Letnie, owocowe orzeźwienie – Serpens Tokaj Dry 2017

Tokajski region winiarski nieustannie udowadnia, że potrafi być źródłem doskonałych, łatwych w odbiorze i przystępnych cenowo win na każdy dzień. Najłatwiej odkryć je zbaczając z utartych szlaków, odwiedziając małe, rodzinne winiarne, ale od czasu do czasu trafiają one także na półki węgierskich supermarketów w ramach promocji lokalnych produktów. Właśnie w ten sposób natrafiłem na butelkę wytrawnego tokaja z winiarni Serpens Wine z Sárospatak. Jest to małe, rodzinne przedsiębiorstwo kierowane przez Sándora Zsurkiego, znanego z pracy w m.in. Pajzos-Megyer, Andrássy Pincészet czy też Tokaji Kereskedőház, a obecnie odpowiadającego z produkcję wina w Pátzay Birtok. Należące do rodziny uprawy zajmują 4,5 ha w trzech stanowiskach: Somos i Királyhegy (Sárospatak) oraz Szemszúró (Sátoraljaújhely), z których w najlepszych latach powstaje około 20 tysięcy butelek.

Lekkie, świeże, po prostu smaczne. (fot. własna)

Jak zaś smakuje same wino? Serpens Tokaj Dry 2017 to kupaż furminta (60%), hárslevelű (30%) oraz sárgamuskotály (10%). Fermentował i dojrzewał w kontrolowanej temperaturze w stalowych tankach z dodatkiem drożdzy hodowlanych. Posiada czystą, bladożółtą barwę, w nosie wyczuwalne są aromaty gruszki, brzoskwini, cytrusów, polnych ziół, pieprzu i migdałów. W ustach wyraźnie dominują nuty owocowe: cytrusów, zielonego jabłka, agrestu i gruszki, wsparte solidną kwasowością oraz delikatną, słoną mineralnością. Jest też szczypta pieprznej pikantności i niewielka, aczkolwiek dobrze pasująca słodycz z cukru reszktowego. Lekkie, odświeżające, z stosunkowo niską zawartością alkoholu (11,5%), w sam raz na lato. Oprócz smaku jego największą zaletą jest cena, bo za 1199 HUF (16 PLN) trudniej znaleźć coś lepszego. Ocena: ***/****.

Źródło wina: zakup własny w węgierskim supermarkecie sieci Lidl.