Champagne Pierre Paillard Bouzy Les Parcelles XIV – wspaniały musiak na Nowy Rok

Od kilku lat uparcie trzymam się dość zwyczajnej tradycji – nowy rok witam szampanem. Nie tym sowieckim, nie jakimś lokalnym musiakiem za dwie, czy trzy dychy, ale szampanem. Najprawdziwszym. Może to zabrzmieć pretensjonalnie, może też snobistycznie, ale uważam, że raz do roku wolno. A nawet trzeba. Jeśli coś lubimy, to czemu mielibyśmy sobie tego odmawiać? Ludzie wydają pieniądze na całą masę różnych zbytków, zatem raz w roku wino za stówę czy dwie nie powinno wzbudzać niczyjego oburzenia. Zresztą nic im do tego. Zatem tym razem, z duchem pewnego odnowienia pod znakiem zrównoważonej uprawy winorośli sięgnąłem po wino od producenta, który jej hołduje – winiarni Pierre Paillard. To rodzinne gospodarstwo znajduje się w wiosce Bouzy, na południowym skraju subregionu Montaigne de Reims. Paillardowie zajmują się winogrodnictwem od 1768 roku, zaś wina zaczęli produkować na początku XX wieku. Całość produkcji pochodzi z własnych, uprawianych organicznie winnic, których powierzchnia wynosi 11 ha. Większość upraw stanowi tu pinot noir, natomiast w porównaniu do innych okolicznych winiarni, ważną rolę odgrywa także chardonnay (zajmuje 40% wszystkich nasadzeń).

Świetny szampan, to udany początek roku! (fot. własna)

Champagne Pierre Paillard Bouzy Les Parcelles XIV to nierocznikowe cuvée, powstałe w 70% z pinot noir i 30% z chardonnay. Bazę stanowiły wina z 2014 roku, uzupełnione 1/3 win rezerwowych z wcześniejszych roczników. Fermentowało i dojrzewało przez kilka miesięcy w stali, po czym trafiło do butelek, gdzie przeszło drugą fermentację. Degorżowano je w 2019 roku, dosage wyniósł 1,8 g/l. Posiada jasnozłotą barwę, musowanie jest dość delikatne, za to trwałe. Pachnie klasycznie – brioszką, skórką chleba, żółtym i zielonym jabłkiem, skórką cytryny. Usta są szczodre, wytrawne, z świetną kwasowością oraz gładkim musem. Znajdziemy tu nuty brioszki, skórki chleba, zielonego jabłka, gruszki, cytryny, oraz słoną, kredową mineralność. Finisz jest długi. Świetny początek roku z klasycznym, bogatym szampanem od małego producenta. Ocena: **** (92/100 pkt). Cena: 13443 HUF (166,50 PLN).

Źródło wina – zakup własny.

5 węgierskich musiaków na nadchodzące święta

Koniec grudnia, czyli czas świąt Bożego Narodzenia oraz Sylwestra to dla wielu najważniejszy okres roku. Nic zatem dziwnego, że chcemy spędzić te dni w radości, celebrując je z rodziną i bliskimi, sięgając po wyjątkowe, wykwintne dania i napoje. Nic tak nie symbolizuje wyjątkowości w świecie win, jak musiaki, zwłaszcza te, powstające metodą tradycyjną. Szampan, cava czy franciacorta – tych nazw nie trzeba nikomu szczególnie przybliżać, natomiast pojawiło się wiele innych regionów i krajów, w których również znajdziemy świetne bąble. Jednym z nich są Węgry, w których od około dekady trwa musująca rewolucja. Największym jej wygranym jest z pewnością winiarnia Kreinbacher, której wina cieszą się wielką renomą, natomiast oprócz niej sporo jest małych graczy, którzy produkują coraz lepsze musiaki. Ja zaś, dzięki uprzejmości Edit Szabó z portalu Borsmenta miałem przyjemność spróbować 23 z nich w niezwykle przytulnych wnętrzach budapesztańskiego winebaru Fill the Winebox. Dziś zaś opisuję najlepszą piątkę tej degustacji.

