Aszú Prime – słodycz na najwyższym poziomie

Tokaji aszú jest produktem luksusowym. Był nim przez stulecia i powoli zaczyna odzyskiwać sławę, którą utracił wraz z okresem komunizmu i masowej produkcji win na rynek radziecki. Pierwszym kamieniem milowym było dla niego nowe prawo winiarskie, które weszło w życie w 1991 roku, określające metody produkcji, skracające okres dojrzewania oraz zakazujące wzmacniania win. M.in. dzięki niemu styl tokajskich aszú wyewoluował w kierunku tego, jakim znamy go dzisiaj. Drugą zaś datą graniczną są nowe regulacje odnośnie win tokajskich z 2013 roku, znacząco organiczające kategorię win aszú. Od tego momentu można zaobserować znaczący wzrost cen, a z półek zniknęły już butelki w cenie 1000 HUF (13,50 PLN), które z prawdziwym aszú miały niewiele wspólnego.

Dotyk luskusu… (fot. własna)

 

Inflację cen dobrze obrazują kolejne roczniki win Szepsyego. W 2005 roku można było nabyć aszú z rocznika 2000 za 19950 HUF (268 PLN), obecnie za tą samą kategorię wina z 2009 roku trzeba dać 32000 HUF (430 PLN). Co ciekawe, w wywiadzie udzielonym dla portalu Portfolio István Szepsy z synem opowiedzieli o strategii wyceny – ta została przedstawiona kontrachentom na kilka lat do przodu – i tak estate aszú z 2013 roku będzie kosztowało ok. 45000 HUF (605 PLN), zaś jednosiedliskowa selekcja ponad 100 000 HUF (1345 PLN). Za największym idą także mniejsi producenci, stopniowo podnosząc ceny – obecnie trudno dostać wybitne aszú poniżej 15000 HUF (202 PLN).

Pełna kolekcja. (fot. własna)

 

Rosnące ceny przyczyniły się do tego, że coraz więcej ludzi chce z tej koniunktury skorzystać. Jedną z nich jest Dániel Kézdy, znany głównie jako pomysłodawca oraz organizator Furmint Február, a także jeden z czołowych znawców Tokaju. We współpracy z czołowymi winiarzami postanowił stworzyć wyjątkową ofertę pod nazwą Aszú Prime – jest to selekcja najlepszych win z tej kategorii z 2013 roku, dostępna w luskusowym, eleganckim opakowaniu w limitowanej ilości 100 sztuk. Jak można się domyślić, cena takiego zestawu nie należy do najniższych – jest to 180 000 HUF (2430 PLN). Znajdziemy w nim wyjątkowe aszú, które miałem przyjemność zdegustować. Oprócz tego pojawiło się też kilka innych butelek, które służyły jako punkt odniesienia.

Wyjątkowe aszú… (fot. własna)

 

Z win, które trafiły w skład zestawu, jako pierwsze pojawiło się Gizella Dénes Tokaji Aszú 2013. Dominuje tu morelowo-pigwowa owocowość, są też nuty kandyzowanych owoców, propolis, obezwładniającą słodycz świetnie balansuje świeża kwasowość (ocena: ****). Erzsébet Pince Tokaji Aszú 2013 6 puttonyos również onieśmiela olbrzymią wręcz słodyczą, wspartą solidną kwasowością, sporo tu nut brzoskwinii i moreli, wyraźnie zaznacza swoją obecność nuta waniliowa (ocena: ****/*****). Pelle Pince 2013 6 puttonyos tokaji aszú degustowałem późną wiosną, również teraz nie zawiodło – wspaniała kawalkada pigwy, mango, moreli, propolisu, wsparte nutą botrytisu oraz charakteryzujące się świetnym balansem słodyczy i kwasowości – zostanie zapamiętane na długo (ocena: ****/*****).

