlinga oraz chardonnay.

Ładna etykieta dla solidnego wina. (fot. własna)

Tomcsányi Juhfark 2018 to drugi już rocznik tego wina. Po zebraniu gron zostały one rozgniecione, po czym moszcz macerował ze skórkami przez kolejne pół dnia. Po wytłoczeniu trafił do dębowych beczek, gdzie przeszedł spontaniczną fermentację i dojrzewał przez 8 miesięcy na osadzie. Po klarowaniu i filtracji trafił na kolejne kilka miesięcy do butelek. W efekcie otrzymujemy wino o głebokiej złotej barwie. W nosie wyczuwalne są aromaty jabłka, pigwy, gruszki, kwiatów lipy oraz miodu. Usta skoncentrowane, gęstę, z wyraźną kwasowością, oraz dominującymi nutami dojrzałych, żółtych jabłek, gruszek, suszonych śliwek, elegancko podkreślonych wanilią, białym pieprzem i polnymi ziołami. Nie można zapomnieć także o charakterystycznej, słonej somlońskiej mineralności. Trochę dziki, jeszcze młody, wulkaniczny juhfark, który potrzebuje kilku lat, by uzyskać pełnię formy. Ocena: ***/****. Cena: 4100 HUF (52,50 PLN).

Źródło wina: degustowane w winebarze VinoPiano w Budapeszcie.