Doskonały róż z Villány. (fot. Borsmenta)

Csányi Teleki Tradíció 1881 Villányi Pinot Noir Rosé Pezsgő Brut Magnum 2018 to bardzo solidny róż, prawdziwe dzieło sztuki stworzone pod batutą László Romsicsa. Posiada średniogłęboki, łososiowy kolor, zaś musowanie utrzymuje się przez dłuższą chwilę. W nosie pachnie truskawką, poziomką, grapefruitem, białym pieprzem, brioszką oraz skórką chleba. W ustach średnio zbudowane, świetnie zbalansowane, o kremowym musie, wysokiej kwasowości i delikatnej słodyczy. Dużo tu czystej, owocowej ekspresji (truskawka, poziomka, czerwona porzeczka), ale też mamy pieprz, drożdże, skórkę chleba i lekką nutę ziołową. Długi finisz. Zdecydowanie najlepsze wino testu! Ocena: **** (90/100 pkt). Cena: 9999 HUF (125,50 PLN).

Świetne tokajskie bąble. (fot. Borsmenta)

Tokaj-Hétszőlő Pezsgő Brut 2019 pokazuje, że wina musujące z pewnością mają w Tokaju świetlaną przyszłość. Charakteryzuje je bladożółta barwa, oraz delikatne, powolne musowanie. Nos od razu wskazuje na furminta – znajdziemy tu gruszkę, żółte jabłko, mokra skałę, ziołowość oraz lekką drożdżowość. W ustach średnio zbudowane, wytrawne, o bardzo wysokiej kwasowości i z przełamującym ją nieco niewielkim cukrem resztkowym i kremowym musowaniem. Dominują tu nuty gruszki, żółtego i zielonego jabłka, oprócz nich znajdziemy także migdały, słoność oraz skórkę chleba. Finisz średniodługi. Uczciwe bąble, w sam raz na świąteczny stół. Ocena: *** (87/100 pkt). Cena: 5500 HUF (69 PLN).

Elegancja znad Balatonu. (fot. Borsmenta)

Garamvári Optimum Brut 2018 to kupaż chardonnay, pinot blanc oraz pinot noir znad Balatonu. Winiarnia od lat zajmuje się produkcją musiaków, osiągając na tym polu liczne sukcesy. Wino mieni się jasnozłotą barwą, zaś musowanie jest średnio intensywne. Zapach przywodzi na myśl gruszkę, zielone jabłko, migdały, brioszkę oraz mokrą skałę. Usta może nieszczególnie ekspresyjne, ale za to dość bogate, harmonijne, z dobrą równowagą wysokiej kwasowości i słodyczy oraz z delikatnym, kremowym musem. Mamy się tu nuty migdałów, dojrzałych jabłek, gruszek, a także skórki chleba oraz polnych ziół. Finisz średniodługi. Kolejny solidny musiak w przyzwoitej cenie. Ocena: *** (87/100 pkt). Cena: 4690 HUF (59 PLN).

Surowy, musujący furmint. (fot. Borsmenta)

Hangavári Pezsgő Brut Nature Furmint 2019 to jeden z moich cichych faworytów, nie tylko ze względu na miejsce pochodzenia, ale też ze względu na jego twórców. Dojrzewało stosunkowo krótko, bo zaledwie 9 miesięcy na osadzie. Barwa blado-słomkowa, zaś mus dość agresywny i szybko znikający. W nosie pachnie gruszką, zielonym i żółtym jabłkiem, brioszką. W ustach średnio zbudowane, surowe, o wysokiej kwasowości, z dość intensywnym musowaniem, oraz nutami zielonych jabłek, cytryn, gruszek, mokrej skały i drożdży. Finisz dość krótki. Dla wielu będzie zbyt wytrawne, dlatego warto go podać do posiłku. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 5800 HUF (73 PLN).