Złoto w butelkach… (fot. własna)

 

Barta Öreg Király Dűlő Tokaji 6 puttonyos aszú 2013 degustowałem w zeszłym roku dwa razy (więcej o tym tu oraz tu). Charakteryzują je świetne nuty moreli, brzoskwinii, niesamowitą słodycz, miód oraz wyraźną kwasowość, choć tej mogłoby być akurat trochę więcej (ocena: ****/*****). Bott Pince Tokaji Aszú 6 puttonyos 2013 nieco różni się stylem od poprzedników – więcej tu nut grillażu, prażonej kawy, tu i ówdzie spod sporej, miodowej słodyczy wyłania się mineralność,  a także pojawiają się nuty moreli, brzoskwini oraz gruszki. Na finiszu lekka goryczka (ocena: ****/*****). Ostatnim winem z kolekcji jest Balassa Villő Aszú 2013. Niesamowicie gęste, skoncentrowane, oleiste, o świetnym balansie potężnej słodyczy oraz wyraźnej kwasowości. Oprócz tego mamy tu kandyzowane owoce, miód, skórke pomarańczy, morele, pigwę oraz nuty grapefruita. Wspaniałe (ocena: *****).

Aszú od króla Tokaju – trzeba równać do najlepszych… (fot. własna)

 

Jako materiał porównawczy posłużyły 4 butelki od innych tokajskich producentów. Jako pierwsze do degustacji podane zostało Homoky Pincészet Tokaji Aszú 2013 6 puttonyos. Nieco powściągliwe, sporo nut moreli, grapefruita, polnych kwiatów, w tle wyczuwalna oksydacja, solidny cukier resztkowy i nieco zbyt niska kwasowość (ocena: ***/****). Jako drugie podano Szepsy Szamorodni 2013 – nie jest to aszú, ale koncentracją, wyraźnymi nutami botrytisu, moreli, brzoskwinii, grapefruita, wyraźnie zaznaczoną słodyczą oraz potężną kwasowością dorównuje nie jednemu z nich. Ciekawe, choć ustepuje najlepszym (ocena: ****). Ostatnie z win – Szepsy 6 puttonyos aszú 2009, które również miałem przyjemność degustować wcześniej to najcięższy kaliber. Wszystkiego tu sporo – słodyczy, kwasowości, nut miodu, propolisu, karmelu, moreli, brzoskwini – a to w świetnej harmonii, pasujące do siebie niczym puzzle. Niewątpliwie jest to arcydzieło (ocena: ****/*****). Royal Tokaji 6 puttonyos aszú 2013 czaruje nutami pigwy, moreli, mirabelek, a także sporym ciałem – mamy tu niesamowitą słodycz oraz żwawą kwasowość. Choć nieco ustępuje najlepszym, też jest to świetne wino (ocena: ****).

Pomimo 11 lat, to aszú wciąż jest w świetnej formie. (fot. własna)

 

Na sam koniec do kieliszków trafiły jeszcze wina, których nie można spotkać już na rynku. Demeter Zoltán Tokaji Aszú 2000 zachowuje jeszcze sporo młodzieńczej werwy, cukier resztkowy jest tu całkowicie zintegrowany, kwasowość wciąż ma sie dobrze, mamy tu nuty suszonych owoców, śliwki, moreli, miód. Czuć, że mamy do czynienia z nienajmłodszym winem, ale pomimo swego wieku, jest w świetnej formie (ocena: ****). Ostatnie z kosztowanych przeze mnie win – Gizella Tokaji 6 puttonyos aszú 2007, posiada wyraźne nuty oksydacji – dominuje tu suszona śliwka, karmel, miód, propolis, sporo tu ciała, cukier świetnie się zintegrował, zaś kwasowość jest w świetnej formie. Wspaniałe wino (ocena: ****/*****).

Osiemnastolatek z werwą. (fot. własna)

 

Oczywiście butelki te stanowią światową czołówkę win słodkich. Posiadają olbrzymi potencjał, a przechowywane w odpowiednich warunkach bez problemu przetrwają dziesięciolecia. Nie są tanie – wysupłanie ponad 2 tysiące złotych za 6 win stanowi nie lada wydatek, i bardzo niewielu zdecyduje się na ten krok – zresztą seria jest mocno limitowana. Czy warto wydać takie pieniądze? Dla tych, którzy zbieranie win traktują jako inwestycję – z pewnością tak – ze względu na niewielką ilość, ekskluzywną formę i świetną selekcję. Dla innych, którzy cenią stosunek ceny do jakości – już niekoniecznie, zwłaszcza, że kupując osobno każde z tych win wydamy co najmniej 10% mniej. Pierwsze zestawy znalazły właścicieli jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem sprzedaży – o popyt nie należy się więc martwić. Jeśli sami chcecie się znaleźć pośród szczęsliwych posiadaczy wina, zajrzyjcie na stronę aszuprime.hu.

Powyżej opisane wina degustowałem na zaproszenie Dániela Kézdy.

Tokaj évjáratkörkép – nowe tokajskie wina z 2016 roku w ofercie sieci Bortársaság

Jak co roku sieć Bortársaság organizuje przegląd debiutujących w ofercie, nowych roczników win z tokajskiego regionu winiarskiego. Udział w nim biorą również winiarze, dzięki czemu jest możliwość zamienić parę słów, podpytać o filozofię, metodę produkcji, a także – dowiedzieć się co sądzą o zakończonych już zbiorach gron z uznawanego za najlepszy od dekad rocznika 2017. Ja zaś po raz drugi wziąłem udział w tej cieszącej się niesłabnącą popularnością imprezie. Rocznik 2016 uznawany jest powszechnie w regionie za trudny. W wielu winnicach spore straty spowodował grad, winiarzom pracy nie ułatwiła także deszczowa jesień. Według opinii winiarzy był to raczej rok win z późnych zbiorów, ale na nie w wielu przypadkach trzeba jeszcze będzie poczekać.

Mistrz w dobrej formie. (fot. własna)

 

Siedmiu producentów zaprezentowało 26 win, 19 wytrawnych oraz 7 słodkich. Swoje wina wystawili: Balassa Bor, Bardon Borászat, Gizella Pince, Kikelet Pince, Sauska Pince, Szepsy Pince oraz Tokaj Montium. Jak zwykle największe wrażenie zrobiły wina wielkiego mistrza – Istvána Szepsyego. Podstawowy Szepsy Furmint 2016 pomimo młodego wieku pokazuje spory potencjał, charakteryzują go kremowość, brzoskwinie oraz świetna kwasowość (ocena: ***/****), Szepsy Szent Tamás 2016 ma w sobie więcej balansu, bardzo dobrą jakość owocu, wyraźne nuty brzoskwini i moreli, a także dobrze zarysowaną mineralność (ocena: ****), zaś najwspanialsze oblicze pokazał Szepsy Hasznos 2016. Jeden z jego wcześniejszych roczników mnie zachwycił, ten także pokazuje moc – czysty, surowy, potężnie mineralny, o ostrej jak brzytwa mineralności i nutach cytrusów. Po prostu arcydzieło (ocena: ****/*****). Szepsy 6 puttonyos Tokaji Aszú 2009 to również mistrzowskie wino – gęste, niesamowicie skoncentrowane, ze świetnym balansem cukru i kwasowości, a także obezwładniającymi nutami pigwy i moreli oraz propolisu (ocena: ****/*****).