Klasyk od Sauski. (fot. Borsmenta)

Sauska Brut Méthode Traditionnelle NV jest ostatnim z wyróżnionej przeze mnie piątki i zarazem jednym z najbardziej klasycznych win całej degustacji. Kupaż furminta i háslevelű i chardonnay pokazuje prawdziwą elegancję. Posiada blado-słomkową barwę, zaś bąbelki są delikatne i powoli się uwalniają. Nos kusi nutami gruszki, dojrzałego jabłka, brzoskwini, ananasa oraz brioszki. W ustach delikatne, o kremowym musie, średniej kwasowości, z wyraźnymi nutami jabłek, gruszek, migdałów oraz brzoskwinii. Finisz dość krótki. Doskonałe wino środka, któremu do wyżych not brakuje intensywności i długości. Ocena: *** (86/100 pkt). Cena: 4700 HUF (59 PLN).

Wesołe jury tejże degustacji. (fot. Borsmenta)

Powyższa lista dowodzi, że Węgry mają całkiem sporo do zaoferowania dla fanów win musujących, aczkolwiek wciąż jest spory potencjał rozwoju. Problemem wydaje się umiejętne dopasowanie dosage – czyli mieszanki cukru i wina (lub moszczu i wina) celem uzyskania idealnej równowagi końcowego produktu. Niektórym producentom kłopot sprawia również dobór odmian – aromatyczne szczepy nie sprawdzają się w przypadku win wytwarzanych metodą tradycyjną.  Mimo tego – jest dobrze – większość winiarzy jest pojętnymi uczniami, zaś z każdym kolejnym rocznikiem nabiorą większej wprawy i doświadczenia.

W degustacji brałem udział na zaproszenie organizatorów.

Patricius Pezsgő Brut 2014 – poważny musiak z tokajską duszą

Powstające metodą tradycyjną wina musujące to najnowszy rodzaj win tokajskich. Do tego stopnia nowy, że gdy wprowadzono tą kategorię, niemalże nikt nie posiadał niezbędnej infrastruktury do ich produkcji. Dlatego też wiele winiarni postanowiło wykorzystać moce przerobowe producentów spoza regionu, i wyprodukować metodą produkcyjną pierwsze musiaki, by przekonać się o ich potencjale przed zakupem kosztownego wyposażenia. W ten sposób postąpił również Patricius Borház, jeden z największych graczy w regionie, wysyłając bazowe, wytrawne wino do Austrii, a dokładniej do Szigeti Sektkellerei w Gols, skąd wróciło już w gotowej postaci, czekając na rynkowy debiut. Zgodnie z zasadami nie mogło otrzymać nazwy Tokaji, acz bezsprzecznie oddaje charakter terroir, z którego pochodzi.

Musiak nie tylko na szczególen okazje. (fot. własna)

Patricius Pezsgő Brut 2014 to chyba jedna z najbardziej udanych tokajskich wariacji na temat win musujących w Tokaju. Ten powstały z furminta, hárslevelű i żółtego muskata kupaż charakteryzuje się delikatną, jasnozłotą barwą i niewielkimi, licznymi bąbelkami. W nosie dominuje zapach brioszki, skórki chlebowej oraz mokrej skały, wsparty cytryną i limonką, pojawia się także lekka nuta petrolowa. Usta są wyraźnie wytrawne, choć da się również wyczuć niewielką zawartość cukru resztkowego. Kręgosłupem jest tu chrupka kwasowość, wokół której koncentrują się nuty cytryny, limonki, brzoskwinii, a także migdałów, mokrych kamieni i skórki chlebowej. Szlachetności przydaje mu delikatne, jedwabiście gładkie musowanie. W podstawowej cenie (4690 HUF, 59 PLN) jest to bardzo dobry wybór, ja zaś kupiłem je po promocji w markecie za śmieszne 1500 HUF (19 PLN). Ocena: ***/****.

Źródło wina: zakup własny.