Po prostu arcydzieło. (fot. własna)

 

Bardzo wysoki poziom prezentowały również wina tendemu Gizella Pince i Balassa Bor. Gizella Barát Hárslevelű 2016 próbowałem latem, od tego czasu okrzepło, zyskało nieco elegancji, sporo tu nut owocowów egzotycznych oraz moreli, w tle rządzi świetna kwasowość i delikatna nuta mineralna, wszystko to dobrze podkreślone cukrem resztkowym (ocena: ****). Pięknie prezentuje się również Gizella Szil-völgy 2016, mamy tu ziołowo-mineralny charakter, podbity jeszcze ostrą jak brzytwa cytrusową kwasowością (ocena: ****). Nowością jest zaś Gizella Szamorodni 2016 – jest to pierwszy rocznik tego wina, pół roku dojrzewania w beczce, potężna, odpowiadająca 6 puttonowemu aszú słodycz (160 g/l), którą świetnie równoważy 9 g/l kwasów. Sporo tu nut pigwy, moreli oraz brzoskwini, pomimo olbrzymiej koncentracji wino jest niesamowicie pijalne (ocena: ****).

Kolejne wielkie wino. (fot. własna)

 

Drugi z duetu – István Balassa również zaprezentował kilka ciekawostek. Świetnego, mineralno-dymnego Balassa Furminta Bomboly 2016 degustowałem kilka miesięcy temu, już wtedy zrobił na mnie spore wrażenie. Słona mineralność, potężna kwasowość, ale też nieco kremowości sprawia, że to wino z młodych nasadzeń sprawia bardzo dużą przyjemność (ocena: ****). Balassa Betsek Furmint 2016 kryje w sobie znacznie więcej nut owocowych – moreli, brzoskwinii oraz cytrusów, sporo ciała oraz wyraźną mineralność przy – co nie jest zaskoczeniem – świetnej kwasowości (ocena: ****). Niespodzianką jest natomiast jednosiedliskowe Balassa Szamorodni Betsek 2012. Sporo tu nut owoców egzotycznych, pigwy oraz moreli, wino jest oleiste, krągłe, o świetnej harmonii między sporym cukrem resztkowym (170 g/l), a żywą kwasowością (9 g/l). Powstało kilkaset butelek, pewnie znikną w kilka tygodni (ocena: ****).

István Balassa zaskoczył swoim szamorodnim. (fot. własna)

 

Bardzo pozytywne wrażenie zrobiły na mnie również dwa hárslevelű od Stephanie Berecz. Podstawowe Kikelet Birtok Hárslevelű 2016 obezwładnia żywą, świeżą, brzoskwiniową owocowością, sporym ciałem oraz mineralnością (ocena: ****), natomiast w Kikelet Lónyai Hárslevelű 2016 więcej jest nut kwiatowych, kwasowość jest nieco bardziej łagodna, a spośród nut owocowych dominuje zielone jabłko. Jest też wyraźna nuta dębu, która z czasem z pewnością doda mu szlachetności (ocena: ****). Udanym winem jest także Tokaj Aszú 6 puttonyos z Sauska Pince. Mamy tu pyłek kwiatów, morelę, z czasem pojawiają się nuty botrytisu i pigwy. Dalej mamy propolis oraz nuty miodowe, a całość charakteryzuje doskonały balans między sporym cukrem resztkowym a kwasowością (ocena: ****).

Świetne wina od Stephanie Berecz. (fot. własna)

 

Mógłbym pochwalić każdego producenta – słabych win praktycznie nie było, przeciętne też stanowiły mniejszość. Bardzo duża w tym rola selekcji pracowników Bortársaság, którzy wybierają dla swych klientów najlepsze butelki. A rocznik 2016, dziś jeszcze niedoceniany, z czasem zyska więcej zwolenników. Kilka ciepłych słów należy się także organizatorom – na imprezie nie było tłoczno, nie brakowało win, przekąsek, wody, czy chociażby tak trywialnych rzeczy, jak spluwaczki (co nie dla wszystkich organizatorów imprez jest tak oczywiste). Bez problemu była możliwość porozmawiać z każdym winiarzem, a także bez pośpiechu spróbować wszystkich wystawionych win. Miarą sukcesu jest również to, że bilety (w cenie 8500 HUF – 114 PLN) rozeszły się w przeciągu kilku dni, na długo przed samą imprezą. Pomimo nie najniższej ceny było warto, więc jeśli będzie taka możliwość – to wezmę udział w degustacji również za rok.

Publika dopisała. (fot. własna)

 

W imprezie wziąłem udział na koszt własny.

István Szepsy – niekoronowany król Tokaju

Co by nie mówić o Istvánie Szepsym, to jest to postać wyjątkowa. Człowiek, który całe życie poświęcił odbudowie marki tokajskich win, nestor winiarzy w Mád, niestrudzony odkrywca najlepszych siedlisk, a także promotor lokalnych wytrawnych trunków. To spod jego dłoni wyszło chociażby legendarne Királyudvar Úrágya Furmint 2000, pierwsze tutejsze wino, które pokazało siłę terroir i możliwości tej odmiany. Do dziś Szepsy pozostaje wierny tej odmianie, która jego zdaniem najlepiej oddaje możliwości tutejszej ziemi. Korzystając z ciepłego lipcowego poranka odwiedziliśmy go w jego domu w Mád, by z pierwszej ręki dowiedzieć się, dlaczego jego wina są tak wyjątkowe.

Krótka lekcja geologii. (fot. własna)

 

Po przywitaniu nastąpiła krótka lekcja geologii. Jak wiadomo, Pogórze Tokajskie (Tokaj-hegyalja) było niegdyś miejscem intensywnej działalności wulkanicznej. Część wulkanów znajdowała się pod powierzchnią tzw. Morza Pannońskiego, które pokrywało niżej położone tereny, w związku z czym można zaobserwować różnice w składzie i porowatości skał, powstałych na skutek podwodnych i nadwodnych erupcji wulkanu. Kluczowym minerałem, mającym znaczenie dla jakości win w Mád jest zeolit. Siedliska z jego największą ilością dają najwyższej jakości trunki – mowa tu chociażby o stanowisku Betsek. István Szepsy pokazał nam też różne rodzaje skał, grubość warstw i mapy geologiczne, po czym wyruszyliśmy w winnice, by z bliska przyjrzeć się praktycznej stronie winiarstwa.

Szent Tamás – jedno z najlepszych stanowisk w Mád. (fot. własna)

 

Pierwszym punktem naszej wizyty był szczyt stanowiska Szent Tamás. Jest to jedno z najlepszych siedlisk w Mád i całym regionie tokajskim, już w latach 30. XVIII. wieku zostało sklasyfikowane jako stanowisko I. klasy. Dominującym podłożem jest tu czerwona glina, pomiędzy którą znajdziemy także zeolity, ryolity i twardą tufę. Rozciąga się stąd majestatyczny widok zarówno na samą wieś, jak i na okoliczne siedliska takie jak Percze, Szilvás czy Nyúlászó. Całe siedlisko zajmuje ok. 80 ha, z czego ponad 10 jest w rękach Istvána Szepsyego. Powstają tu jedne z najbardziej złożonych, eleganckich win. Z tutejszych winogron powstaje zarówno wytrawne wino (Szepsy Furmint, Szepsy Szent Tamás), jak również szamorodni i aszú.

Stare krzewy uprawiane tradycyjnymi metodami. Żywa historia. (fot. własna)

 

Następnie podążyliśmy do Betsek, gdzie przywitało nas zupełnie inne podłoże – żółta glina i biała, miękka tufa. Tu, jak i w Szent Tamás spotkaliśmy się z niewielkimi nasadzeniami, znanymi w języku polskim jako „głowa” (po węg. bakűvelés). Jest to stara forma cięcia i formowania winorośli, typowa dla Podgórza Tokajskiego – krzewy są cięte tak, by pędy rosły do góry, nie stanowią regularnych rzędów, przez co mechanizacja uprawy w takim wypadku jest niemożliwa. Obecnie odchodzi się od niej na rzecz regularnych rzędów opartych na słupkach i drutach. Z Betsek rozpościera się piękny widok na Király dülő, chyba najbardziej widowiskowe siedlisko w Mád i całym regionie. Większość win pochodzących stąd to jednoparcelowe wina wytrawne, część gron przeznacza się także na aszú.

Stanowisko Betsek. W tle, na górze Király. (fot. własna)

 

Po krótkim objeździe winnic wróciliśmy do siedziby winiarni, by zdegustować kilka win powstałych spod ręki wielkiego mistrza. Pierwszy w kieliszku zagościł Szepsy Furmint 2015, czyli tzw. Estate wine. Mamy tu zarówno przyjemne nuty owocowe (brzoskwinia, gruszka), jak i świeżą, cytrusową kwasowość. Całość podkreślona słoną mineralnością i migdałową goryczką. Ocena: ***/****. Szepsy Úrágya Furmint zrobił na nas zdecydowanie lepsze wrażenie, solidna, czysta owocowość (brzoskwinia, morela), świeża kwasowość, lekkie nuty dymne oraz słona mineralność przy dość solidnym ciele dają bardzo przyjemne, skoncentrowane i wielowarstwowe wino. Nic dziwnego, że jego cena też robi wrażenie (13000 HUF czyli 178,5 PLN w sieci sklepów Bortársaság). Ocena: ****/*****.

Odpowiednia pielęgnacja winorośli ma olbrzymie znaczenie. (fot. własna)

 

Szepsy Hasznos Furmint 2013 to kolejne wielkie wino, choć z mniej znanego stanowiska, o podłożu andezytowym. Zarówno barwa jak i nos wskazują na większą dojrzałość wina, mamy tu nuty dojrzałych owoców brzoskwini, moreli, gruszki, dalej nieco polnych ziół, spora, świeża kwasowość i słona mineralność. Sporo ciała, na finiszu wyczuwalne migdały i wanilia. Bardzo przekonujące. Ocena: ****/*****. Szepsy Úrbán Furmint 2011 pokazuje zupełnie inne oblicze. Śladowa ilość owocu, wino bazuje na słonej mineralności i ostrej jak stal kwasowości. W nosie zamknięte, po dłuższej chwili pojawiają się nuty dymne i polnych ziół. Ciekawe, choć mnie nie przekonuje. Ocena: ***. Szepsy Király Hárslevelű 2010 to niestety wino, którego najlepszy okres minął. Nos oklapły, wręcz zatęchły, w ustach wciąż dominuje świeża kwasowość, jest botrytis jak i nuty białych owoców, aczkolwiek brakuje mu już życia. Ocena: **.

Widok na stanowisko Szilvás. (fot. własna)

 

Jak może starzeć się tokajskie wytrawne wino zobaczyliśmy na podstawie Szepsy Szent Tamás Furmint 2006. Dominują tu suszone owoce (śliwka, morela),  pojawia się nuta dymna, kwasowość wciąż ma się bardzo dobrze. Mineralność jest na miejscu, dalej pojawia się także nuta apteczna i nafty. Sprawia przyjemność, choć nie mógłbym sobie wyobrazić tego wina podanego do posiłku. Następnie, bez zbędnego postoju przeszliśmy do win słodkich. Szepsy Szamorodni 2012 ma koncentrację i cukier odpowiadający 6 puttonowemu aszú (180 g/l), który doskonale balansuje świeża kwasowość i mineralność. Sporo tu owocu (morele, brzoskwinie, pigwa, gruszka), miód, skórka pomarańczy i mango. Niesamowicie złożone, fantastycznie pijalne. Ocena: ****/*****.

Wspaniałe wina wytrawne. (fot. własna)

 

Szepsy Szamorodni 2013 nieco się różni od poprzednika – wyraźnie wyczuwalny jest brak Sárgamuskotály. Oczywiście jest tu spora owocowość (morela, brzoskwinia, pigwa), nieco nut dymnych, potężna słodycz (190 g/l) i ostra kwasowość (8 g/l), wino jest nieco cięższe, bardziej ekstraktywne, wyczuwalna jest również mineralność. Bardziej wolę poprzedni styl, ale to też jest bardzo dobry trunek. Ocena: ****. Szepsy 6 puttonyos Aszú 2013 to jeszcze młodzieniaszek – na rynek trafi dopiero za kilka lat. Tu już mamy potworną, kaloryczną bombę – aż 250 g/l cukru resztkowego, nuty brzoskwini, moreli, pigwy, suszone owoce, a także delikatna nutka apteczna. Potężna koncentracja, wielowarstwowość, długi, owocowy finisz. Jedyne, co mu brakuje, to czasu. Wraz z jego upływem będzie coraz lepsze. Ocena: ****/*****.

Jeszcze lepsze wina słodkie. (fot. własna)

 

Szepsy 6 puttonyos Aszú 2008, czyli to, które obecnie znajduje się na rynku spędziło w beczce i butelce aż 7 lat, zanim trafiło na rynek. Zawiera 228 g/l cukru resztkowego i 12 g/l kwasów. Mamy tu niesamowitą orgię smaków – morele, pigwy, kandyzowane owoce, karmel, miód. Cukier jest idealnie zintegrowany, a kwasowość niezwykle żwawa. Tak harmonijnego i wyważonego aszú nie piłem od dawien dawna. Ocena: *****. Szepsy 6 puttonyos Aszú 2007 to nieco inny poziom ekspresji. Znacznie więcej ekstraktu, potężny cukier resztkowy (260 g/l), wsparty świeżą kwasowością, nuty rodzynek, suszonych owoców, miodu. Wyraźnie wyczuwalna oksydacja, bardzo wyraźna, wręcz dominująca nuta pigwy, karmel. Wszystko to, czego oczekujemy od dojrzałego słodkiego wina. Ocena: *****.

Odkrywanie Tokaju wciąż trwa i będzie trwać… (fot. własna)

 

István Szepsy podkreślał, że błędnym jest twierdzenie, że balans i harmonia słodkich win tokajskich pochodzi od sporej kwasowości. Jego zdaniem czynnikiem dominującym jest mineralność, która faktycznie znajduje się w każdym z nich. Kosztując je przenosimy się w zupełnie inną rzeczywistość, w której każda kolejna warstwa odkrywa nowe doznania. Stopniowe poznawanie siedlisk, ich podłoża, lokalnego klimatu, szczepów i odpowiednich klonów da odpowiedź na pytanie jak wielkie możliwości mają tutejsze wina. Choć ich ceny nie są najniższe, to w porównaniu do słodkich Rieslingów czy Sauternes wciąż są one tanie, zwłaszcza przy horrendalnych kosztach produkcji. Pojedynczy zbiór winogron to najdroższa metoda zbiorów, dlatego cena produktu wyjściowego powinna być znacznie wyższa. By jednak tak się stało, potrzebna jest współpraca winiarzy i funduszy inwestycyjnych oraz kupców. A ta póki co idzie jak po grudzie. W związku z tym producenci są skazani na mozolną i ciężką pracę, która przyniesie efekty dopiero za kilka pokoleń. Dlatego korzystajmy z relatywnie niskich cen, pijmy tokajskie wina – zarówno wytrawne, jak i słodkie, miejąc na uwadze fakt, że pijemy jedne z najlepszych, najbardziej wyjątkowych trunków świata.

 

Do Mád podróżowałem na koszt własny, w degustacji wziąłem udział na zaproszenie Istvána Szepsyego wraz ze Sławomirem Sochajem z magazynu Ferment i Piotrem Wdowiakiem z bloga Z winem do kina.